![]() |
Leon Zawadzki Kurs praktyczny jogi integralnej komentarz cz. 2 |
![]() |
II. 7. Wychowanie, które otrzymujemy w
rodzinie, w szkole, na studiach a następnie w tzw. dorosłym życiu sprowadza się do
przystosowania i naginania ku normom społecznym, jest przygotowaniem do naturalnej walki
o byt. U podstaw tej tresury tkwi milczące założenie, że człowiek powinien być tym
lub owym, i że jego wartość określona jest przez miejsce w społeczeństwie. Ta
podstawa, jeśli zbadać ją głębiej i bez sentymentów, ukazuje swoje prawdziwe
oblicze: człowiek jest osobnikiem wśród innych wrogich mu lub przychylnych osobników,
a jego wysiłek winien zmierzać ku zapewnieniu sobie najbardziej uprzywilejowanego
miejsca na świecie. Świat dla takiego człowieka jest wrogi i obcy, okoliczności
bywają sprzyjające lub nie, a postawa wewnętrzna polega na nieustającym napięciu w
walce o lepsze miejsce, lub o zachowanie osiągniętych przywilejów. Ja takiego
człowieka jest wyobcowane ze światy przyrody i świata ludzi. W takim świecie istnieje
kult siły i sprawności, kult własnej osoby. Tęsknota za miłością, za prawdziwym
zrozumieniem jest skrzętnie ukrywana lub maskowana, gdyż z tej tęsknoty pojawia się
bezbronność. Człowiek wytresowany ku zniewoleniu boi się jak ognia sytuacji, w której
obnażony i bezbronny staje wobec świata. W takim bowiem momencie najłatwiej jest go
zranić i zniszczyć. Instynkt samozachowawczy ostrzega go, aby nie dał się wystawić na
uderzenie.
8. Z egocentryzmu pojawia się pragnienie, aby nagromadzić taką wiedzę o sobie i o świecie, która pozwoli na spełnienie marzeń o panowaniu nad przyrodą i ludźmi. Zaobserwować można realizowanie tego pragnienia w każdym przejawie życia społecznego: w rodzinie, w pracy, w szkole, na uczelni, w kontaktach z bliskimi, w stosunku do przyrody, do zwierząt. Zbieramy wiedzę o świecie i ludziach jakoby z pasji poznawczej, w rzeczywistości zaś z powodu ciągle nie zaspokojonej żądzy panowania nad światem, przyrodą, nad innymi, nawet nad sobą.
Gromadzenie wiedzy nie jest uczeniem się.
Samo gromadzenie wiedzy jest ucieczką od samego siebie. Wiedza ma nam służyć. Właśnie, do czego wiedza ma nam służyć? To bardzo poważne pytanie.
Jeśli chcemy zrozumieć istotne motywy swojego postępowania, musimy zobaczyć: po co gromadzimy wiedzę? czym jest dla nas - psychologicznie - ta nagromadzona wiedza? Czy możemy uczynić z niej inny - jakościowo inny - użytek, niż zaspokojenie żądzy mocy i panowania ?
9. Można gromadzić wiedzę tak samo, jak gromadzi się przedmioty, uczucia i emocje. Tak gromadzona wiedza przygniata naturalność, uwiera i blokuje nasze spontaniczne życie. Nieustannie porównujemy siebie z innymi, z ich wiedzą, z ich stanem posiadania: przedmiotów, uczuć, aspiracji wiedzy. Blokada unieruchamia nas skutecznie, niszczy nasz umysł, pasję twórczego poszukiwania, niszczy nasze ciało, dezorganizuje psychikę. W świątyni ciała - umysłu nie ma już przestrzeni, światła i czystości. Ciało - umysł stają się zaprogramowanym urządzeniem do przeżywania, są wdrażane do bycia użytecznym i wykorzystywania użyteczności innych. Zagubiony w takiej pułapce, człowiek odsuwa od siebie pytania o sens egzystencji. Swoje ciało powierza lekarzom i psychologom, swój los powierza politykom, na pytania o sens jego życia mają odpowiedzieć filozofowie itd.
