|
AKD Logonia dziêkuje Autorowi za udostêpnienie
publikowanego tekstu.
Wstêp
Wiedza ludzka, aby by³a w pe³ni po¿yteczna, musi nie tylko
dobrze s³u¿yæ praktyce ¿ycia codziennego, ale i zaspokajaæ przyrodzon± naszemu
gatunkowi potrzebê poznawcz±. Wiêcej nawet: za prawdziw±, a w zwi±zku z tym
po¿yteczn±, sk³onni jeste¶my uwa¿aæ tylko tak± wiedzê, która trafia nam do
przekonania. Jednym z elementów takiego utwierdzania siê cz³owieka w jego zaufaniu do
wiedzy, s± wszelkie jej systematyzacje, wprowadzaj±ce do w³a¶ciwego wiedzy ¶wiata
abstrakcyjnych pojêæ porz±dek znany z otaczaj±cego na konkretu. Prawid³owo¶æ ta w
czasach dawniejszych dotyczy³a w pierwszym rzêdzie tzw. wiedzy szczegó³owej,
dotycz±cej stosunkowo w±skich wycinków rzeczywisto¶ci, ale dzi¶, w dobie
wszechogarniaj±cej specjalizacji, a ju¿ zw³aszcza po pracach C. R. Poppera1
systematyzacji poddawane byæ musz± i te dziedziny wiedzy, które roszcz± sobie prawo do
ogólnego opisu ¶wiata. Tylko wtedy zaczn± budziæ zaufanie; tylko wtedy doceni siê
po¿ytek z nich p³yn±cy.
Do tej grupy wiedzy zalicza siê m. in.
dywinacja. Wbrew rozpowszechnionym s±dom nie jest ona tylko sztuk± wró¿ebn±. Jest
pe³nym w sensie filozoficznym systemem ¶wiatopogl±dowym, zawieraj±cym wszystkie
sk³adniki ka¿dego systemu, maj±cego pretensje do ca³o¶ciowego opisu rzeczywisto¶ci2.
I je¶li dzi¶ terminologia dywinacyjna nie jest ani powa¿ana, ani tym bardziej u¿ywana,
wynika to nie tyle z jej nieadekwatno¶ci, ile ze zjawiska opisanego przed laty z gór±
piêædziesiêciu przez T. S. Kuhna3. Dywinacja bowiem zak³ada sta³± i wysokim
stopniu zdeterminowan± przeznaczeniowo wiê¼ cz³owieka z si³ami spoza ¶wiata
spostrzegalnego, co jaskrawo k³óci siê z wieloma wspó³czesnymi dogmatami
psychologicznymi (np. behawioryzmem), z powa¿anymi stwierdzeniami nauki4,
wreszcie z wci±¿ jeszcze ¿ywymi wierzeniami religijnymi, które woln± wolê i
przysz³o¶æ z jej pomoc± stworzon± rezerwuj± tylko dla Boga i czyni± j±
nieprzeniknion± dla ludzi - tak¿e dla tych, którzy tytu³uj± siê wró¿bitami.
Samo zjawisko dywinacji jest równie stare jak ludzko¶æ. Co
ciekawe, dywinacja, choæ raz potêpiania, raz wychwalana, raz spychana do podziemia, raz
wynoszona do godno¶ci akademickich trwa i nic nie zapowiada jej zmierzchu
W³a¶ciwo¶ci charakterystyczne wiedzy dywinacyjnej
Systemy dywinacyjne znane z historii ludzko¶ci s±, je¶li
studiowaæ je w oderwaniu od ¶wiata realnego, zamkniêtymi, doskona³ymi ¶wiatami, co
dziej± siê same dla siebie nikogo na ¶wiadka nie potrzebuj±c. ¦wiatopogl±d
dywinacyjny zak³ada, ¿e s± one czyst± (a¿ chcia³oby siê powiedzieæ: platoñsk±)
ide± ¶wiata i ludzkiego w nim losu. Jednak konkretna wyrocznia uzyskana w wyniku u¿ycia
okre¶lonego systemu dywinacyjnego nigdy tego idea³u nie osi±ga, za¶ interpretuj±cy
j± wró¿bita w³a¶nie na podstawie dystansu dziel±cego dywinacyjny ¶wiat-idea³ od
uzyskanego z wyroczni konkretu formu³uje werdykt5. Sytuacje opisywane
przez wró¿ebne symbole s± archetypowe, niemo¿liwe do dos³ownego do¶wiadczenia w
codziennym ¿yciu6. W ramach samej tylko wyroczni panuje pe³ny
determinizm, gdy¿ symbole u³o¿one s± w ¶ci¶le okre¶lonej kolejno¶ci. Ich uk³ad
inny od archetypowego, wystêpuj±cy w praktyce wró¿ebnej, jest interpretowany jako
burz±ca ³ad zmiana kierunku strza³ki czasu, w rzeczywisto¶ci idealnej nie spotykana, w
¿yciu powszechna7. Na tyle, na ile uda siê odczytaæ w
chaotycznie porozrzucanych podczas wró¿enia symboli przynajmniej fragmenty ich
pierwotnego ³adu, na tyle sensowna bêdzie wyrocznia.
