Leon Zawadzki
                       Kurs praktyczny jogi integralnej
                                    
komentarz cz. IV


 

Titicaca.jpg (17905 bytes)IV. 25. Przez całe życie, od pierwszego oddechu do ostatniego tchnienia, poddawani jesteśmy presji nakazów i zakazów. W tzw. życiu obowiązuje kodeks drogowy. Zasady tego kodeksu są przekazywane mechanicznie i przestrzeganie tych zasad również staje się mechaniczne. Przestrzeganie zasad współżycia społecznego staje się odruchem, nieuświadomioną czynnością. W ten sposób dekalog moralnych przykazań i zbiór różnorakich, częstokroć sprzecznych nakazów i zakazów pełni funkcję zaprzęgu, w którym poruszają się pierwotne siły natury ludzkiej. Batem zaś jest nagroda i kara. Toteż trudno się dziwić, że człowiek nieustannie usiłuje przechytrzyć społeczeństwo i - pozorując spełnienie zasad moralnych - wygodnie się urządzić, zgodnie z naturalnymi skłonnościami. Ta sprzeczność pomiędzy działaniem prawa naturalnego i wdrukowanymi odruchami cywilizacyjnymi jest przyczyną napięcia i stresów, wybuchów i tchórzliwości, jednym słowem - lęku i agresji.

26. Zwracam uwagę na zasadniczą, jakościową różnicę pomiędzy cywilizacją a kulturą. Pomieszanie tych pojęć, a raczej pomieszanie treści tych zjawisk jest chorobą człowieka współczesnego, który uczestnicząc w produkcji i konsumpcji dóbr materialnych jest przekonany, że tym samym podniósł się poziom jego kultury.

Cywilizacja jest sposobem materialnego organizowania się życia społecznego, technologią stosunków społecznych i dlatego istnieje ona za pomocą środków technicznych. W cywilizacji obserwujemy postęp, czyli wynajdywanie i organizowanie coraz lepszych sposobów i środków technicznych dla rozwiązania problemów życia materialnego. Za postęp cywilizacyjny, uprawiany bez organicznej więzi z kulturą, ludzkość płaci coraz wyższą, dotkliwą cenę - niszczenie środowiska naturalnego, zaśmiecanie ziemi, rabunkowa eksploatacją dóbr materialnych, zanieczyszczenie powietrza itd. Coraz częściej też mówi się o katastrofie ekologicznej, ale taniec szaleńca nad przepaścią trwa nadal. W chorobach cywilizacyjnych z całą mocą ujawnia się fakt, że moralność bez kultywowania wewnętrznych treści zasad moralnych, bez etosu, bez wzrastania wewnętrznego, bez świadomości nie jest moralnością, lecz tylko wygodnym parawanem dla głupoty i pazerności.

Kultura - pojęcie, na którym nawarstwiło się wiele różnorakich treści. Wystarczy rozejrzeć się dookoła, by stwierdzić w jakich dziwacznych kontekstach używane jest słowo kultura. Najczęściej z przymiotnikiem np. narodowa, materialna, współczesna, duchowa itd., aby wyróżnić tę konkretną kulturę, o której właśnie jest mowa.

Naszym zadaniem jest wniknąć w pierwotny sens kultury - w twórczy akt inteligencji człowieka. W akcie dokonuje się wnikanie w istotę zjawisk, wzrastanie wewnętrzne jednostki. Kultura jest aktem przeżyciowym, jest doświadczaniem bytu podmiotowego.

Z cywilizacji może korzystać każdy, kto ma środki ku temu, a także każdy, kto po prostu korzysta z komunalnych urządzeń technicznych. Z kultury nie można korzystać, gdyż jej treść wewnętrzna jest ukryta i wymaga wysiłku jednostki.