10.Celem tresury zwanej wychowaniem, jest wdrukowanie w człowieka scenariuszy postępowania. Zwracam uwagę na opublikowane w Polsce prace R.D.Laing?a: w książce Przełom w psychologii pod red. Jankowskiego: Scenariusze rodzinne; w nr.11 /67/ z listopada 1976r. Literatury na świecie zamieszczono Politykę doświadczenia oraz Rajskiego ptaka.
Żyjemy wg. wdrukowanych recept na powodzenie. Od dziecka jesteśmy hipnotyzowani przez wychowawców, którzy są głęboko przekonani, że działają dla naszego dobra. Uczą nas wielu rzeczy i ich zastosowań, ponieważ ma się to nam ponoć przydać w życiu. Jednak wiedza o człowieku jest uboga, przede wszystkim ze względu na swoją fragmentaryczność. Nasze głowy są nabite mnóstwem niepotrzebnych wiadomości. Nasze emocje i uczucia są zaprogramowane. Człowiek jak medium porusza się w świecie nieznanych i niezrozumiałych zjawisk, z których najbardziej niepojętym i tajemniczym dla niego jest on sam.
11. Uwaga nasza jest przez wychowawców kierowana na zewnątrz. Oto przed nami rozległy świat rzeczy, ludzi i zjawisk. Jak się w nim poruszać? Nie pytamy: czym jest nasze życie? czym jest zjawisko? kim jestem?
W praktyce kultury duchowej należy przede wszystkim zmienić kierunek rozpoznawania: ku wnętrzu samego siebie.
Przede wszystkim należy uważnie badać: kim jestem ja sam? To badanie jest procesem wzrastania, prawdziwym procesem wychowawczym. Badanie powinno być przede wszystkim rzetelne. Świat zjawisk, ludzi, przyrody poucza nas o nas samych. Uważna obserwacja, bez chęci gromadzenia i bez pazerności przywłaszczania, otwiera duchową jakość procesu wychowania. Uważna obserwacja - bez skupiania się na tym co ja z tego będę miał - otwiera możliwość rozpoznania prawdziwej natury rzeczy. Należy uważnie badać swoje ciało i jego procesy, własną psychikę i jej zjawiska, swoje stosunki ze światem i ludźmi.
Badanie przez obserwację, badanie przez bezpośrednie doznanie życia nie ma nic wspólnego z opisem pojęciowym, słownym.
Słowo nie jest samym zjawiskiem, które słowo to opisuje czy nazywa. W bezpośrednim doznaniu życia należy rozpoznać złudzenie, którym jest nazwa-kształt. Należy wyjść z ograniczeń własnych doświadczeń i rozpoznać podłoże, źródło umysłu. Dokonać tego jest tym trudniej, im bardziej jesteśmy napełnieni wiedzą tego świata. A wiedzą tą jest nie tyle zawartość naszych mózgów, lecz nasze odruchy wg. scenariusza społecznego. Im głębiej wdrukowano w nas hipnotyczne zależności kulturowe, tym trudniej jest, z całą uwagą i otwartością, postawić przed naszym wewnętrznym wzrokiem pytania rzeczywiście ważne.
Tak więc, drogę ku poznaniu samego siebie należy zacząć od oczyszczenia. Dokładniej mówiąc: od oczyszczania, nieustającego wymiatania śmieci, które dotąd uważaliśmy za drogocenne klejnoty wiedzy.
Wiedza nagromadzona nie może być i nie jest psychologiczną prawdą naszego życia.