Miêdzy przejrzystym i logicznym uk³adem symboli systemów
dywinacyjnych a zawik³anymi losami ludzi korzystaj±cych z wyroczni nie ma w³a¶ciwie
jakiego¶ daj±cego siê jednoznacznie zdefiniowaæ przej¶cia; interpretacja, czyli znajdowanie
fragmentów ³adu jest w najwy¿szym stopniu intuicyjna, za¶ podawane przez
podrêczniki dywinacji regu³y interpretacyjne, przewa¿nie wziête z praktyki, maj±
znaczenie tylko statystyczne. Wiêcej nawet: je¶li wró¿bita nie zna g³êboko
archetypowych znaczeñ i wzajemnych zale¿no¶ci symboli, poprzestaj±c na wspomnianych
regu³ach wró¿ebnych, bêdzie siê myli³ raz za razem. I odwrotnie: im wiêcej czasu
po¶wiêci na zg³êbianie nieuchwytnych tre¶ci symbolicznych i mitologicznych archetypu,
tym lepsze bêd± jego werdykty8.
Z tego, co ju¿ zosta³o powiedziane, widaæ dowodnie, ¿e
dla dywinacji nadmierne jej zbli¿enie do konkretu ¿yciowego w celu szczegó³owego
przewidywania konkretnej przysz³o¶ci - oznacza klêskê. Tymczasem zarówno klientela
wró¿bitów, jak i powa¿ni sk±din±d badacze ten w³a¶nie poziom dywinacji kojarz± z
jej ca³o¶ci±! W rzeczywisto¶ci do prognozowania wydarzeñ daj±ca siê zapisaæ i
wy³o¿yæ dywinacja nie jest wiele skuteczniejsza, ni¿ inne znane ludzko¶ci metody.
Czêsto myli siê regu³y wnioskowania dywinacyjnego z natchnieniem wieszczym, lub
zjawiskami jasnowidzenia9. Nale¿y to powiedzieæ otwarcie: znane z
dziejów i popularne do dzi¶ systemy dywinacyjne (astrologia, numerologia, Ksiêga
Przemian, wyrocznia runiczna, kartomancja) nie stanowi± ani uniwersalnego ani
niezawodnego narzêdzia prognostycznego. Ju¿ nazywany "ojcem astrologii"
Klaudiusz Ptolemeusz powiada "Ka¿da przepowiednia winna byæ oparta zarówno na
do¶wiadczeniu, jak te¿ na tradycji. Nikt - nawet mêdrzec - nie potrafi uchwyciæ
wszystkich form wydarzeñ, konstelacje bowiem ods³aniaj± zaledwie ideê przewodni±
danego wypadku, nigdy za¶ jego sprecyzowan± postaæ. Praktykuj±cy astrolog winien
dlatego przede wszystkim przyswoiæ sobie zdolno¶æ wnioskowania. Lecz tylko natchnieni
przez Bóstwo potrafi± przepowiadaæ szczegó³y"10.
Wynikiem aktu dywinacji jest zatem odkrycie idei
przewodniej analizowanego wydarzenia - i tylko to. Wyra¿aj±c tê prawid³owo¶æ w
jêzyku sformu³owanej przez Junga i Pauliego teorii synchronii11,
dywinacja ods³ania nie fakty zasz³e w analizowanym momencie czasu, ale ich znaczenia dla
tego momentu czasu, nieraz ukryte i metodami innymi ni¿ dywinacyjne nie do odkodowania.
Rozszerzaj±c to spostrze¿enie, mo¿na rzec, i¿ w³a¶nie dywinacja predestynowana jest
do znajdowania znaczeñ i zwi±zanego z tym nadawania sensów faktom. Widaæ to nieraz i w
codziennej praktyce wró¿ebnej: klienci przychodz± do wró¿bity, gdy ju¿ sta³o
siê, na wszystko za pó¼no, a chc± w³a¶nie nadania sensu temu, co im siê
przytrafi³o.
Zatem: dywinacja mo¿e, choæ nie musi, przewidywaæ
przysz³o¶æ. Natomiast mo¿e i musi rozumieæ sensy i znaczenia. To w³a¶nie jest jej
najwiêksz± si³±. Takie rozumienie dywinacji uwalnia j± od obowi±zku przewidywania
szczegó³ów, sztuki dostêpnej istotnie chyba tylko "natchnionym przez Bóstwo";
zarazem lokuje j± w bardziej w przestrzeni wewnêtrznej cz³owieka (mówi±c ja¶niej:
przestrzeni mitologicznej), ni¿ w ¶wiecie zewnêtrznym, kierowanym
"obiektywnymi" prawami rzeczywisto¶ci.
Teraz staje siê jasna niekonkretno¶æ wyroczni i proroctw12,
nieraz zrozumia³ych dopiero po fakcie: wynika to z w³a¶ciwo¶ci przestrzeni
mitologicznej, która choæ na oko podobna do naszej codzienno¶ci, jednak rozgrywa siê semper
et ubique i jako taka jest dla ¿yj±cej "tu i teraz" jednostki niekonkretna
z samej swojej definicji.
