Menu witryny
Start
O nas
Regulamin
Poradnictwo
Ankieta
Warsztaty
Og³oszenia
Artyku³y
Galeria
Linki
Archiwum
Kontakt
Szukaj
Logowanie

Kalendarium
4 lutego 2012 r. :
* Podobnie jak wiadomym jest, ¿e odbicie twarzy widaæ w zale¿no¶ci od lustra, lecz nie istnieje ono jako twarz, równie¿ pojêcie "ja" istnieje w zale¿no¶ci od cia³a i umys³u; jednak podobnie jak odbicie w lustrze, "ja" nie jest rzeczywiste samo w sobie. [Nagard¿una, Bezcenna girlanda rad]
Go¶cimy
Odwiedza nas 41 go¶ci

 

Start arrow Artyku³y arrow Astrologia arrow Miejsce dywinacji w nauce o cz³owieku
Miejsce dywinacji w nauce o cz³owieku | Drukuj |  Email
Redaktor: W³odzimierz Zylbertal   

AKD Logonia dziêkuje Autorowi za udostêpnienie publikowanego tekstu.

 

Wstêp

Wiedza ludzka, aby by³a w pe³ni po¿yteczna, musi nie tylko dobrze s³u¿yæ praktyce ¿ycia codziennego, ale i zaspokajaæ przyrodzon± naszemu gatunkowi potrzebê poznawcz±. Wiêcej nawet: za prawdziw±, a w zwi±zku z tym po¿yteczn±, sk³onni jeste¶my uwa¿aæ tylko tak± wiedzê, która trafia nam do przekonania. Jednym z elementów takiego utwierdzania siê cz³owieka w jego zaufaniu do wiedzy, s± wszelkie jej systematyzacje, wprowadzaj±ce do w³a¶ciwego wiedzy ¶wiata abstrakcyjnych pojêæ porz±dek znany z otaczaj±cego na konkretu. Prawid³owo¶æ ta w czasach dawniejszych dotyczy³a w pierwszym rzêdzie tzw. wiedzy szczegó³owej, dotycz±cej stosunkowo w±skich wycinków rzeczywisto¶ci, ale dzi¶, w dobie wszechogarniaj±cej specjalizacji, a ju¿ zw³aszcza po pracach C. R. Poppera1 systematyzacji poddawane byæ musz± i te dziedziny wiedzy, które roszcz± sobie prawo do ogólnego opisu ¶wiata. Tylko wtedy zaczn± budziæ zaufanie; tylko wtedy doceni siê po¿ytek z nich p³yn±cy.

ImageDo tej grupy wiedzy zalicza siê m. in. dywinacja. Wbrew rozpowszechnionym s±dom nie jest ona tylko sztuk± wró¿ebn±. Jest pe³nym w sensie filozoficznym systemem ¶wiatopogl±dowym, zawieraj±cym wszystkie sk³adniki ka¿dego systemu, maj±cego pretensje do ca³o¶ciowego opisu rzeczywisto¶ci2. I je¶li dzi¶ terminologia dywinacyjna nie jest ani powa¿ana, ani tym bardziej u¿ywana, wynika to nie tyle z jej nieadekwatno¶ci, ile ze zjawiska opisanego przed laty z gór± piêædziesiêciu przez T. S. Kuhna3. Dywinacja bowiem zak³ada sta³± i wysokim stopniu zdeterminowan± przeznaczeniowo wiê¼ cz³owieka z si³ami spoza ¶wiata spostrzegalnego, co jaskrawo k³óci siê z wieloma wspó³czesnymi dogmatami psychologicznymi (np. behawioryzmem), z powa¿anymi stwierdzeniami nauki4, wreszcie z wci±¿ jeszcze ¿ywymi wierzeniami religijnymi, które woln± wolê i przysz³o¶æ z jej pomoc± stworzon± rezerwuj± tylko dla Boga i czyni± j± nieprzeniknion± dla ludzi - tak¿e dla tych, którzy tytu³uj± siê wró¿bitami.

Samo zjawisko dywinacji jest równie stare jak ludzko¶æ. Co ciekawe, dywinacja, choæ raz potêpiania, raz wychwalana, raz spychana do podziemia, raz wynoszona do godno¶ci akademickich trwa i nic nie zapowiada jej zmierzchu


