|
Kalendarium |
|
18 maja 2012 r. :
| |
Bezpośrednią metodą urzeczywistnienia prawdziwej Jaźni jest zanurzenie się w Sercu i poszukiwanie źródła "Jestem"; medytacja "nie jestem tym, jestem Tamtym" jest oczywiście pomocna, ale sama w sobie nie prowadzi do urzeczywistnienia Jaźni. [Ramana Maharshi "Ulladu Narpadu"]
|
|
|
Gościmy |
|
Odwiedza nas 23 gości |
|
Start Artykuły Astrologia M.Dimont REPETYCJA z RASIZMU cz. 1-2 |
|
M.Dimont REPETYCJA z RASIZMU cz. 1-2 |
| Drukuj |
|
Email
|
|
Redaktor: Administrator
|
|
Strona 2 z 2
REPETYCJA z RASIZMU część 2Reformacja
śmiertelnie uderzyła w system feudalny. Do władzy, na fali
protestantyzmu, doszli przedstawiciele wolnej przedsiębiorczości i
handlu. Nowy duch czasu wywarł wpływ na moralność epoki. Stare
przekonania religijne osłabły. Religia została oddzielona od państwa.
Utracono wiarę w to, że państwem powinien sterować kościół. W miarę
upadku autorytetu religii, problem nawracania Żydów również tracił
swoje znaczenie. Teraz wydawało się dziwne, że kiedykolwiek mogło to
kogoś poważnie interesować.
 Święto Purim, maskarada, Jerozolima 2009 maska karykatura: Żyd w oczach rasisty (foto LZ) W
1800 roku kapitalizm i kolonializm były w pełnym rozkwicie. Zaczęła się
rewolucja przemysłowa. Dzisiaj trudno sobie wyobrazić, ze dokonała się
ona zaledwie 100 lat temu. Jeszcze w 1850 roku w przeciętnej fabryce
średnio pracowało 50 robotników. W miarę wzrastającego
uprzemysłowienia, istniejące ongiś osobiste relacje pomiędzy
robotnikami i przedsiębiorcą stały się niemożliwe. Obecnie pomiędzy
robotnikiem a pryncypałem pojawili się mistrzowie, brygadziści i
urzędnicy. Robotnicy zostali wyalienowani od gospodarzy, od swojej
pracy, a także utracili więź pomiędzy sobą. Pięć tysięcy ludzi
pracujących w tej samej fabryce tworzyło „samotny tłum”. W tym samym
czasie dokonała się jeszcze jedna alienacja. Zniknęło rzemiosło ręczne.
W przeszłości człowiek szczycił się dziełem pracy swoich rąk - podkową,
butami, garniturem. Był twórcą rzeczy, której nadawał końcowy kształt.
Dzięki temu i poprzez swój produkt odczuwał swoją więź ze
społeczeństwem. Pojawienie się taśmy produkcyjnej zakończyło tę
osobistą relację. Teraz robotnik wytwarzał tylko jeden z elementów
produktu finalnego.
Przemiany ekonomiczne spowodowały głębokie
społeczne i psychologiczne następstwa. Maszyny wypierały robotników, a
na ich miejsce pojawiła się zupełnie nowa klasa społeczna, która
„wytwarzała” nie towary, lecz usługi. W ciągu ostatniego stulecia klasa
ta urosła do monstrualnych rozmiarów. W tym samym czasie liczba tych,
którzy karmią całe społeczeństwo, zmniejszała się coraz bardziej.
Społeczeństwo wstąpiło w epokę, w której liczba bezpośrednich wytwórców
(producentów) nieustannie się zmniejsza, a liczba ludzi zajętych pracą
biurową nieustannie się zwiększa. Nowa i nieustannie rosnąca klasa
społeczna składa się z administratorów, kompilatorów, wszelkiego
rodzaju doradców, funkcjonariuszy, pracowników reklamy. Od dołu klasa
ta styka się z robotnikami, u góry – z zarządcami i administratorami.
Grupa ta stanowi jądro amorficznej masy współczesnego społeczeństwa.
Hannah
Arendt w swojej książce „Pochodzenie totalitaryzmu” nazwała tę
grupę ”zdeklasowaną”. Ludzie tej grupy rzeczywiście utracili swój
uprzedni status klasowy i swoje uprzednie poczucie bezpieczeństwa i
stabilizacji. Można ich nazwać „wytartymi białymi kołnierzykami”, w
odróżnieniu od zwyczajnych „białych kołnierzyków”, czyli
profesjonalistów i zarządzających produkcją. Ta zdeklasowana warstwa
społeczna dostarcza najwięcej wyznawców współczesnego antysemityzmu.
Właśnie z tej grupy Hitler werbował swoich najbardziej zajadłych i
namiętnych wielbicieli.
Wraz z osłabieniem uczuć religijnych,
które spajały społeczeństwo, słabły również więzy psychologiczne, które
hamowały podświadomą ludzką agresywność. Łamanie podstaw tradycyjnego
społeczeństwa zrodziło poczucie niepewności. Łamanie psychologicznych
uwarunkowań zrodziło wściekłość i rozdrażnienie. Zmiany te najsilniej
uderzyły w warstwę „wytartych białych kołnierzyków”. Ludzie tej warstwy
zostali całkowicie oderwani od dotychczasowych wartości i symboli
swojego statusu społecznego. Przekształciwszy się w najbardziej
niestabilną grupę współczesnego społeczeństwa, stali się też grupą
najbardziej sfrustrowaną. Ich uczucia i emocje domagały się ujścia.
Skierowali spojrzenie ku liderom, którzy obiecali, że przywrócą im
poprzedni prestiż i poczucie bezpieczeństwa. Przyciągali ich ideolodzy,
którzy mogli zapewnić im rozładowanie przepełniającej ich nienawiści.
