|
Kalendarium |
|
15 maja 2008 r. :
| |
* w 1891 w Kijowie urodzi³ siê Michai³ Afanasjewicz Bu³hakow (zm. 10 III 1940 w Moskwie) - ros. dramatopisarz i prozaik. Autor "Mistrza i Ma³gorzaty", jednej z najlepszych powie¶ci XX w., bêd±cej satyr± na instytucje polit., absurdy stalinowskiego systemu oraz tryb ¿ycia obywateli ZSRR, podejmuj±c± tak¿e filozof. rozwa¿ania o wspó³istnieniu dobra i z³a. Bu³hakow studiowa³ medycynê, by³ lekarzem w szpitalach wojsk. Z tego okresu pochodz± autobiograf. opowiadania: "Morfina", "Zapiski m³odego lekarza" i "Notatki na mankietach". Od 1921 mieszka³ w Moskwie. Napisa³ powie¶æ "Bia³a Gwardia" o wojnie domowej i utwory opisuj±ce groteskow± wizjê sowieckiej rzeczywisto¶ci pierwszych lat porewolucyjnych: "Diaboliada", "Fatalne jaja", "Psie serce". Jego sztuki: "Dni Turbinów" oraz "Mieszkanie Zojki" zosta³y entuzjastycznie przyjête przez publiczno¶æ, ale zaatakowane przez ideowych krytyków jako niew³a¶ciwe politycznie, pochwalaj±ce wystêpek i kontrrewolucjê. Od 1929 Bu³hakow zosta³ objêty zakazem publikowania i wystawiania sztuk. Zdesperowany, napisa³ do Stalina d³ugi list i... otrzyma³ zatrudnienie w Teatrze Artyst., pó¼niej w Teatrze Wielkim. Pisa³ sztuki, libretta, opery. Satyryczny bilans teatralnej przygody zawar³ w powie¶ci "Notatki nieboszczyka", któr± cenzura dopu¶ci³a do druku w latach 60-tych jako "Powie¶æ teatraln±". W 2005 nakrêcono serial "Master i Margarita", w re¿ys. Vladimira Bortko, który obecnie mo¿emy ogl±daæ w polskiej TV.
|
|
|
Go¶cimy |
|
Odwiedza nas 7 go¶ci |
|
Start Og³oszenia NANDRI - z notatek do ksi±zki
|
|
NANDRI - z notatek do ksi±zki |
| Drukuj |
|
E-mail
|
|
Doda³: LOGONIA
|
NANDRI - z notatek do ksi±¿ki

Zmierzali¶my na po³udnie Indii, do Ramanashramam, w którym ¿y³ i naucza³ – Mêdrzec z Arunachala, Góry ¦wiêtego P³omienia - ¦ri Ramana Maharshi (1879-1950). W Indiach, w zetkniêciu z odmiennym od europejskiego do¶wiadczaniem ¿ycia i ¶mierci, oczekiwania duchowe ludzi Zachodu przechodz± egzamin. Nasze prze¿ycia przekona³y nas, ¿e w aurze Hindustanu mo¿na poczuæ smak autentycznych spe³nieñ jogi.