W³a¶ciwo¶ci charakterystyczne wiedzy dywinacyjnej

Systemy dywinacyjne znane z historii ludzko¶ci s±, je¶li studiowaæ je w oderwaniu od ¶wiata realnego, zamkniêtymi, doskona³ymi ¶wiatami, co dziej± siê same dla siebie nikogo na ¶wiadka nie potrzebuj±c. ¦wiatopogl±d dywinacyjny zak³ada, ¿e s± one czyst± (a¿ chcia³oby siê powiedzieæ: platoñsk±) ide± ¶wiata i ludzkiego w nim losu. Jednak konkretna wyrocznia uzyskana w wyniku u¿ycia okre¶lonego systemu dywinacyjnego nigdy tego idea³u nie osi±ga, za¶ interpretuj±cy j± wró¿bita w³a¶nie na podstawie dystansu dziel±cego dywinacyjny ¶wiat-idea³ od uzyskanego z wyroczni konkretu formu³uje werdykt5. Sytuacje opisywane przez wró¿ebne symbole s± archetypowe, niemo¿liwe do dos³ownego do¶wiadczenia w codziennym ¿yciu6. W ramach samej tylko wyroczni panuje pe³ny determinizm, gdy¿ symbole u³o¿one s± w ¶ci¶le okre¶lonej kolejno¶ci. Ich uk³ad inny od archetypowego, wystêpuj±cy w praktyce wró¿ebnej, jest interpretowany jako burz±ca ³ad zmiana kierunku strza³ki czasu, w rzeczywisto¶ci idealnej nie spotykana, w ¿yciu powszechna7. Na tyle, na ile uda siê odczytaæ w chaotycznie porozrzucanych podczas wró¿enia symboli przynajmniej fragmenty ich pierwotnego ³adu, na tyle sensowna bêdzie wyrocznia.

Miêdzy przejrzystym i logicznym uk³adem symboli systemów dywinacyjnych a zawik³anymi losami ludzi korzystaj±cych z wyroczni nie ma w³a¶ciwie jakiego¶ daj±cego siê jednoznacznie zdefiniowaæ przej¶cia; interpretacja, czyli znajdowanie fragmentów ³adu jest w najwy¿szym stopniu intuicyjna, za¶ podawane przez podrêczniki dywinacji regu³y interpretacyjne, przewa¿nie wziête z praktyki, maj± znaczenie tylko statystyczne. Wiêcej nawet: je¶li wró¿bita nie zna g³êboko archetypowych znaczeñ i wzajemnych zale¿no¶ci symboli, poprzestaj±c na wspomnianych regu³ach wró¿ebnych, bêdzie siê myli³ raz za razem. I odwrotnie: im wiêcej czasu po¶wiêci na zg³êbianie nieuchwytnych tre¶ci symbolicznych i mitologicznych archetypu, tym lepsze bêd± jego werdykty8.

Z tego, co ju¿ zosta³o powiedziane, widaæ dowodnie, ¿e dla dywinacji nadmierne jej zbli¿enie do konkretu ¿yciowego w celu szczegó³owego przewidywania konkretnej przysz³o¶ci - oznacza klêskê. Tymczasem zarówno klientela wró¿bitów, jak i powa¿ni sk±din±d badacze ten w³a¶nie poziom dywinacji kojarz± z jej ca³o¶ci±! W rzeczywisto¶ci do prognozowania wydarzeñ daj±ca siê zapisaæ i wy³o¿yæ dywinacja nie jest wiele skuteczniejsza, ni¿ inne znane ludzko¶ci metody. Czêsto myli siê regu³y wnioskowania dywinacyjnego z natchnieniem wieszczym, lub zjawiskami jasnowidzenia9. Nale¿y to powiedzieæ otwarcie: znane z dziejów i popularne do dzi¶ systemy dywinacyjne (astrologia, numerologia, Ksiêga Przemian, wyrocznia runiczna, kartomancja) nie stanowi± ani uniwersalnego ani niezawodnego narzêdzia prognostycznego. Ju¿ nazywany "ojcem astrologii" Klaudiusz Ptolemeusz powiada "Ka¿da przepowiednia winna byæ oparta zarówno na do¶wiadczeniu, jak te¿ na tradycji. Nikt - nawet mêdrzec - nie potrafi uchwyciæ wszystkich form wydarzeñ, konstelacje bowiem ods³aniaj± zaledwie ideê przewodni± danego wypadku, nigdy za¶ jego sprecyzowan± postaæ. Praktykuj±cy astrolog winien dlatego przede wszystkim przyswoiæ sobie zdolno¶æ wnioskowania. Lecz tylko natchnieni przez Bóstwo potrafi± przepowiadaæ szczegó³y"10.

Wynikiem aktu dywinacji jest zatem odkrycie idei przewodniej analizowanego wydarzenia - i tylko to. Wyra¿aj±c tê prawid³owo¶æ w jêzyku sformu³owanej przez Junga i Pauliego teorii synchronii11, dywinacja ods³ania nie fakty zasz³e w analizowanym momencie czasu, ale ich znaczenia dla tego momentu czasu, nieraz ukryte i metodami innymi ni¿ dywinacyjne nie do odkodowania. Rozszerzaj±c to spostrze¿enie, mo¿na rzec, i¿ w³a¶nie dywinacja predestynowana jest do znajdowania znaczeñ i zwi±zanego z tym nadawania sensów faktom. Widaæ to nieraz i w codziennej praktyce wró¿ebnej: klienci przychodz± do wró¿bity, gdy ju¿ sta³o siê, na wszystko za pó¼no, a chc± w³a¶nie nadania sensu temu, co im siê przytrafi³o.

Zatem: dywinacja mo¿e, choæ nie musi, przewidywaæ przysz³o¶æ. Natomiast mo¿e i musi rozumieæ sensy i znaczenia. To w³a¶nie jest jej najwiêksz± si³±. Takie rozumienie dywinacji uwalnia j± od obowi±zku przewidywania szczegó³ów, sztuki dostêpnej istotnie chyba tylko "natchnionym przez Bóstwo"; zarazem lokuje j± w bardziej w przestrzeni wewnêtrznej cz³owieka (mówi±c ja¶niej: przestrzeni mitologicznej), ni¿ w ¶wiecie zewnêtrznym, kierowanym "obiektywnymi" prawami rzeczywisto¶ci.

