|
Strona 1 z 9 Pogłębiający się z roku na
rok kryzys współżycia pomiędzy mężczyzną a kobietą jest niewątpliwie także
powodem ogromu moralnych cierpień obojga, jak również wynikających stąd rozmaitych
chorób i cierpień fizycznych - jeśli nie brać w ogóle pod uwagę cienia rzucanego
przez ten stan na losy przyszłych pokoleń. Każda też nauka, czy nawet koncepcja,
dająca jakieś nowe naświetlenie tego zawiłego problemu, może spełnić rolę czynnika
choć w części uzdrawiającego tę jątrzącą społeczną ranę.
Tajemnica płci nie została dotąd przez naukę zgłębiona, ani też w
sposób nie pozostawiający wątpliwości wyjaśniona. Pojęcie płci i wynikających z
niej stosunków pomiędzy mężczyzną i kobietą - jest wiecznie odmiennym i zawsze tym
samym problemem, obejmującym bez wyjątku wszystkie ludzkie istoty, niby jakaś złota a
jednocześnie usłana cierniami i raniąca sieć, z której nie ma, zdawało by się,
żadnego wyjścia.
Bez względu na to, jak dalece nie zajmowałyby ludzi inne zagadnienia życia i
jak nie byliby czynni w różnych jego dziedzinach, to jednak skrycie zawsze i wszędzie
pochłania ich przede wszystkim miłość i płeć. Już sama przyroda pociąga ludzi w
tym kierunku, w celu wypełnienia swego ewolucyjnego zadania. Teraźniejszym bezpośrednim
jej celem jest, oczywiście, przedłużenie rasy ludzkiej drogą wychowania coraz to
nowych pokoleń, natomiast dalszy, ukryty cel owego pociągania do wzajemnego
współżycia ze sobą obu płci - z naukowego punktu widzenia - może znaleźć
wytłumaczenie tylko w jeszcze wyższej ewolucji człowieka i ludzkości.
Jeśli bowiem człowiek jest istotnie czymś więcej niż zwierzęciem, to
niewątpliwie musi on też mieć przed sobą zgoła inną od zwierząt przyszłość.
Biorąc nawet dla przykładu darwinowską tezę, że człowiek jest wynikiem
historycznego rozwoju przyrody, która - poprzez trzy niższe państwa -doprowadziła
swoją ewolucję do poziomu człowieka, słusznym wydaje się mniemanie, iż - pobudzana
tym samym prawem - przyroda nie chce zatrzymywać swego postępu na obecnym jego stadium
rozwoju, lecz przewiduje lub nieuchronnie dąży do wykształcenia innej, jeszcze
doskonalszej formy życia, zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. A więc, w
myśl tej samej dialektycznej logiki, wykluczającej w dziele ewolucji udział
jakiejkolwiek wyższej inteligencji czy niewiadomej rozumnej siły, ów historyczny
rozwój przyrody powinien odbywać się niezmiennym postępowym ruchem wciąż wzwyż,
wykształcając coraz doskonalsze formy i gradacje życia. Gdyż trudno było by
dopuścić możliwość wstecznego działania owego prawa - np. z powrotem do punktu
wyjścia...
Najżywotniejszą tedy sprawą, jaką ma do rozwiązania współczesna
ludzkość, jest sprawa płci. Niekiedy nawet wielkie umysły padają ofiarą nie
zharmonizowanych w sobie energii płciowych i prowadzą się do zguby.
Nie sięgając nawet do statystyk sądowych, z samej tylko prasy codziennej
możemy ocenić rozmiary zachodzących w instytucji małżeństwa i rodzin poważnych, a
jednocześnie bardzo niebezpiecznych przemian. Wskutek zmienności i niestałości
charakterów obojga płci związki małżeńskie stają się coraz bardziej
krótkotrwałe, a rozłamy i rozwody nabierają już niemal masowego charakteru.
Częste, nagle wybuchające rozdźwięki i rozejścia dowodzą jak gdyby
jakiegoś wyjałowienia czy wyżycia łączących dotychczas małżeństwa uczuć. Stan
ten budzi też wśród młodzieży coraz większą niechęć do zakładania rodzin w
obawie podobnego ich losu, lecz z kolei prowadzi znów do szerszego i bardziej jawnego
praktykowania tzw. wolnej miłości, a więc - jeszcze większego społecznego
zła.
Na skutek wcześniejszego rozwoju umysłowego i uświadomienia płciowego u
dzieci, sprawy miłosne u młodzieży i w małżeństwie nie stanowią już
najważniejszego, jak dawniej, zagadnienia. Płeć jest traktowana przeważnie jako
środek zaspokojenia potrzeb zmysłowych, a nie jako towarzysz czy towarzyszka dozgonnego
życia i uzupełniania się małżonków w potrzebach i obowiązkach życiowych.
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 nast. » koniec »» |