Pozycja dywinacji w ¶wiadomo¶ci spo³ecznej
W naszym krêgu kulturowym daje siê zauwa¿yæ pewna
charakterystyczna prawid³owo¶æ: na pocz±tku kolejnego okresu swego rozkwitu dywinacja
zawsze sprzymierza siê z jak±¶ wiedz± mniej ogóln±, w danym okresie uwa¿an± za
awangardê wiedzy ludzkiej w ogóle. Przejmuje jej terminologiê i wtedy powstaj± dzie³a
najwybitniejsze. Popularyzowane a nastêpnie wulgaryzowane s³u¿± one przes±dnym
w³adcom a potem warstwom ni¿szym, zupe³nie nie zainteresowanym jak±kolwiek wiedz±
pozautylitarn±. W efekcie takiego upadku dywinacja, postrzegana wtedy jako prymitywny
przes±d, jest rugowana z ¿ycia spo³ecznego i staje siê domen± nielicznych. Po okresie
hibernacji, który sprzyja oczyszczeniu, znów wraca do ³ask i cykl siê powtarza.
Najbardziej znane takie cykle to:
1) wspania³y rozkwit sprzê¿onej z astronomi± astrologii
babiloñskiej w II tysi±cleciu przed Chrystusem, popularyzacja staro¿ytnej astrologii w
klasycznej Grecji, kompletna degeneracja w Rzymie i potêpienie przez formuj±c± siê
naukê Ko¶cio³a.
2) Powi±zanie astrologii, numerologii i Kaba³y z arabsk±
filozofia i medycyn± w wiekach IX-XII. Za po¶rednictwem Arabów wiedza ta trafia do
Europy i tu uzyskuje imprimatur nie byle kogo, bo samego ¶w. Tomasza z Akwinu13.
St±d prosta droga astrologii na uniwersyteckie katedry pocz±tków Renesansu i jej
³±czenie z raczkuj±cym przyrodoznawstwem. Efektem tego ostatniego maria¿u sta³ siê
bujny rozkwit renesansowej magii, w której astrologia i inne formy dywinacji odgrywa³y
rolê niepo¶ledni±14. Wulgaryzacja dywinacji, jaka nast±pi³a w
dobie baroku15,
sprzyja³a rozdzieleniu dywinacji i szybko uniezale¿niaj±cej siê nauki. W efekcie
dywinacja zosta³a wygnana z uniwersytetów i na pó³tora stulecia zesz³a do podziemia.
3) Obecny flirt dywinacji z nowoczesn± psychologi±,
zapocz±tkowany pracami C. G. Junga i jego uczennicy M. L. v Frantz. Z uwagi na
wspomnian± ju¿ wcze¶niej w³a¶ciwo¶æ dywinacji jako takiej - jej nieprzystawalno¶æ
do konkretu "grubej" materii i ¿ycia w niej pêdzonego - taka subtelna
inspiracja jest dla dywinacji o wiele bardziej obiecuj±ca, ni¿ dawne inspiracje
przyrodoznawcze, si³± rzeczy materialistyczne. Dawniej inspiracja taka by³a
niemo¿liwa, bo nie istnia³a wyodrêbniona psychologia, a jej rolê pe³ni³a dywinacja
w³a¶nie. Niestety ju¿ widaæ pierwsze symptomy wulgaryzacji tego nurtu, w postaci
istnego zalewu obliczonej na komercjê pod³awej jako¶ci literatury ezoterycznej. Tak¿e
umiejêtno¶ci i klasa wielu dzisiejszych wró¿bitów, choæ coraz czê¶ciej maj± oni
profesjonalne przygotowanie poradnicze, niejedno pozostawiaj± do ¿yczenia.
Za przyczynê opisanego powy¿ej cyklicznego wygania i powrotu dywinacji do europejskiej
¶wiadomo¶ci spo³ecznej uznaæ mo¿na charakterystyczny tylko dla naszej kultury mit
indywidualistyczny, przyznaj±cy jednostce ludzkiej wolê w wysokim stopniu, je¶li nie
ca³kowicie woln±16 a do tego silnie eksponuj±cy aktywn±
rolê jednostki w tworzeniu przez ni± jej przysz³o¶ci. W kulturach nie eksponuj±cych
indywidualizmu jednostki, ani jej podmiotowo¶ci w tworzeniu przysz³o¶ci dywinacja jest
stale obecna, a jej nale¿yty poziom zabezpieczany jest przez system kszta³cenia wró¿bitów.
Tak dzieje siê np. w Indiach, gdzie powszechnie powa¿ana jest astrologia a zdobycie
dyplomu uprawniaj±cego do jej profesjonalnego uprawiania wymaga d³ugich lat trudnych
studiów17.