Teraz staje siê jasna niekonkretno¶æ wyroczni i proroctw12, nieraz zrozumia³ych dopiero po fakcie: wynika to z w³a¶ciwo¶ci przestrzeni mitologicznej, która choæ na oko podobna do naszej codzienno¶ci, jednak rozgrywa siê semper et ubique i jako taka jest dla ¿yj±cej "tu i teraz" jednostki niekonkretna z samej swojej definicji.


Pozycja dywinacji w ¶wiadomo¶ci spo³ecznej

W naszym krêgu kulturowym daje siê zauwa¿yæ pewna charakterystyczna prawid³owo¶æ: na pocz±tku kolejnego okresu swego rozkwitu dywinacja zawsze sprzymierza siê z jak±¶ wiedz± mniej ogóln±, w danym okresie uwa¿an± za awangardê wiedzy ludzkiej w ogóle. Przejmuje jej terminologiê i wtedy powstaj± dzie³a najwybitniejsze. Popularyzowane a nastêpnie wulgaryzowane s³u¿± one przes±dnym w³adcom a potem warstwom ni¿szym, zupe³nie nie zainteresowanym jak±kolwiek wiedz± pozautylitarn±. W efekcie takiego upadku dywinacja, postrzegana wtedy jako prymitywny przes±d, jest rugowana z ¿ycia spo³ecznego i staje siê domen± nielicznych. Po okresie hibernacji, który sprzyja oczyszczeniu, znów wraca do ³ask i cykl siê powtarza. Najbardziej znane takie cykle to:

1) wspania³y rozkwit sprzê¿onej z astronomi± astrologii babiloñskiej w II tysi±cleciu przed Chrystusem, popularyzacja staro¿ytnej astrologii w klasycznej Grecji, kompletna degeneracja w Rzymie i potêpienie przez formuj±c± siê naukê Ko¶cio³a.

2) Powi±zanie astrologii, numerologii i Kaba³y z arabsk± filozofia i medycyn± w wiekach IX-XII. Za po¶rednictwem Arabów wiedza ta trafia do Europy i tu uzyskuje imprimatur nie byle kogo, bo samego ¶w. Tomasza z Akwinu13. St±d prosta droga astrologii na uniwersyteckie katedry pocz±tków Renesansu i jej ³±czenie z raczkuj±cym przyrodoznawstwem. Efektem tego ostatniego maria¿u sta³ siê bujny rozkwit renesansowej magii, w której astrologia i inne formy dywinacji odgrywa³y rolê niepo¶ledni±14. Wulgaryzacja dywinacji, jaka nast±pi³a w dobie baroku15, sprzyja³a rozdzieleniu dywinacji i szybko uniezale¿niaj±cej siê nauki. W efekcie dywinacja zosta³a wygnana z uniwersytetów i na pó³tora stulecia zesz³a do podziemia.

3) Obecny flirt dywinacji z nowoczesn± psychologi±, zapocz±tkowany pracami C. G. Junga i jego uczennicy M. L. v Frantz. Z uwagi na wspomnian± ju¿ wcze¶niej w³a¶ciwo¶æ dywinacji jako takiej - jej nieprzystawalno¶æ do konkretu "grubej" materii i ¿ycia w niej pêdzonego - taka subtelna inspiracja jest dla dywinacji o wiele bardziej obiecuj±ca, ni¿ dawne inspiracje przyrodoznawcze, si³± rzeczy materialistyczne. Dawniej inspiracja taka by³a niemo¿liwa, bo nie istnia³a wyodrêbniona psychologia, a jej rolê pe³ni³a dywinacja w³a¶nie. Niestety ju¿ widaæ pierwsze symptomy wulgaryzacji tego nurtu, w postaci istnego zalewu obliczonej na komercjê pod³awej jako¶ci literatury ezoterycznej. Tak¿e umiejêtno¶ci i klasa wielu dzisiejszych wró¿bitów, choæ coraz czê¶ciej maj± oni profesjonalne przygotowanie poradnicze, niejedno pozostawiaj± do ¿yczenia.