Tutaj, nieustannie na krawêdzi ¿ycia i ¶mierci, w pulsowaniu energii wybuchaj±cej z fermentu, przetacza siê Fala, z której pocz±tek bior± miliony strumyków istnieñ, pozornie odrêbnych. Chaos i zachwyt. Koniec zbêdnych rozwa¿añ: albo wytrwasz albo znikasz. Joga bez Indii - kwiat bez aromatu. Tego nie mo¿na wymy¶liæ, to jest. W upalnym brudzie, kurzu, ha³asie tyle ludzkiego piêkna! Tu, na po³udniu Indii, wszyscy s± dzieæmi s³oñca, to oczywiste. W cieniu kamiennych murów ¶wi±tyni mogê zostaæ na zawsze.Niebo spowija ziemiê, ludzi, zwierzêta dobrotliwym ciep³em. Ptaki krzycz±. Ludzie krz±taj± siê, modl±, adoruj±, w s³oñcu ³atwiej znosz± brud, ¶cieki, g³ód i nawet szczê¶cie. Tu jeste¶ nikim, ale - je¶li chcesz i potrafisz - mo¿esz byæ bogiem. Tutaj ka¿dy przyby³ po samego siebie. Mo¿esz napotkaæ uprzejmo¶æ bia³ych, ciekawo¶æ tubylców. Ugrzecznionych i sprawdzaj±cych, do czego mo¿esz im siê przydaæ. W¶cibscy s± tylko ¿ebracy, ale ich interesuje twoja kieszeñ, to proste. Wszystko jest tak proste, ¿e nie musisz siê zastanawiaæ. Biologia i tak zrobi swoje. Cia³o odreaguje, bo musi. Mo¿esz nareszcie byæ sob±, czyli - z europejskiego punktu widzenia - Nikim. Co parê km widzisz jaki¶ Engeneering Scholl albo wielk± fabrykê jakiego¶ Hyundaia. Wiêc oni wkrótce te¿ bêd± Kim¶, tak jak my? Przez planetê przetacza siê walec industrializacji. Indus – rozumiem, trializacjê – ju¿ mniej (Tuwim).Tutaj to widaæ: tam jest Polska, kraina czysta, gospodarna, bogata. Tam, lud polski ¿yje w europejskim dobrobycie. ¯ycie jest tu. Bo¿e! nikt tutaj ode mnie niczego nie chce! No, ¿ebracy, ale przecie¿ my wszyscy jeste¶my ¿ebrakami. Wiêc to naturalne. A tu nikt nie potrzebuje siê ode mnie dowiedzieæ, czego ma w ¿yciu oczekiwaæ, co w ¿yciu mo¿na u¿ebraæ. Jestem sam, doprawdy, pogodzony z w³asn± samotno¶ci±. Mogê umrzeæ, ale tu to nie dziwota. Doko³a tyle samo ¶mierci, rozpadu, co ¿ycia. No, mo¿e ¿ycia kapkê wiêcej, bo wci±¿ zwyciê¿a. – Ludzko¶æ sobie beze mnie poradzi – powiedzia³em do Marii. – Tak – powiedzia³a, patrz±c na iskaj±ce siê ma³py – ludzko¶æ sobie bez nas poradzi. Ma³pa wskoczy³a do bia³ego zbiornika z odpadami. Ilu ludzi ¿yje z odpadów cywilizacji? Trudno policzyæ, bo siê rozmna¿aj±. Rano ludzie k³aniaj± siê s³oñcu, wyci±gaj± wzniesione ku s³oñcu rêce. A gdy ogieñ, rozpalany jest wieczorem na szczycie Arunachala, te¿ wyci±gaj± rêce, k³aniaj± siê. S± spokojni, skupieni, bo takie jest poczucie szczê¶liwo¶ci. ¦piewaj±, ale bez zawodzenia, bez skarg i b³agalnych pró¶b o lito¶æ gro¼nego boga. Nie boj± siê swoich bogów, s± dla nich dobrzy: poj± ich mlekiem, karmi± owocami, polewaj± wod±. Ciesz± siê, ¿e bogowie s± z nimi, ¿e Moce Niebiañskie siê lekuchno posil±, a potem wespr±, by rz±d moc móc wzmóc! Pe³ne stereo! Do boga przychodzi siê tutaj jak do krewnego, który co¶ mo¿e. Najlepiej doradzi albo nawet za³atwi. Znaki nieba czyta siê tutaj prosto. Nie s± to, tak jak u nas, gromy i nieszczê¶cia osobiste, albo najlepiej ca³ych narodów. Je¶li zdarza siê nieszczê¶cie, to pocieszenia szuka siê w Wieczno¶ci, a nie w chorobie s±siada. Bóg bo¿ek bóstwo, ka¿dy ma swoj± specjalizacjê, wiêc cz³owiek siê nie gubi w tym niebiañskim urzêdzie: wie komu daæ w ³apê, jaki dar najlepiej przekona tego co wiêcej mo¿e. Jak to u ludzi, ale regu³y przynajmniej jasne - popro¶ to dostaniesz. Nie s³ychaæ skargi: Jezu, za co mnie tak w krzy¿u ³upie?! Wiadomo, jest jak jest.
|
|
|
|