Musimy dowiedzieć się o tym, o czym nie chcieli i nie umieli nas poinformować nasi wychowawcy. Dobrym przykładem jest nauka historii: uczymy się, pozwalając sobie wbijać w głowę i w uczucia wyrwane z kontekstu półprawdy, uczymy się szacunku dla autorytetów, poznajemy tzw. wielkich ludzi - polityków, artystów, działaczy, częstokroć morderców, psychopatów i zbrodniarzy; uczymy się lokalnego patriotyzmu; nauka ta zaprawiona jest nieustającą oceną słusznych i niesłusznych, dobrych i złych postępków. Historia patrzy na nas groźnie i wyzywająco. Wmawia nam się, że powinniśmy jej sprostać, kontynuować dzieło tego i owego, a z tamtym walczyć aż do oddania życia włącznie. O historiozofii wspomina się półgębkiem, a przecież niebagatelny był wysiłek ludzi, którzy usiłowali i usiłują zrozumieć sens procesów historycznych. Czyż historia nie poucza nas wyraźnie, że od tysięcy lat człowiek żyje w chaosie własnych niespełnionych poszukiwań ?
Historia może być prawdziwym nauczycielem, jeśli zdołamy w niej dostrzec drogę, którą człowiek przebywa ku swemu przeznaczeniu. Historia może nas poinformować, że człowiek pozostaje bezradny wobec własnej egzystencji i nieinteligentny wobec tajemnicy życia. Historia może nas pouczać o losie tych, którzy wydostali się z jej zaczarowanego kręgu, o losie Sokratesa i Chrystusa, a także tych, którzy żerując na ich dziele stworzyli organizacje i kościoły. Ale takiej historii nikt nas nie uczy. Takiej historii musimy nauczyć się sami.
12. Możemy uczyć się sami, gdyż poznając samego siebie odkrywamy cały świat. Odkrywanie świata, jego praw i tajemnic w procesie wzrastania wewnętrznego nie jest metaforą, lecz rzeczywistym, naturalnym doświadczeniem. Jeśli uważnie przyjrzymy się wychowaniu i edukacji, której zostaliśmy poddani, to zauważymy, iż nie uczono nas poznawać samych siebie. Ba, czyniono duże wysiłki, byśmy mieli o sobie wiele wyobrażeń i byli wobec tych wyobrażeń ulegli. Ale i nasi wychowawcy są Bogu ducha winni, gdyż skąd mogli wiedzieć? Jeśli budzi się w nas ta naturalna potrzeba: poznać samego siebie, to czas najwyższy wyruszyć w tę podróż ? ku samemu sobie.
13. Każdy, kto wyrusza w głąb siebie, odczuwa przyśpieszenie w procesie wzrastania. Samo pojęcie wzrastania bierze się stąd, że adept podejmujący wysiłek wzrastania odczuwa jak każde zdarzenie jego życia nabiera znaczenia i wyrazu, staje się informacją o czymś ważnym; odczuwa też nagłe spiętrzenie przeszkód, lub przytrafiają mu się nagłe szczęśliwe rozwiązania. Przez uśpione, zamulone wnętrze zaczyna wiać wiatr, padają tam deszcze, zrywają się burze i przetaczają huragany. Trwa wysiłek, dokonuje się proces oczyszczania.
14. W kulturze duchowej widzimy różne systemy i odmiany tych systemów. W praktyce możemy wnikliwie korzystać z zawartych w tych systemach wskazówek; nie ograniczać siebie do jednego wybranego systemu. Zauważymy, że zarówno w jodze, zen, w buddyzmie, w sufizmie, w ezoterycznym chrześcijaństwie, w kodeksach etycznych filozofów, w dyscyplinie wewnętrznej twórców sztuki i uczonych przejawiają się te same praktyki kultury wewnętrznej - żarliwa pasja poznania, samodyscyplina, wysiłek poznającej siebie i świat istoty ludzkiej. Wypracowane w ciągu tysiącleci kodeksy etyczne i moralne, w praktyce bezpośredniej nie stają się celem samym w sobie, lecz sposobem oczyszczania miejsca, na którym przejawia się rzeczywiste.
15. Oczyszczenie powinno dokonywać się na trzech płaszczyznach jednocześnie: oczyszczenie ciała - oczyszczenie psychiki - oczyszczenie umysłu. W istocie wszystkie te trzy płaszczyzny stanowią jedność nierozerwalną. W procesie oczyszczania nieuchronnie zauważymy, że nie są to oddzielne jakości naszego życia, lecz stanowią one jedność.