Za przyczynê opisanego powy¿ej cyklicznego wygania i powrotu dywinacji do europejskiej ¶wiadomo¶ci spo³ecznej uznaæ mo¿na charakterystyczny tylko dla naszej kultury mit indywidualistyczny, przyznaj±cy jednostce ludzkiej wolê w wysokim stopniu, je¶li nie ca³kowicie woln±16 a do tego silnie eksponuj±cy aktywn± rolê jednostki w tworzeniu przez ni± jej przysz³o¶ci. W kulturach nie eksponuj±cych indywidualizmu jednostki, ani jej podmiotowo¶ci w tworzeniu przysz³o¶ci dywinacja jest stale obecna, a jej nale¿yty poziom zabezpieczany jest przez system kszta³cenia wró¿bitów. Tak dzieje siê np. w Indiach, gdzie powszechnie powa¿ana jest astrologia a zdobycie dyplomu uprawniaj±cego do jej profesjonalnego uprawiania wymaga d³ugich lat trudnych studiów17. Podobnie dzieje siê w Chinach, gdzie tamtejszy system wró¿ebny - Ksiêga Przeman - towarzyszy ludno¶ci od IV w. p.n.e. i nawet os³awiona "rewolucja kulturalna" nie zdo³a³a naruszyæ autorytetu tej wyroczni. (Szeptana anegdota g³osi, ¿e z Ksiêgi Przemian korzysta w tajemnicy ca³e kierownictwo KPCH od chwili przejêcia w³adzy przez tê partiê.) W ¶wiatopogl±dzie zarówno hindiustycznym, jak i konfucjañskim jednostka ludzka nie ma wielkiej warto¶ci; jest istotna tylko jako czê¶æ ogólnego planu kosmicznego (hinduizm), b±d¼ jako sprawny element spo³eczeñstwa (konfucjanizm). W obu wzmiankowanych kulturach dywinacja jest stale sprzê¿ona z "wielk±" wiedz±: w Indiach z filozofi± i psychologi±18, w Chinach z my¶l± przyrodoznawcz±19.

W tym kontek¶cie ³atwo zauwa¿yæ, ¿e okresy najwiêkszego i najbardziej twórczego rozkwitu dywinacji przypadaj± na czasy, gdy jednostka i jej indywidualne potrzeby nie s± szczególnie eksponowane, za¶ upadek dywinacji zbiega siê z manifestami wyj±tkowo¶ci jednostki20. Czasy najnowsze, gdy wszelkie obiecuj±ce wolno¶æ jednostki od tyranii losu prometejskie idee, choæby takie jak socjalizm, degeneruj± siê do totalizmu, czyli w³a¶nie odebrania jednostce wszelkich praw - niew±tpliwie sprzyjaj± dywinacji i nie dziwota, ¿e w dopiero co minionym stuleciu nast±pi³ rozkwit wró¿biarstwa, a najwybitniejsze umys³y tego stulecia mniej lub bardziej jawnie do takich pasji siê przyznawa³y21. Wró¿biarstwo to, coraz staranniej oczyszczane od starych przes±dów doczeka³o siê wcale sensownych naukowych badañ22, za¶ wspomniane ju¿ podbudowanie go nowoczesn± psychologi± powoli, choæ systematycznie nadaje mu rangê pe³nowarto¶ciowej dyscypliny poznawczej. Wyra¼ne za³amanie siê mitu indywidualistycznego, po³±czone z poszukiwaniem nowych inspiracji dla kultury od lat 60-tych XX w. daje nadziejê na z³agodzenie napiêæ miêdzy dzisiejszym nazbyt ju¿ wybuja³ym indywidualizmem, alienuj±cym jednostkê ze spo³eczeñstwa i nadmiernym kolektywizmem, nieprzyjemnie kojarz±cym siê z ideami totalitarnymi. Tak± szansê stwarza np. powstanie i rozwój filozofii ekologicznej, przyznaj±cej jednostce spor± wolno¶æ, ale w ramach jej kosmicznej misji23.

Status spo³eczny dywinacji jawi siê nam zatem jako bardzo czu³y instrument pomiarowy zakresu ludzkiej wolno¶ci. Je¶li zdobêdzie ona trwa³e miejsce w ¶wiadomo¶ci zbiorowej, oznaczaæ to bêdzie koniec miotania siê cz³owieka miêdzy skrajno¶ciami, z których ¿adna, jak dot±d nie przynios³a mu szczê¶cia.


Status ontyczny dywinacji - próba unormowania

Dywinacja nie mia³a w historii i nie ma do dzi¶ jednoznacznego ani tym bardziej sta³ego miejsca w systematyce wiedzy ludzkiej. Najczê¶ciej bywa postrzegana jako dzia³ wiedzy ezoterycznej, lub mocno mechanicznie ³±czona jest z jog±, okultyzmem, magi±, itp. dziedzinami. Równie czêsto jest kojarzona z religi± i zaprzêgana w jej s³u¿bê24, lub, odwrotnie, postrzegana jako konkurent ideologiczny religii.

Wszystkie te ujêcia roli i pozycji dywinacji wynikaj± z niezrozumienia jej rzeczywistej natury, lub z chêci zaw³aszczenia tej eterycznej, trudno definiowalnej wiedzy w s³u¿bê aktualnie obowi±zuj±cych dogmatów.

W znanych nam dziejach ludzko¶ci dywinacja broni siê przed wszelk± jednoznaczn± klasyfikacj±. Nie jest uznawan± czê¶ci± filozofii25, nie mie¶ci siê w paradygmacie nauk przyrodniczych26, ani formalnych27; stosunkowo najbli¿ej jej do nauk humanistycznych, si³± rzeczy nieco nie¶cis³ych. I w³a¶nie humanistyka, choæ pojmowana szerzej, ni¿ to siê na ogó³ czyni w dzisiejszej filozofii nauki28, stwarza szansê wzglêdnie porz±dnego umocowania ontycznego dywinacji.