Podobnie dzieje siê w Chinach, gdzie tamtejszy system wró¿ebny - Ksiêga Przeman -
towarzyszy ludno¶ci od IV w. p.n.e. i nawet os³awiona "rewolucja kulturalna"
nie zdo³a³a naruszyæ autorytetu tej wyroczni. (Szeptana anegdota g³osi, ¿e z Ksiêgi
Przemian korzysta w tajemnicy ca³e kierownictwo KPCH od chwili przejêcia w³adzy przez
tê partiê.) W ¶wiatopogl±dzie zarówno hindiustycznym, jak i konfucjañskim jednostka
ludzka nie ma wielkiej warto¶ci; jest istotna tylko jako czê¶æ ogólnego planu
kosmicznego (hinduizm), b±d¼ jako sprawny element spo³eczeñstwa (konfucjanizm). W obu
wzmiankowanych kulturach dywinacja jest stale sprzê¿ona z "wielk±" wiedz±: w
Indiach z filozofi± i psychologi±18, w Chinach z my¶l± przyrodoznawcz±19.
W tym kontek¶cie ³atwo zauwa¿yæ, ¿e okresy najwiêkszego
i najbardziej twórczego rozkwitu dywinacji przypadaj± na czasy, gdy jednostka i jej
indywidualne potrzeby nie s± szczególnie eksponowane, za¶ upadek dywinacji zbiega siê
z manifestami wyj±tkowo¶ci jednostki20. Czasy najnowsze,
gdy wszelkie obiecuj±ce wolno¶æ jednostki od tyranii losu prometejskie idee, choæby
takie jak socjalizm, degeneruj± siê do totalizmu, czyli w³a¶nie odebrania jednostce
wszelkich praw - niew±tpliwie sprzyjaj± dywinacji i nie dziwota, ¿e w dopiero co
minionym stuleciu nast±pi³ rozkwit wró¿biarstwa, a najwybitniejsze umys³y tego
stulecia mniej lub bardziej jawnie do takich pasji siê przyznawa³y21.
Wró¿biarstwo to, coraz staranniej oczyszczane od starych przes±dów doczeka³o siê
wcale sensownych naukowych badañ22, za¶ wspomniane ju¿ podbudowanie go
nowoczesn± psychologi± powoli, choæ systematycznie nadaje mu rangê pe³nowarto¶ciowej
dyscypliny poznawczej. Wyra¼ne za³amanie siê mitu indywidualistycznego, po³±czone z
poszukiwaniem nowych inspiracji dla kultury od lat 60-tych XX w. daje nadziejê na
z³agodzenie napiêæ miêdzy dzisiejszym nazbyt ju¿ wybuja³ym indywidualizmem,
alienuj±cym jednostkê ze spo³eczeñstwa i nadmiernym kolektywizmem, nieprzyjemnie
kojarz±cym siê z ideami totalitarnymi. Tak± szansê stwarza np. powstanie i rozwój
filozofii ekologicznej, przyznaj±cej jednostce spor± wolno¶æ, ale w ramach jej
kosmicznej misji23.
Status spo³eczny dywinacji jawi siê nam zatem jako bardzo
czu³y instrument pomiarowy zakresu ludzkiej wolno¶ci. Je¶li zdobêdzie ona trwa³e
miejsce w ¶wiadomo¶ci zbiorowej, oznaczaæ to bêdzie koniec miotania siê cz³owieka
miêdzy skrajno¶ciami, z których ¿adna, jak dot±d nie przynios³a mu szczê¶cia.
Status ontyczny dywinacji - próba unormowania
Dywinacja nie mia³a w historii i nie ma do dzi¶
jednoznacznego ani tym bardziej sta³ego miejsca w systematyce wiedzy ludzkiej.
Najczê¶ciej bywa postrzegana jako dzia³ wiedzy ezoterycznej, lub mocno mechanicznie
³±czona jest z jog±, okultyzmem, magi±, itp. dziedzinami. Równie czêsto jest
kojarzona z religi± i zaprzêgana w jej s³u¿bê24, lub, odwrotnie,
postrzegana jako konkurent ideologiczny religii.
Wszystkie te ujêcia roli i pozycji dywinacji wynikaj± z
niezrozumienia jej rzeczywistej natury, lub z chêci zaw³aszczenia tej eterycznej, trudno
definiowalnej wiedzy w s³u¿bê aktualnie obowi±zuj±cych dogmatów.
W znanych nam dziejach ludzko¶ci dywinacja broni siê przed
wszelk± jednoznaczn± klasyfikacj±. Nie jest uznawan± czê¶ci± filozofii25,
nie mie¶ci siê w paradygmacie nauk przyrodniczych26, ani formalnych27;
stosunkowo najbli¿ej jej do nauk humanistycznych, si³± rzeczy nieco nie¶cis³ych. I
w³a¶nie humanistyka, choæ pojmowana szerzej, ni¿ to siê na ogó³ czyni w dzisiejszej
filozofii nauki28, stwarza szansê wzglêdnie porz±dnego
umocowania ontycznego dywinacji.
Aby tego dokonaæ pójdziemy drog±, jak± przesz³y ju¿
wcze¶niej wyodrêbniaj±ce siê z klasycznego trójpodzia³u nauk (formalne,
przyrodnicze, humanistyczne) autonomiczne dzi¶ dziedziny: nauki medyczne, spo³eczne i
psychologia. Wszystkie te dziedziny potraktujemy jako czê¶æ humanistyki szeroko
rozumianej, w ramach której wyró¿nimy trzy podpoziomy:
- nauki medyczne zajmuj± siê materialnym pod³o¿em ¿ycia
cz³owieka, czyli fizycznym cia³em. Na tym poziomie na cz³owieka dzia³a z ca³±
konsekwencj± determinacj± genetyczna i prawa przyrody, z czego wynika rozumienie
medycyny jako nauki racjonalnej, pos³uguj±cej siê obserwacj± i wnioskowaniem.
