![]() |
Leon Zawadzki |
![]() |
Dziwna biała kraina
Bardzo często słyszymy o
medytacji, o jodze, o wielkich osiągnięciach duchowych i wydaje nam się, że jest to
jakaś dziwna biała kraina, może trochę podkoloryzowana, w której czekają nas bardzo
miłe i przyjemne przeżycia. Natomiast tutaj, gdzie jesteśmy obecnie, nie jest tak
kolorowo ani tak ciekawie, a już tym bardziej tak ekstatycznie jak, być może, będzie
właśnie gdzieś tam. Jest to nawykowy sposób myślenia, ponieważ po jakimś
działaniu mamy zwyczaj oczekiwać nagrody za swoje postępowanie. Takoż uważamy, że
brak szczęścia, brak zdrowia, radosnego i pogodnego nastroju jest karą za grzechy czy
błędy. I tak między oczekiwaniem nagrody i dolegliwością kary wytwarza się stan
napięcia psychofizycznego, które jest cierpieniem. Dolegliwość taka dotyczy ciała i
psychiki.
Napięcia psychofizyczne występujące w organizmie, jeżeli są długotrwałe, prowadzą do zmian w ciele fizycznym i w końcu do schorzeń organicznych. Dlatego też obserwowanie owych istotnych napięć jest o tyle ważne, że pozwala w porę je zobaczyć i zrozumieć, a następnie rozluźnić i spolaryzować. Wówczas zaistnieje szansa, że do zmian organicznych nie dochodzi. Natomiast, jeżeli zmiany chorobowe już się ujawniły, to wtedy o wiele trudniej będzie podjąć istotny wysiłek wzrastania duchowego, ponieważ ciało psychofizyczne stawia przed człowiekiem poważne przeszkody.
Pierwszym i podstawowym zadaniem człowieka, który chce zrozumieć sens własnego życia, a tym samym i własnego umierania, jest przyjrzeć się uważnie: czym rzeczywiście jest ciało, psychika i umysł; czy ma miejsce i na czym polega współzależność pomiędzy nimi. Jednak, aby się temu przyjrzeć potrzebny jest pewien wysiłek wzrastania. Wysiłek ten wymaga samodyscypliny, czyli umiejętności zorganizowania własnego życia codziennego w szczegółach i drobiazgach tak, aby wspomóc proces przemiany wewnętrznej. Wytrwałość na tej drodze budzi zrozumienie, które jak wschodzące Słońce, powoli ale nieuchronnie rozświetlać będzie wnętrze człowieka. W końcu, w tym świetle, będzie on mógł zobaczyć kim jest naprawdę.
Proces oczyszczania zaczyna się od codziennych, najprostszych obserwacji i czynności. Jest to bardzo ważne, bowiem do wyżyn ducha należy sięgać od spraw prostych, przyziemnych i codziennych. Najprościej zacząć jest od tego, co jest najbardziej oczywiste, czyli od własnego ciała fizycznego. Przede wszystkim, należy się zaprzyjaźnić z własnym ciałem. Dopiero wtedy powierzy nam ono swoje tajemnice.
Mówią, że ciało jest tylko przetworzonym pokarmem. Jeśli nawet powiedzenie to zbyt radykalnie ujmuje sprawę, to warto przyjrzeć się: w jaki sposób ciało to wzrastało, czym było karmione, jakie ma nawyki żywieniowe. Z punktu widzenia natury ciało człowieka jest konfiguracją żywiołów.
Można zauważyć, że ciało ma określony stosunek do pożywienia. Lubi to lub tamto, czuje się tak lub owak. Ma swoje nawyki, zarówno co do rodzaju pożywienia, jak też ilości pokarmu, a od tego w znacznym stopniu zależy sposób i jakość przyswajania treści pokarmowych. Ciało ociężałe, leniwe, nieustannie zaśmiecane pożywieniem o niskim poziomie wibracji energetycznych, będzie przeszkadzać w procesie rozwoju wewnętrznego. Należy zdać sobie z tego sprawę.
Ciało psychofizyczne jest świątynią Ducha, w której może On być honorowym mieszkańcem, ale na tak wspaniałą okoliczność ciało musi być przygotowane. W przeciwnym razie nie ma co nawet o tym marzyć. Owszem, zdarzają się w takiej zanieczyszczonej świątyni ciała przemijające stany uniesień, a raczej wzruszeń duchowych, ale są one zazwyczaj zadatkiem i wskazaniem, że czas na oczyszczenie. Chodzi bowiem o to, że stan duchowego poznania wymaga ugruntowania i temu właśnie poświęcona jest higiena oraz praktyka ćwiczeń jogicznych.