Aby tego dokonaæ pójdziemy drog±, jak± przesz³y ju¿ wcze¶niej wyodrêbniaj±ce siê z klasycznego trójpodzia³u nauk (formalne, przyrodnicze, humanistyczne) autonomiczne dzi¶ dziedziny: nauki medyczne, spo³eczne i psychologia. Wszystkie te dziedziny potraktujemy jako czê¶æ humanistyki szeroko rozumianej, w ramach której wyró¿nimy trzy podpoziomy:

- nauki medyczne zajmuj± siê materialnym pod³o¿em ¿ycia cz³owieka, czyli fizycznym cia³em. Na tym poziomie na cz³owieka dzia³a z ca³± konsekwencj± determinacj± genetyczna i prawa przyrody, z czego wynika rozumienie medycyny jako nauki racjonalnej, pos³uguj±cej siê obserwacj± i wnioskowaniem.

- psychologia i nauki spo³eczne opisuj± i wyja¶niaj± niematerialn±, ale w wiêkszo¶ci racjonaln± czê¶æ cz³owieczeñstwa. Zakres zdeterminowania przeznaczeniowego jednostki jest tu najmniejszy. Zarówno w psychologii, jak naukach spo³ecznych uznaje siê istnienie i dzia³anie czynników determinuj±cych cz³owieka i jego postêpowanie (wychowanie, warunki, ¿ycia, ¶rodowisko spo³eczne, etc), ale determinanty nie s± przyjmowane jako niezmienne, np. los cz³owieka mo¿e ró¿nie wygl±daæ w zale¿no¶ci od ¶rodowiska, w jakim ¿yje, od spo³eczeñstwa, w którym funkcjonuje, od pozycji w tym spo³eczeñstwie, od wychowania, etc. czynników. Determinanty psychologiczne i spo³eczne warunkuj±ce cz³owieka mo¿na na omawianym poziomie zmieniaæ, czym zajmuje siê np. psycho- i socjoterapia. W ramach psychologicznego i spo³ecznego opisu cz³owieka nie mo¿na zastosowaæ logiki takiej jak w medycynie, gdy¿ cz³owiek w swoim postêpowaniu nie kieruje siê tylko logik±. Tote¿ stwierdzenia psychologii i nauk spo³ecznych s± prawdziwe w wiêkszej skali i maj± naturê statystyczn±.

- dywinacja opisze ca³kowicie ju¿ nieracjonaln± warstwê ludzkiej egzystencji, jak± jest przeznaczenie i los, czêsto spe³niaj±cy siê wbrew wszelkiej logice. Tu w³a¶nie przyda siê ulotno¶æ dywinacji i jej eteryczno¶æ, bo te¿ i sprawy przeznaczenia s± takie w³a¶nie. Wszelkie ich ujêcia w racjonalnych kategoriach naukowych s± niepe³ne29 i odsy³aj± odbiorcê bardziej w stronê natchnienia, w³a¶ciwego wró¿bicie lub poecie, ni¿ trze¼wo¶ci i obiektywno¶ci s±du, jakiej oczekiwaliby¶my od przedstawiciela nauki.


Tak skonstruowany trójpodzia³, daj±c dywinacji nale¿ne jej miejsce, jednocze¶nie nie narusza w istotny sposób kompetencji pozosta³ych dziedzin wiedzy. Nieuniknione jest oczywi¶cie pewne przenikanie siê dziedzin, np. w przypadku ciê¿kich chorób lekarz zna³by ich pod³o¿e biomedyczne a wró¿bita umia³by okre¶liæ, czy i na ile choroba jest elementem do¶wiadczenia losowego jednostki; podobnie wiele zaburzeñ psychicznych, nie maj±cych wyja¶nienia ani terapeutycznego rozwi±zania w ramach akademickiej psychologii, znalaz³oby je w diagnozie dywinacyjnej. Dywinacja z kolei, uwolniona od ci±¿±cego na niej od wieków "obowi±zku wiedzenia wszystkiego" tym bardziej skupiæ siê mo¿e na sobie tylko w³a¶ciwej dziedzinie - rozpoznania przeznaczenia i podania warunków ¿ycia w zgodzie z nim. Umia³aby okre¶liæ zakres dzia³ania wolnej woli30 i jej ewentualne ograniczenia. W ten sposób - maj±c swoje niezagro¿one miejsce i nie pretenduj±c do niebezpiecznej roli "ogólnej teorii wszystkiego" mog³aby dywinacja poszukiwaæ równowagi miêdzy przyrodzonym ka¿demu z nas d±¿eniem do wolno¶ci osobistej, a równie przyrodzonym poszukiwaniem ¿yciowych wyzwañ ponadjednostkowych. Odnalezienie tej równowagi - innej dla ka¿dego cz³owieka - mog³oby staæ siê wcale solidnym wstêpem do wewnêtrznej harmonii cz³owieka, której ¶wiatopogl±dy skrajne jak dot±d nie dostarczy³y i najpewniej ju¿ nie dostarcz±.