- psychologia i nauki spo³eczne opisuj± i wyja¶niaj±
niematerialn±, ale w wiêkszo¶ci racjonaln± czê¶æ cz³owieczeñstwa. Zakres
zdeterminowania przeznaczeniowego jednostki jest tu najmniejszy. Zarówno w psychologii,
jak naukach spo³ecznych uznaje siê istnienie i dzia³anie czynników determinuj±cych
cz³owieka i jego postêpowanie (wychowanie, warunki, ¿ycia, ¶rodowisko spo³eczne,
etc), ale determinanty nie s± przyjmowane jako niezmienne, np. los cz³owieka mo¿e ró¿nie
wygl±daæ w zale¿no¶ci od ¶rodowiska, w jakim ¿yje, od spo³eczeñstwa, w którym
funkcjonuje, od pozycji w tym spo³eczeñstwie, od wychowania, etc. czynników.
Determinanty psychologiczne i spo³eczne warunkuj±ce cz³owieka mo¿na na omawianym
poziomie zmieniaæ, czym zajmuje siê np. psycho- i socjoterapia. W ramach
psychologicznego i spo³ecznego opisu cz³owieka nie mo¿na zastosowaæ logiki takiej jak
w medycynie, gdy¿ cz³owiek w swoim postêpowaniu nie kieruje siê tylko logik±. Tote¿
stwierdzenia psychologii i nauk spo³ecznych s± prawdziwe w wiêkszej skali i maj±
naturê statystyczn±.
- dywinacja opisze ca³kowicie ju¿ nieracjonaln± warstwê
ludzkiej egzystencji, jak± jest przeznaczenie i los, czêsto spe³niaj±cy siê wbrew
wszelkiej logice. Tu w³a¶nie przyda siê ulotno¶æ dywinacji i jej eteryczno¶æ, bo
te¿ i sprawy przeznaczenia s± takie w³a¶nie. Wszelkie ich ujêcia w racjonalnych
kategoriach naukowych s± niepe³ne29 i odsy³aj± odbiorcê bardziej w stronê
natchnienia, w³a¶ciwego wró¿bicie lub poecie, ni¿ trze¼wo¶ci i obiektywno¶ci
s±du, jakiej oczekiwaliby¶my od przedstawiciela nauki.
Tak skonstruowany trójpodzia³, daj±c dywinacji nale¿ne jej miejsce, jednocze¶nie nie
narusza w istotny sposób kompetencji pozosta³ych dziedzin wiedzy. Nieuniknione jest
oczywi¶cie pewne przenikanie siê dziedzin, np. w przypadku ciê¿kich chorób lekarz zna³by
ich pod³o¿e biomedyczne a wró¿bita umia³by okre¶liæ, czy i na ile choroba jest
elementem do¶wiadczenia losowego jednostki; podobnie wiele zaburzeñ psychicznych, nie
maj±cych wyja¶nienia ani terapeutycznego rozwi±zania w ramach akademickiej psychologii,
znalaz³oby je w diagnozie dywinacyjnej. Dywinacja z kolei, uwolniona od ci±¿±cego na
niej od wieków "obowi±zku wiedzenia wszystkiego" tym bardziej skupiæ siê
mo¿e na sobie tylko w³a¶ciwej dziedzinie - rozpoznania przeznaczenia i podania warunków
¿ycia w zgodzie z nim. Umia³aby okre¶liæ zakres dzia³ania wolnej woli30
i jej ewentualne ograniczenia. W ten sposób - maj±c swoje niezagro¿one miejsce i nie
pretenduj±c do niebezpiecznej roli "ogólnej teorii wszystkiego" mog³aby
dywinacja poszukiwaæ równowagi miêdzy przyrodzonym ka¿demu z nas d±¿eniem do
wolno¶ci osobistej, a równie przyrodzonym poszukiwaniem ¿yciowych wyzwañ
ponadjednostkowych. Odnalezienie tej równowagi - innej dla ka¿dego cz³owieka - mog³oby
staæ siê wcale solidnym wstêpem do wewnêtrznej harmonii cz³owieka, której
¶wiatopogl±dy skrajne jak dot±d nie dostarczy³y i najpewniej ju¿ nie dostarcz±.