Jedność psychosomatyczna w bezpośrednim wglądzie przeżyciowym otwiera wrota kultury duchowej.
16. O czystości ciała już mówiliśmy. Obecnie proszę zwrócić uwagę na ćwiczenia oczyszczające : kumbhaka, udżajn, kapalabhati, suksh purwak czyli wygodna pranajama, bhastrika, ćwiczenie wzmacniające system nerwowy, ćwiczenie oczyszczające, oddech ha! oraz siedem małych ćwiczeń oddechowych.
17. Ćwiczenia oczyszczające ciało powinny obejmować całe ciało, więc i organa wewnętrzne, układ mięśniowy, układ krwionośny, system nerwowy, itd. - każdą komórkę i włókno ciała; ale nie tylko, gdyż powinny obejmować tzw. ciało astralne /magnetyczne/, ciało subtelne /idealne/ i w ten sposób docierać do odkrywania ciała przyczynowego.
Z rozdziału książki amerykańskiego psychologa Georga Feurestein?a The Essence of Yoga: ...jądrem jogi jest praktyka, a jogin jest przede wszystkim praktykiem a nie filozofem, teologiem czy psychologiem w potocznym sensie. Z powodu radykalności swego praktycznego podejścia może być porównany do uczonego, który spędza większość swego czasu nie przy biurku, ale w laboratorium. Jogin nie może poprzestać na teoretyzowaniu, osądzaniu czy akceptowaniu faktów pochodzących z drugiej ręki - traktuje on swoje własne doświadczenie /pratyaksa lub percepcja/ jako kryterium najwyższe. Jest to więcej niż konieczne, ponieważ obiekt jego badań nie tylko jest najbardziej wzniosły /sublime/, ale także najbardziej skomplikowany, najtrudniejszy spośród tych, które człowiek może wybrać. Celem jogina jest realizacja transcendentalnej rzeczywistości, a używając określenia Kanta - rzeczy samej w sobie - poza i obok świata pozorów. Naturalnie, jego doświadczenie nie jest dla niego obce, ani fikcyjne. Jednak Kant nie uznał tej ostatniej możliwości za realną, odrzucił to, co ogólnie i dość nieprecyzyjnie nawiązuje do doświadczenia mistycznego. (...) Dla jogina faktyczna realizacja najwyższej rzeczywistości nie jest zwyczajnym czuciem, ale doświadczeniem bezpośrednim - saksatkara - które uważa za otwarte dla każdego. Wszystko co jest wymagane, to całkowite poświęcenie się praktycznym aspektom /abhyasa/ jogi. To jest zupełnie naturalne. Nawet uczeni dokonujący odkryć żądają podczas demonstracji zapewnienia oryginalnych warunków laboratoryjnych. Jeśli powtórzy się eksperyment, nie stosując się jednocześnie do tych warunków, to otrzymanie rozbieżnych rezultatów nie będzie obarczało pomysłodawcy. Jest to prawdziwe szczególnie w odniesieniu do jogi. Aby dojść do rzeczywiście obiektywnej konkluzji dotyczącej jej celu, zastosowania i wartości, dostosować się należy do warunków eksperymentalnych określonych przez joginów, a więc należy naśladować ich techniki, praktyki i instrukcje, punkt po punkcie.
Z książki tegoż autora A Reappraisal of Yoga: Ten, kto chce rzeczywiście wejść głęboko w jogę, dojść do jej poznania, nie może uniknąć studiowania jej zewnętrznych i wewnętrznych podstaw, które ją utworzyły. Wiele zjawisk staje się zrozumiałe jedynie wtedy, gdy są widziane w świetle ostatnich badań historycznych, porównawczych, antropologii i ostatniej, ale nie najmniej ważnej - psychologii. Jedynie w ten sposób liczne metody i doktryny jogi mogą być ocalone przed uznaniem za prymitywny produkt myśli magiczno-mitycznej. Jest zatem rzeczą konieczną danie krótkiego zarysu tła kulturowego jogi oraz wyjaśnienia jej nauk i praktyk w powiązaniu z całością kultury religijnej człowieka.
www.logonia.org