Podsumowanie

Zaproponowane miejsce dywinacji w wiedzy o cz³owieku mo¿e staæ siê wstêpem do powa¿niejszej dyskusji nad formuj±c± siê coraz wyra¼niej ju¿ nie tylko psychologi±, ale i filozofi± losu. Mo¿na j± t³umaczyæ mod±, która minie jak ka¿da inna. Ale mo¿na spojrzeæ inaczej: nie jak na dekadeckie i milenarystyczne zachcianki, lecz jak na element wiêkszej ca³o¶ci. Ca³o¶ci, której symbolem jest wydana niedawno i w Polsce g³o¶na ksi±¿ka wieszcz±ca koniec nauki31 z dramatycznym pytaniem postawionym w ostatnim zdaniu: w co teraz wierzyæ? Symbolem mo¿e te¿ byæ coraz wiêksze, spontanicznie zainteresowanie m³odzie¿y ich "kosmiczn± to¿samo¶ci±"32, zainteresowanie - dodajmy - narastaj±ce wbrew propagandzie szkolnej i katechetycznej. Coraz wyra¼niej widaæ, ¿e zainteresowanie dywinacj± nie jest, wbrew przekonaniu czê¶ci luminarzy ¶wiata kultury, nauki i religii jakimi¶ ubocznym kosztem postêpu, lecz raczej ¶wiadectwem dokonuj±cego siê prze³omu kulturowego. Prze³omy takie, jak ¶wiat ¶wiatem, niewiele przejmowa³y siê dzia³aniami, maj±cymi im zapobiec. Lepszym chyba wyj¶ciem jest przejêcie kontroli nad tym procesem, próba zrozumienia tre¶ci jakie w³a¶nie domagaj± siê artykulacji, no i zadbanie, by ta artykulacja nie odbywa³a siê na poziomie brukowych wydawnictw i szukania tanich sensacji. A pocz±tkiem tego procesu mo¿e byæ w³a¶nie "oswojenie" dywinacji na poziomie subtelnych lecz potê¿nie kszta³tuj±cych ¶wiadomo¶æ idei filozoficznych, generuj±cych system wychowawczy i - w dalszej przysz³o¶ci - spo³eczny.

Systemy dywinacyjne i ludzie w nie wtajemniczeni to osobliwa "niæ" ³±cz±ca nas poprzez z wszech¶wiatem i jego planami wobec nas. Bo kosmos to gigantyczny ekosystem, ¶rodowisko stale podlegaj±ce ewolucji. Dywinacja odczytuje nadci±gaj±ce wymagania, jakie nam ono postawi.

Istnieje zatem wyra¼ny raison d'etre dla jej obecno¶ci tak w systematyce wiedzy o cz³owieku, jak i w naszym codziennym ¿yciu.


Bibliografia:

C. G. Jung, Archetypy i symbole, Czytelnik. Warszawa 1993

K. Kopias-£okuciejewska & W. H. Zylbertal, Homo Divinatus, wyd Kos, Katowice 1998

M. L. v. Frantz, Wró¿enie a zajwisko synchroniczno¶ci,

T. Doktór, Spotkania z astrologi±, Warszawa 1988

R. Wilhelm, I-cing, t³um. W. Jó¼wiak, wyd. Latawiec 1995

H. Skolimowski, Filozofia ¿yj±ca. Eko-Filozofia jako Drzewo ¯ycia, wyd. Pusty Ob³ok 1994

Lipold Szondi "Wolno¶æ i przymus w losie jednostki", wyd. All, Kraków 1995

M. Piasecka, Sztuka wró¿enia z run, wyd Ravi, £ód¼ 2001

R. T. Prinke & L. Weres, Mandala ¿ycia. Astrologia - mity i rzeczywisto¶æ, wyd. Ravi, £ód¼ 1994,
W. H. Zylbertal, Kosmiczny dar to¿samo¶ci, wyd. Studio Astropsychologii, Bia³ystok, 1999
W. H. Zylbertal, Liczby Losu, liczby Cz³owieka, wyd. Ravi. £ód¼, 1998
A. Chrzanowska, Misterium Tarota, wyd. Studio Astropsychologii, Bia³ystok, 1998
Materia³y szkoleniowe pracowni ARKADIA z Bielska-Bia³ej.