Podsumowanie
Zaproponowane miejsce dywinacji w wiedzy o cz³owieku mo¿e
staæ siê wstêpem do powa¿niejszej dyskusji nad formuj±c± siê coraz wyra¼niej ju¿
nie tylko psychologi±, ale i filozofi± losu. Mo¿na j± t³umaczyæ mod±, która minie
jak ka¿da inna. Ale mo¿na spojrzeæ inaczej: nie jak na dekadeckie i milenarystyczne
zachcianki, lecz jak na element wiêkszej ca³o¶ci. Ca³o¶ci, której symbolem jest
wydana niedawno i w Polsce g³o¶na ksi±¿ka wieszcz±ca koniec nauki31
z dramatycznym pytaniem postawionym w ostatnim zdaniu: w co teraz wierzyæ? Symbolem mo¿e
te¿ byæ coraz wiêksze, spontanicznie zainteresowanie m³odzie¿y ich "kosmiczn±
to¿samo¶ci±"32, zainteresowanie - dodajmy - narastaj±ce
wbrew propagandzie szkolnej i katechetycznej. Coraz wyra¼niej widaæ, ¿e zainteresowanie
dywinacj± nie jest, wbrew przekonaniu czê¶ci luminarzy ¶wiata kultury, nauki i religii
jakimi¶ ubocznym kosztem postêpu, lecz raczej ¶wiadectwem dokonuj±cego siê prze³omu
kulturowego. Prze³omy takie, jak ¶wiat ¶wiatem, niewiele przejmowa³y siê
dzia³aniami, maj±cymi im zapobiec. Lepszym chyba wyj¶ciem jest przejêcie kontroli nad
tym procesem, próba zrozumienia tre¶ci jakie w³a¶nie domagaj± siê artykulacji, no i
zadbanie, by ta artykulacja nie odbywa³a siê na poziomie brukowych wydawnictw i szukania
tanich sensacji. A pocz±tkiem tego procesu mo¿e byæ w³a¶nie "oswojenie"
dywinacji na poziomie subtelnych lecz potê¿nie kszta³tuj±cych ¶wiadomo¶æ idei
filozoficznych, generuj±cych system wychowawczy i - w dalszej przysz³o¶ci - spo³eczny.
Systemy dywinacyjne i ludzie w nie wtajemniczeni to osobliwa
"niæ" ³±cz±ca nas poprzez z wszech¶wiatem i jego planami wobec nas. Bo
kosmos to gigantyczny ekosystem, ¶rodowisko stale podlegaj±ce ewolucji. Dywinacja
odczytuje nadci±gaj±ce wymagania, jakie nam ono postawi.
Istnieje zatem wyra¼ny raison d'etre dla jej
obecno¶ci tak w systematyce wiedzy o cz³owieku, jak i w naszym codziennym ¿yciu.
Bibliografia:
C. G. Jung, Archetypy i symbole, Czytelnik. Warszawa 1993
K. Kopias-£okuciejewska & W. H. Zylbertal, Homo Divinatus, wyd
Kos, Katowice 1998
M. L. v. Frantz, Wró¿enie a zajwisko synchroniczno¶ci,
T. Doktór, Spotkania z astrologi±, Warszawa 1988
R. Wilhelm, I-cing, t³um. W. Jó¼wiak, wyd. Latawiec 1995
H. Skolimowski, Filozofia ¿yj±ca. Eko-Filozofia jako Drzewo ¯ycia,
wyd. Pusty Ob³ok 1994
Lipold Szondi "Wolno¶æ i przymus w losie jednostki", wyd. All,
Kraków 1995
M. Piasecka, Sztuka wró¿enia z run, wyd Ravi, £ód¼ 2001
R. T. Prinke & L. Weres, Mandala ¿ycia. Astrologia - mity i
rzeczywisto¶æ, wyd. Ravi, £ód¼ 1994,
W. H. Zylbertal, Kosmiczny dar to¿samo¶ci, wyd. Studio Astropsychologii,
Bia³ystok, 1999
W. H. Zylbertal, Liczby Losu, liczby Cz³owieka, wyd. Ravi. £ód¼, 1998
A. Chrzanowska, Misterium Tarota, wyd. Studio Astropsychologii, Bia³ystok, 1998
Materia³y szkoleniowe pracowni ARKADIA z Bielska-Bia³ej.
1 Mam tu na my¶li
wymaganie falsyfikowalno¶ci teorii opisuj±cej jaki¶ fragment rzeczywisto¶ci. Pojêcie
faksyfikowalno¶ci wg: A. Chalmers, Czym jest to, co zwiemy nauk±?, wyd. Siedmioróg.
Wroc³aw 1997, s. 62 i nast.
2 Istnieje co¶
takiego, jak dywinacyjna ontologia; ma dywinacja sobie tylko w³a¶ciwe metody poznawania
¶wiata - gnoseologiê, wreszcie ma swój pogl±d na cz³owieka i jego miejsce w ¶wiecie,
czyli antropologiê dywinacyjn±. Za sztandarowy na ten temat tekst w jêzyku polskim
uchodzi praca R. Bugaja "Hermetyzm" (Ossolineum, 1991). Tak¿e ksi±¿ki pisane
przez wybitnych praktyków dywinacji (L. Szuman, L. Zawadzki, A. Chrzanowska, F. Anusz. J.
W. Suliga, S. Arroyo, A. Leo, L. Greene) zawieraj± zawsze krótszy lub d³u¿szy wyk³ad
filozofii dywinacji.