Ongiś tę rolę odgrywała religia. Teraz potrzebne było coś nowego.
 Młoda Kobieta w kawiarni, w której nie tak dawno terrorysta dokonał masakry. Jerozolima kwiecień 2009 (foto LZ) Prawo
Charles’a ma zastosowanie nie tylko do gazów, lecz również w polityce.
(Prawo to głosi, że ciśnienie gazu jest wprost proporcjonalne do jego
temperatury; autor ma na względzie, że wysoka „temperatura”
psychologiczna w grupie zdeklasowanych wytworzyła ich wysokie ciśnienie
na społeczeństwo). Działacze polityczni zaczęli kokietować tę warstwę
społeczną, w bezpośrednim celu wykorzystania jej do własnych interesów.
Nowoczesne społeczeństwo zapewniło tej warstwie demokratyczne prawo
wyborcze. Demokratyzacja przekształciła warstwę zdeklasowanych w
niezwykle ważne narzędzie polityków dążących do władzy. Zachodnia
Europa stała się areną nowej walki politycznej. Z jednej strony
pojawiły się siły, które zmierzały do utworzenia silnego,
scentralizowanego państwa. Walczyły one z rodzącym się proletariatem
dokładnie tak samo, jak społeczeństwo feudalne walczyło z rodzącym się
trzecim stanem. Z drugiej strony pojawiły się siły liberalne i
demokratyczne. Domagały się one dopuszczenia proletariatu do godziwego
życia w nowym społeczeństwie. Domagały się też, by proletariat otrzymał
większe prawa w sprawach państwowych oraz znacząco uczestniczył w
dystrybucji dóbr. Kryzysy spychały grupę „wytartych białych
kołnierzyków” na peryferie społeczeństwa. Groziło im, że staną się
robotnikami, którymi tak pogardzali. Natomiast nowe prądy naukowego
socjalizmu i komunizmu napawały ich strachem. Owe kierunki bowiem
groziły, że cała władza zostanie przekazana w ręce robotników.
Środkowe
lata XIX stulecia były okresem rozpowszechnienia w Europie idei
rewolucyjnych, okresem rodzenia się komunizmu i socjalizmu. Właśnie w
tym czasie politycy odkryli nowe zastosowanie dla zdeklasowanych, a
także dla Żydów. Zdeklasowanych można przecież wykorzystać jako silę
uderzeniową. Działacze polityczni prawicy popchnęli ich do
kontrnatarcia przeciwko lewicy. Politycy zaczęli tłumaczyć brak
stabilnej sytuacji zdeklasowanych względami nie ekonomicznymi czy też
społecznymi, lecz istnieniem „żydowskiej obcej siły” (w tej sytuacji
pojawiły się pierwociny pojęcia „żydokomuny” – uwaga tłumacza). Jeśli
zdeklasowani bali się kapitalizmu, to Żydów przedstawiano jako
kapitalistycznych eksploatatorów. Jeśli zdeklasowani obawiali się
komunizmu, to Żydów przedstawiano jako komunistycznych spiskowców.
Ogłoszono, że wszelkie zło dzieje się za sprawą rąk i knowań
żydowskich. No i że, oczywiście, gdyby nie Żydzi, zdeklasowani
znaleźliby godne dla siebie miejsce w społeczeństwie.
To był
początek antysemityzmu, który stawał się nie tyle ruchem politycznym,
ile politycznym narzędziem. Antyżydowskie uczucia, istniejące od czasów
średniowiecza, skierowane zostały w nowe koryto. Powoli transformowano
je w przesądy antysemickie. Działacze religijni wieków
średnich domagali się wygnania Żydów, aby ci swoją obecnością nie
hańbili wiary chrześcijańskiej. Świeccy politycy czasów nowożytnych nie
domagali się wygnania Żydów. Nie przyniosłoby im to żadnej korzyści.
Gdyby zdołano wygnać Żydów, to elementy zdeklasowane niezwłocznie
zobaczyłyby, że ich sytuacja w najmniejszym stopniu się nie zmieniła.
Żydów należało zachować w społeczeństwie w roli stałych kozłów
ofiarnych. Jednak twórcy antysemityzmu nie przewidzieli dalszego
rozwoju wydarzeń: pojawienia się nowej odmiany gatunku – polityków
totalitaryzmu – którzy rzucą wezwanie do realnego wytrzebienia Żydów.
 Oczy żydowskiego dziecka Shoah 1943 fot. dokumentalna, opracowanie Janosz Sasz, Węgry
Twórcy
antysemityzmu nie przewidzieli, że uprawiana przez nich
nieodpowiedzialna propaganda, zostanie wykorzystana przez szaleńców i
sadystów, a następnie przemieniona w ideologię masowej zagłady. Początek
tego procesu był trudny do zauważania. Podobny do początków choroby
nowotworowej. W miarę jak zdeklasowane elementy wsłuchiwały się w
antyżydowskie kaznodziejstwo polityków, ich nastroje przybierały coraz
bardziej zatrważający charakter. Ci, którzy głosili antysemityzm,
również się zaniepokoili.
Zaczęli
rozumieć, że ta nienawiść do Żydów nie ma nic wspólnego z samymi
Żydami. Wyraża ona tylko coś, co tkwi w głębi samych „zdeklasowanych” i
co potrzebuje przywódców, którzy zdołaliby uśmierzyć ich trwogę.
Potrzebni byli politycy, którzy zdołaliby uzasadnić to niespokojne
poczucie irracjonalnej nienawiści. I wkrótce tacy przywódcy i politycy
się znaleźli!
www.logonia.org
«« start « poprz. 1 2 nast. » koniec »» |
|
|
|
|