1 Mam tu na my¶li wymaganie falsyfikowalno¶ci teorii opisuj±cej jaki¶ fragment rzeczywisto¶ci. Pojêcie faksyfikowalno¶ci wg: A. Chalmers, Czym jest to, co zwiemy nauk±?, wyd. Siedmioróg. Wroc³aw 1997, s. 62 i nast.
2 Istnieje co¶ takiego, jak dywinacyjna ontologia; ma dywinacja sobie tylko w³a¶ciwe metody poznawania ¶wiata - gnoseologiê, wreszcie ma swój pogl±d na cz³owieka i jego miejsce w ¶wiecie, czyli antropologiê dywinacyjn±. Za sztandarowy na ten temat tekst w jêzyku polskim uchodzi praca R. Bugaja "Hermetyzm" (Ossolineum, 1991). Tak¿e ksi±¿ki pisane przez wybitnych praktyków dywinacji (L. Szuman, L. Zawadzki, A. Chrzanowska, F. Anusz. J. W. Suliga, S. Arroyo, A. Leo, L. Greene) zawieraj± zawsze krótszy lub d³u¿szy wyk³ad filozofii dywinacji.
3 T. S. Kuhn, Struktura rewolucji naukowych; Wy³o¿on± tam teori± mód w nauce (paradygmatów) mo¿na z powodzeniem wyt³umaczyæ m. in. odej¶cie w wieku XVIII od poznania symboliczno-mistycznego, jakim karmi siê dywinacja, w stronê i dzi¶ jeszcze bardzo silnego nurtu racjonalnego i eksperymentalnego, którego ukoronowaniem sta³ siê pozytywistyczny wzorzec nauki, ¿ywy po dzi¶ dzieñ.
4 Taki jest np. determinizm genetyczny, wy³o¿ony w pe³ni przez R. Dawkinsa w jego sztandarowej pracy "Samolubny gen". (wyd Prószyñski i Ska, Warszawa 1999)
5 Odniesienia siê do tego dystansu bywaj± ró¿norakie: od stwierdzeñ astrologów, ¿e im wiêcej planet jest w "swoich" znakach, tym bardziej doskona³y jest cz³owiek (wg: Z Koehler, Elementarny kurs astrologii narodzeniowej w 15 lekcjach, reprint z wydania z 1937 r, Studio Astropsychologii, Bia³ystok, 1998) po stwierdzenie chiñskiej Ksiêgi Przemian, ¿e gdy wszystkie symbole s± na swoich miejscach, jest to z³owieszcze, bo od tego momentu wszystko mo¿e i¶æ tylko gorzej (interpretacja heksagramu 63 w: I-cing, oprac Oskar Sobañski, wyd Oskar, 1988). Jednak nigdzie nie jest kwestionowana zasada generalna oceny konkretnej wyroczni na podstawie jej "odleg³o¶ci" od archetypowego idea³u.
6 C. G. Jung, Archetypy i symbole, Czytelnik. Warszawa 1993, str 183 i nast.
7 Mo¿na by siê tu pos³u¿yæ analogi± do znanego z fizyki relatywistycznej sto¿ka ¶wietlnego, wewn±trz którego biegn± tory cz±stek. Sytuacja archetypowa wystêpuje wtedy, gdy tor cz±stki, czyli bieg przeznaczenia, jest osi± sto¿ka, za¶ konkretna wyrocznia to bieg cz±stki w sposób nieregularny.
8 K. Kopias-£okuciejewska & W. H. Zylbertal, Homo Divinatus, wyd Kos, Katowice 1998, cz I. r I.
9 Podczas seansu wró¿ebnego 80 do 90% uzyskanych przez wró¿bitê informacji to wynik "skanowania" umys³u klienta. Nie jest ono w ¿aden sposób powi±zane z podawanymi w podrêcznikach dywinacji regu³ami, precyzyjniej opisywa³aby je psychologia. Jednak ograniczenie wyroczni tylko do takiego odczytu jest powa¿nym b³êdem profesjonalnym (K. Kopias-£okuciejewska & W. H. Zylbertal, op. cit, r. IV)
10 K. Ptolemeusz, Centilloqium, w: materia³y szkoleniowe Warsztatu Astrologii Profesjonalnej z Bielska-Bia³ej
11 Pe³ny wyk³ad teorii w: C. G. Jung, Synchronicity. An a-casual connecting principle, Princeton 1973
12 Na ow± p³ynno¶æ zwróci³a uwagê uczennica Junga, M. L. v. Frantz w pracy "Wró¿enie a zjawisko synchronicznosci", wyd. polskie 1995
13 Przypisywany Akwinacie aforyzm g³osi "Róznica p³ci, konstytucja cia³a i charakter indywidualny zale¿ne s± od gwiazd". Wg: R. T. Prinke & L. Weres, Mandala ¿ycia. Astrologia - mity i rzeczywisto¶æ, wyd. Ravi, £ód¼ 1994, s. 20
14 T. Doktór, Spotkania z astrologi±, Warszawa 1988
15 Sztandarowym produktem takiego zwulgaryzowania by³y prognostykarze, czyli pseudoastrologiczne kalendarze. Choæ reprezentowa³y poziom astrologii gorszy ni¿ dzisiejsze horoskopy gazetowe, cieszy³y siê ogromnym powodzeniem i ugruntowa³y z³± s³awê wró¿biarstwa na przesz³o 150 lat.
16 Za pocz±tek tej koncepcji mo¿na uznaæ wyst±pienie J. Locke'a a za przejaw w pe³ni dojrza³y "filozofiê pozytywn±" A. Comte'a. Do postaci skrajnej doprowadzi³ j± Karol Marks i jego kontynuatorzy.
17 R. T. Prinke & L. Weres, op. cit, s. 217