3 T. S. Kuhn, Struktura
rewolucji naukowych; Wy³o¿on± tam teori± mód w nauce (paradygmatów) mo¿na z
powodzeniem wyt³umaczyæ m. in. odej¶cie w wieku XVIII od poznania
symboliczno-mistycznego, jakim karmi siê dywinacja, w stronê i dzi¶ jeszcze bardzo
silnego nurtu racjonalnego i eksperymentalnego, którego ukoronowaniem sta³ siê
pozytywistyczny wzorzec nauki, ¿ywy po dzi¶ dzieñ.
4 Taki jest np.
determinizm genetyczny, wy³o¿ony w pe³ni przez R. Dawkinsa w jego sztandarowej pracy
"Samolubny gen". (wyd Prószyñski i Ska, Warszawa 1999)
5 Odniesienia
siê do tego dystansu bywaj± ró¿norakie: od stwierdzeñ astrologów, ¿e im wiêcej
planet jest w "swoich" znakach, tym bardziej doskona³y jest cz³owiek (wg: Z
Koehler, Elementarny kurs astrologii narodzeniowej w 15 lekcjach, reprint z wydania
z 1937 r, Studio Astropsychologii, Bia³ystok, 1998) po stwierdzenie chiñskiej Ksiêgi
Przemian, ¿e gdy wszystkie symbole s± na swoich miejscach, jest to z³owieszcze, bo od
tego momentu wszystko mo¿e i¶æ tylko gorzej (interpretacja heksagramu 63 w: I-cing,
oprac Oskar Sobañski, wyd Oskar, 1988). Jednak nigdzie nie jest kwestionowana zasada
generalna oceny konkretnej wyroczni na podstawie jej "odleg³o¶ci" od
archetypowego idea³u.
6 C. G. Jung, Archetypy
i symbole, Czytelnik. Warszawa 1993, str 183 i nast.
7 Mo¿na by siê
tu pos³u¿yæ analogi± do znanego z fizyki relatywistycznej sto¿ka ¶wietlnego,
wewn±trz którego biegn± tory cz±stek. Sytuacja archetypowa wystêpuje wtedy, gdy tor
cz±stki, czyli bieg przeznaczenia, jest osi± sto¿ka, za¶ konkretna wyrocznia to bieg
cz±stki w sposób nieregularny.
8 K. Kopias-£okuciejewska
& W. H. Zylbertal, Homo Divinatus, wyd Kos, Katowice 1998, cz I. r I.
9 Podczas seansu
wró¿ebnego 80 do 90% uzyskanych przez wró¿bitê informacji to wynik
"skanowania" umys³u klienta. Nie jest ono w ¿aden sposób powi±zane z
podawanymi w podrêcznikach dywinacji regu³ami, precyzyjniej opisywa³aby je psychologia.
Jednak ograniczenie wyroczni tylko do takiego odczytu jest powa¿nym b³êdem
profesjonalnym (K. Kopias-£okuciejewska & W. H. Zylbertal, op. cit, r. IV)
10 K.
Ptolemeusz, Centilloqium, w: materia³y szkoleniowe Warsztatu Astrologii
Profesjonalnej z Bielska-Bia³ej
11 Pe³ny
wyk³ad teorii w: C. G. Jung, Synchronicity. An a-casual connecting principle,
Princeton 1973
12 Na ow±
p³ynno¶æ zwróci³a uwagê uczennica Junga, M. L. v. Frantz w pracy "Wró¿enie a
zjawisko synchronicznosci", wyd. polskie 1995
13
Przypisywany Akwinacie aforyzm g³osi "Róznica p³ci, konstytucja cia³a i charakter
indywidualny zale¿ne s± od gwiazd". Wg: R. T. Prinke & L. Weres, Mandala
¿ycia. Astrologia - mity i rzeczywisto¶æ, wyd. Ravi, £ód¼ 1994, s. 20
14 T. Doktór,
Spotkania z astrologi±, Warszawa 1988
15
Sztandarowym produktem takiego zwulgaryzowania by³y prognostykarze, czyli
pseudoastrologiczne kalendarze. Choæ reprezentowa³y poziom astrologii gorszy ni¿
dzisiejsze horoskopy gazetowe, cieszy³y siê ogromnym powodzeniem i ugruntowa³y z³±
s³awê wró¿biarstwa na przesz³o 150 lat.
16 Za
pocz±tek tej koncepcji mo¿na uznaæ wyst±pienie J. Locke'a a za przejaw w pe³ni
dojrza³y "filozofiê pozytywn±" A. Comte'a. Do postaci skrajnej doprowadzi³
j± Karol Marks i jego kontynuatorzy.
17 R. T.
Prinke & L. Weres, op. cit, s. 217
18 Joytish,
materia³y szkoleniowe materia³y szkoleniowe Warsztatu Astrologii Profesjonalnej z
Bielska-Bia³ej
19 R. Wilhelm,
I-cing, t³um. W. Jó¼wiak, wyd. Latawiec 1995
20 Takimi
manfestami s±: nowo¿ytny personalizm chrze¶cijañski i mit indywidualistyczny zrodzony
z filozofii O¶wiecenia.