Jest to bardzo ważne. Należy więc uważnie i wytrwale koncentrować się na sposobie, trybie i jakości pożywienia, jego przyswajania. Każdy z nas zna swoje zapotrzebowanie. Dobrze jest kierować się zdrowym rozsądkiem, a nie chciejstwem. Można korzystać ze wskazówek praktyków, którzy potrafią rozróżniać energetyczne, a tym samym psychofizyczne właściwości pożywienia.
Praktycy jogi uważają, że spożywanie mięsa, zwłaszcza znacznych jego ilości, nasyca ciało człowieka niskimi, zwierzęcymi wibracjami, przesyconymi doświadczaniem zwierzęcego bólu, cierpienia i śmierci.
Pożywienie nie sprowadza się tylko do pożywienia fizycznego. Pożywieniem jest także to, co przyswajamy w swoim środowisku. Tym środowiskiem jest nasze najbliższe otoczenie, nasza rodzina, ulica, miejsce pracy, każde miejsce gdzie wchodzimy w jakąkolwiek relację z kimkolwiek bądź czymkolwiek. W tym środowisku odżywiamy się i odżywiamy innych sobą. Wchodząc w relacje powierzchowne, plotkarskie lub podobne, tracimy energię, co prowadzi do rozkojarzenia psychicznego, a w końcu do dygotu wewnętrznego. Łączymy się bowiem w ten sposób z niskimi wibracjami, które opasują całą planetę na kanale niskich częstotliwości przekazu informacji energetycznej. Jest to bardzo ważna sprawa, bowiem tam, gdzie się podłączysz, to tam będziesz funkcjonował. Pożyteczną wskazówką mogą być słowa mędrca, który powiedział: czym promieniujesz, tym się nasycasz.
Jeśli chcemy dotrzeć do subtelnych poziomów duchowego poznawania, to należy powoli ale systematycznie eliminować ze swojego odżywiania wszelkie prymitywne wpływy, nie oceniając ich, lecz stwierdzając, że w procesie przemiany wewnętrznej są niepotrzebne i nieodpowiednie.
Zanim zaczniemy zmieniać nawyki żywieniowe powinniśmy
dobrze się zastanowić. Chodzi o to, że kiedy człowiek przystępuje do oczyszczania,
poczynając od pożywienia fizycznego, to dość szybko okazuje się, że środowisko,
w którym dotychczas przebywał, przestaje mu odpowiadać. Wibracje psychofizyczne
praktykującego zaczynają się zmieniać. On sam oczyszcza się i w pewnym momencie
zauważa, że to, co wczoraj było dla niego strawne, a nawet piękne, dzisiaj razi go, a
w dodatku stwarza przykry dysonans.
Człowiek praktykujący zauważa te zmiany, jest to bowiem naturalny skutek oczyszczania. Przestrojenie wewnętrzne sprawia, że wibracje stają się subtelniejsze. Otoczenie, w którym żyjemy, widzi to i najczęściej (aczkolwiek nie zawsze) zaczyna odczuwać jako dokuczliwość. Charakterystycznym zarzutem jakie otoczenie stawia śmiałkowi, który uwalnia się od typowych nawyków, jest tzw. brak kontaktu. Otoczenie zaczyna więc podejmować próby, aby odwieść takiego odszczepieńca od jakiejś tam obcej i niezrozumiałej idei wzrastania.
Na tej przeszkodzie padło wielu śmiałków, którym wydawało się, że ocean poznania jest po kolano, a oni są Guliwerami w krainie liliputów. Nasza determinacja doprowadza nas tutaj do pierwszej poważnej decyzji. Praktyk nie ma bowiem wielkiego wyboru, gdyż wie on i czuje, że nie może iść 'po trupach' do rozwoju duchowego. Trzeba ten problem jakoś sensownie rozwiązać. A jak to zrobić w społeczeństwie, gdzie grozi się rodzicom odebraniem opieki nad dziećmi, ponieważ nie są one w domu karmione mięsem?