18 Joytish, materia³y szkoleniowe materia³y szkoleniowe Warsztatu Astrologii Profesjonalnej z Bielska-Bia³ej
19 R. Wilhelm, I-cing, t³um. W. Jó¼wiak, wyd. Latawiec 1995
20 Takimi manfestami s±: nowo¿ytny personalizm chrze¶cijañski i mit indywidualistyczny zrodzony z filozofii O¶wiecenia.
21 Einstein mia³ ponoæ wypowiedzieæ zdanie: "Astrologia jest nauk± samodzieln±. Wyja¶nia nam ona bardzo wiele. Z jej znajomo¶ci du¿o siê nauczy³em i wielokrotnie odnosi³em korzy¶ci". C. G. Jung wielokrotnie powtarza³: "astrologia ma bez dalszych oporów zapewnione uznanie ze strony psychologii, gdy¿ reprezentuje ca³± wiedzê psychologiczn± staro¿ytno¶ci". (za: R. T. Prinke & L. Weres, op. cit, s. 20)
22 Dowodz± tego choæby takie ksi±¿ki jak M. Gaqueline'a "Planety a osobowo¶æ cz³owieka" (wyd. polskie 1997), czy Playfaire'a i Hilla "Cykle Nieba" (PIW, 1988)
23 H. Skolimowski, Filozofia ¿yj±ca. Eko-Filozofia jako Drzewo ¯ycia, wyd. Pusty Ob³ok 1994, r I. i nast.
24 Warto tu pamiêtaæ, ¿e proastrologiczne nastawienie ¶w. Tomasza utorowa³o astrologii drogê na uniwersyteckie katedry.
25 Wystarczy tu przypomieæ choæby pogl±dy Platona z jednej strony (zdanie "cz³owiek jest fragmentem rozmowy bogów"), a Demokryta z drugiej. Spór ten ci±gnie siê w filozofii w³a¶ciwie od jej pocz±tków. S± i autorzy uwa¿aj±cy oderwanie siê filozofii od wró¿biarskiego natchnienia za jej klêskê (Giorgio Coli, Narodziny Filozofii, PWN 1994), jak i za jej rzeczywisty pocz±tek.
26 Rodz±ca siê nauka nowo¿ytna w³a¶ciwie od swych pocz±tków jest antywró¿biarska, st±d popularna i ¿ywa do dzi¶ antynomia astrologii i astronomii; w pe³ni otr±bi³a nauka swoje zwyciêstwo nad dywinacj± po odkryciu w 1781 r. Urana. Odkrycie to burzy³o staro¿ytne teorie astrologiczne, zak³adaj±ce istnienie siedmiu (poza Ziemi±) obiektów Uk³adu S³onecznego jako sta³± kosmologiczn±
27 Nie uda³y siê próby "zmatematyzowania" ani "ulogicznienia" wró¿biarstwa; np. wspomnianej pracy Gaqueline'a, która jest na wielk± skalê prowadzonymi badaniami statystycznymi nad powi±zaniami cech przypisywanych planetom z cechami charakteru, zarzucono istotne uchybienia metodologiczne. Wyrocznie losowane (Tarot, I-cing, runy) zrozumia³e s± tylko w kategoriach synchroniczno¶ci, przez wiêksz± czê¶æ dzisiejszej nauki nie uznawanej. Pewne nadzieje na pojednanie dywinacji i nauki sami przedstawiciele dywinacji wi±¿± z logikami wielowarto¶ciowymi lub rozmytymi, lub z modn± obecnie matematyk± chaosu. Tak¿e geometria fraktalna nadaje siê do opisu wielu elementów ¶wiata dywinacyjnego, który intuicyjnie ma strukturê fraktaln±, ale nie stworzono ¿adnego przekonuj±cego modelu, ani tym bardziej spójnej teorii takich powi±zañ.
28 Przez humanistykê rozumieæ tu bêdziemy ca³o¶æ wiedzy o cz³owieku, nie ograniczon± tylko do tradycyjnych dziedzin wchodz±cych w sk³ad humanistyki.
29 Poza pracami Junga i v. Frantz na uwagê zas³uguje tu pionierskie ujêcie Lipolda Szondi "Wolno¶æ i przymus w losie jednostki", wyd. polskie 1995, gdzie postuluje siê stworzenie odrêbnej dziedziny psychologii, nazwanej psychologi± losu; psychologia ta w oryginalnym ujêciu nie odwo³uje siê explicite do technik dywinacyjnych, ale rdzeñ jej koncepcji jest bliski dywinacji takiej, jak j± tu rozumiemy i tworzy dla niej miejsce w ¶wiadomo¶ci ¶wiata nauki.
30 Jest on mocno indywidualny; s± osoby wyra¼nie "chore na swój los", ³atwy do odczytania przez fachowca-wró¿bitê, a s± te¿ takie, którym siê nigdy ¿adne wyrocznie nie sprawdzaj±; takie osoby wydaj± siê obdarzone wiêksz± swobod± podejmowania ¿yciowych decyzji bez uzgadniania ich z jakimikolwiek losowymi si³ami.
31 J. Horgan, Koniec nauki?, wyd Prószyñski i Ska, Warszawa 1999
32 Spostrze¿enie to pochodzi z rozmów autora z praktykami tego fachu: coraz wiêksz± czê¶æ klienteli astrologów i wró¿ek stanowi± ludzie m³odzi, interesuj±cy siê kwestiami przeznaczenia i jego wp³ywu na ich dalsze losy.

www.logonia.org

 
Powi±zane artyku³y

Logonia.org - wszelkie prawa zastrzeżone.