21 Einstein
mia³ ponoæ wypowiedzieæ zdanie: "Astrologia jest nauk± samodzieln±. Wyja¶nia
nam ona bardzo wiele. Z jej znajomo¶ci du¿o siê nauczy³em i wielokrotnie odnosi³em
korzy¶ci". C. G. Jung wielokrotnie powtarza³: "astrologia ma bez dalszych oporów
zapewnione uznanie ze strony psychologii, gdy¿ reprezentuje ca³± wiedzê
psychologiczn± staro¿ytno¶ci". (za: R. T. Prinke & L. Weres, op. cit, s. 20)
22 Dowodz±
tego choæby takie ksi±¿ki jak M. Gaqueline'a "Planety a osobowo¶æ
cz³owieka" (wyd. polskie 1997), czy Playfaire'a i Hilla "Cykle Nieba"
(PIW, 1988)
23 H.
Skolimowski, Filozofia ¿yj±ca. Eko-Filozofia jako Drzewo ¯ycia, wyd. Pusty
Ob³ok 1994, r I. i nast.
24 Warto tu
pamiêtaæ, ¿e proastrologiczne nastawienie ¶w. Tomasza utorowa³o astrologii drogê na
uniwersyteckie katedry.
25 Wystarczy
tu przypomieæ choæby pogl±dy Platona z jednej strony (zdanie "cz³owiek jest
fragmentem rozmowy bogów"), a Demokryta z drugiej. Spór ten ci±gnie siê w
filozofii w³a¶ciwie od jej pocz±tków. S± i autorzy uwa¿aj±cy oderwanie siê
filozofii od wró¿biarskiego natchnienia za jej klêskê (Giorgio Coli, Narodziny
Filozofii, PWN 1994), jak i za jej rzeczywisty pocz±tek.
26 Rodz±ca
siê nauka nowo¿ytna w³a¶ciwie od swych pocz±tków jest antywró¿biarska, st±d
popularna i ¿ywa do dzi¶ antynomia astrologii i astronomii; w pe³ni otr±bi³a nauka
swoje zwyciêstwo nad dywinacj± po odkryciu w 1781 r. Urana. Odkrycie to burzy³o
staro¿ytne teorie astrologiczne, zak³adaj±ce istnienie siedmiu (poza Ziemi±) obiektów
Uk³adu S³onecznego jako sta³± kosmologiczn±
27 Nie uda³y
siê próby "zmatematyzowania" ani "ulogicznienia" wró¿biarstwa; np.
wspomnianej pracy Gaqueline'a, która jest na wielk± skalê prowadzonymi badaniami
statystycznymi nad powi±zaniami cech przypisywanych planetom z cechami charakteru,
zarzucono istotne uchybienia metodologiczne. Wyrocznie losowane (Tarot, I-cing, runy)
zrozumia³e s± tylko w kategoriach synchroniczno¶ci, przez wiêksz± czê¶æ
dzisiejszej nauki nie uznawanej. Pewne nadzieje na pojednanie dywinacji i nauki sami
przedstawiciele dywinacji wi±¿± z logikami wielowarto¶ciowymi lub rozmytymi, lub z
modn± obecnie matematyk± chaosu. Tak¿e geometria fraktalna nadaje siê do opisu wielu
elementów ¶wiata dywinacyjnego, który intuicyjnie ma strukturê fraktaln±, ale nie
stworzono ¿adnego przekonuj±cego modelu, ani tym bardziej spójnej teorii takich powi±zañ.
28 Przez
humanistykê rozumieæ tu bêdziemy ca³o¶æ wiedzy o cz³owieku, nie ograniczon± tylko
do tradycyjnych dziedzin wchodz±cych w sk³ad humanistyki.
29 Poza
pracami Junga i v. Frantz na uwagê zas³uguje tu pionierskie ujêcie Lipolda Szondi
"Wolno¶æ i przymus w losie jednostki", wyd. polskie 1995, gdzie postuluje siê
stworzenie odrêbnej dziedziny psychologii, nazwanej psychologi± losu; psychologia ta w
oryginalnym ujêciu nie odwo³uje siê explicite do technik dywinacyjnych, ale rdzeñ jej
koncepcji jest bliski dywinacji takiej, jak j± tu rozumiemy i tworzy dla niej miejsce w
¶wiadomo¶ci ¶wiata nauki.
30 Jest on
mocno indywidualny; s± osoby wyra¼nie "chore na swój los", ³atwy do
odczytania przez fachowca-wró¿bitê, a s± te¿ takie, którym siê nigdy ¿adne
wyrocznie nie sprawdzaj±; takie osoby wydaj± siê obdarzone wiêksz± swobod±
podejmowania ¿yciowych decyzji bez uzgadniania ich z jakimikolwiek losowymi si³ami.
31 J. Horgan, Koniec
nauki?, wyd Prószyñski i Ska, Warszawa 1999
32
Spostrze¿enie to pochodzi z rozmów autora z praktykami tego fachu: coraz wiêksz±
czê¶æ klienteli astrologów i wró¿ek stanowi± ludzie m³odzi, interesuj±cy siê
kwestiami przeznaczenia i jego wp³ywu na ich dalsze losy.
www.logonia.org |