Niestety, trzeba zdawać sobie sprawę, że zmiana nawyków dość często prowadzi do konfliktów z otoczeniem, przede wszystkim najbliższym. W krańcowych przypadkach może prowadzić do rozpadu dotychczas istniejących między ludźmi związków. Dlatego też ten, kto chce podjąć taki wysiłek, musi wcześniej czy później zadać sobie pytanie: czy na pewno dobrze wiem o co mi chodzi?
Proces oczyszczania rozpoczyna się od tego, co bezpośrednio dotyczy człowieka, a więc pożywienia, odzieży, mieszkania, miejsca i sposobu wykonywania czynności życiowych, kontaktów środowiskowych, pracy, etc. Nie wystarczy imaginować sobie, że coś jest właściwe i potem tego się trzymać. Chodzi o to, aby w doświadczaniu oczyszczania wewnętrznego odnaleźć sens i ład.
Obserwacja najdoskonalszego pojazdu kosmicznego, jakim jest nasze ciało, pozwala zobaczyć wszystkie jego moce, ale takoż wszystkie jego uwarunkowania.
Proces oczyszczania to nade wszystko sprawa umysłu. Jeżeli, oczyszczając siebie, będziesz zaśmiecał umysł tysiącami niepotrzebnych informacji, jeżeli będziesz miał apetyt na różnego rodzaju informacje, którymi będziesz faszerował swój umysł, to będzie on przeciążony zbędnym balastem, który nie pozwoli na świadome rozwiązywanie problemów i odnajdywanie siebie w trudnych sytuacjach.
Jeżeli jednak swój umysł ukierunkujesz, skupisz na konkretnym obiekcie poznania, to wnikanie w rzeczywistość dokonywać się będzie naturalnie, jak płynięcie rzeki.
Od czego zacząć? Przede wszystkim, uważnie obserwować to, co jest przyrodzoną treścią naszej natury. Pamięć o sobie samym jest w gruncie rzeczy instynktowna i pojawia się w polu przytomności psychofizycznej jako myślo-czucio-kształt. Skupienie na tym fakcie pozwala rozpoznać siebie. Tak rozpoczyna się proces uważnej obserwacji.
Medytacja zaczyna się od obserwacji. Początki medytacji to obserwacja faktu, który postrzegamy dzięki umysłowi. Ćwiczenie jogiczne rozpoczyna się od czujnej obserwacji siebie oraz własnych uwarunkowań. Jest to o tyle wygodne, że samego siebie możemy obserwować wszędzie i w każdej minucie istnienia.
Człowiek, praktykujący kulturę duchową, w naturalny sposób poddaje uważnej obserwacji odżywianie swojego umysłu, ciała, psychiki. Nic dziwnego, że w efekcie następuje oczyszczanie czyli eliminowanie wszystkiego co zbędne. I wtedy może się okazać, że najprostsze doznania są najpiękniejsze. Może się okazać, że zaspokojenie głodu jest o wiele bardziej wstrząsającym przeżyciem, niż nieustające podniecanie apetytu.
Każdy z nas ma jedno jedyne i podstawowe zadanie - odnaleźć samego siebie! A jak możesz odnaleźć samego siebie, jeśli nie oczyścisz sam do siebie drogi? A z czego należy oczyścić drogę? Z nawyków, ocen, naleciałości, imaginacji. Aby to zrobić, należy najpierw swoje uwarunkowania zobaczyć. Jednak nie zobaczysz tego, jeśli nie będziesz uważnie obserwował i nie zważał na to, czym się nasycasz i czym promieniujesz.
Jeśli chcesz rozwoju duchowego, to znaczy, że postanowiłeś zobaczyć prawdę. O sobie samym, o swoim życiu. Licz się z tym, że może ogarnąć Cię gniew, że poczujesz się oszukany tym wszystkim, co Ci się do tej pory przytrafiało. Pamiętaj jednak, że wtedy łączysz się z falą gniewu, która opasuje cały świat. I dlatego potrzebne jest zrozumienie, które prowadzi do wybaczenia. Jeśli w porę nie zobaczymy czym jest oczyszczanie samych siebie, możemy zdewastować naszą planetę.
Najwyższe nie pojawi się tam, gdzie panuje chciejstwo i chaos sprzecznych pragnień. Cisza w nas samych jest kodem wejścia dla Ducha.
zdjęcie Leon Zawadzki
www.logonia.org