26. W procesie oczyszczania należy zwrócić baczną uwagę na oczyszczanie języka, którym się posługujemy. Dociekliwe wnikanie w treść używanych słów, w całkowitą zgodność słowa i wewnętrznej treści przeżycia, z której to słowo pojawia się na świat, jest koniecznym wysiłkiem praktyki kultury duchowej. U praktyka jogi takie słowa jak: świadomość, inteligencja, intelekt, myślenie, lęk, religia, Bóg, absolut, szczęście, miłość i wiele innych ważnych słów naszego życia nie powinno pojawiać się - z zaciemnionego pola przytomności psychofizycznej - w wyładowaniach mówienia. Nośność tych słów jest bowiem siłą stwarzającą świat zjawisk, gdyż zjawisko, rzecz jest nazwo-kształtem. Dogłębne wnikanie w treść wewnętrzną słowa, pojawianie się słowa z milczenia, ze źródłosłowu - oto ukierunkowanie badania. Słowo jest nośnikiem fali energetycznej i taki ma myślo-kształt, jaki zdołaliśmy odnaleźć w sobie i nadać w eter. Badanie tego zjawiska prowadzi do odkrywania mechanizmu myślenia i sposobu funkcjonowania myśli. Proces oczyszczania dokonuje się wówczas naturalnie, bez psychotycznych wstrząsów. Ćwiczenia z radża - jogi, które podajemy w tej sesji, mają na celu zrozumienie procesów myślowych.

27. Nie-krzywdzenie /ahimsa/ jest podstawową zasadą jogi klasycznej. Traktowane bez wewnętrznego zrozumienia, stanie się jak każdy nakaz-zakaz przyczyną napięć i podświadomych stresów. Przede wszystkim więc musimy zrozumieć-zobaczyć, że tylko my sami, każdy z nas indywidualnie może wniknąć we wszystkie intymne przyczyny swojego działania i zrozumieć, że u podstaw poruszania się w świecie, w samej głębi naszej natury tkwi lęk i agresja. Pierwszym zadaniem jest więc rozpoznać: czym jest lęk i jak pojawia się agresja?

Następnie badając proces myślenia, należy rozpoznać czym jest czas i dlaczego lęk może pojawiać się tylko w czasie. Tak oto, badając krok po kroku dochodzimy do postrzegania struktury i rzeczywistości psychofizycznej.

A więc czym jest nie-krzywdzenie, zarówno poprzez czyn jak i słowo, a także poprzez myśl?

Czy przyglądając się nie-krzywdzeniu /na razie jako pojęciu/ możemy zobaczyć, że krzywdzenie /wyrządzanie szkody, działanie na szkodę/ jest ważną cechą naszego sposobu bycia? Co to bowiem znaczy: nie krzywdzić? Czym jest krzywda? Czy samo powstrzymywanie się od sprawiania bólu, działania na szkodę jest nie-krzywdzeniem? Czy nie-krzywdzenie jest biernym nie-czynieniem? Jeśli tak, to należałoby uznać, że nieboszczyk nie może skrzywdzić, a i to jest wątpliwe /może on przecież zainfekować kogoś, albo straszyć jako duch/. A może w ogóle nie można nie krzywdzić? Z jakiego korzenia pojawia się impuls ku krzywdzeniu? Mówimy np., że z ego, ale słowo nie jest tą rzeczą, którą określa, bowiem natychmiast powstaje następne pytanie: czym jest ego?

Jak więc mamy rozpoznać - czym jest nie-krzywdzenie ?

28. Wszelkie stwierdzenia są o tyle niebezpieczne, że stwarzają pozory odpowiedzi zadawalającej pytającego. Problem nie może być rozwiązany poprzez werbalną odpowiedź. Wiele słów na jakiś temat nie stanowi prawdy. Ta bowiem pojawia się w bezpośrednim doznaniu wewnętrznego wglądu w istotę zjawiska. Dlatego w praktyce kultury duchowej używamy słów z przytomnością ich sensu, znaczenia, nośności, ale i ograniczenia. Dysponujemy potężną siłą ? słowem, lecz używanie tej siły ma służyć celowi nadrzędnemu, czyli poszukiwaniu prawdy.

29. Co leży u podstaw naszego moralnego /w społecznym sensie/ postępowania? Czym jest nasza dobroć? Czym jest nasza złość? Spójrzmy na samo zjawisko. Jak my sami ujawniamy się w tym działaniu, które wydaje nam się być dobre, szlachetne, albo jest złe, niedobre, godne potępienia? Co się przejawia? W jakim celu?

30. Aby zrozumieć nie-krzywdzenie, musimy zagłębić się w to, co nazywamy instynktem samozachowawczym. Czym jest instynkt?

31. Badamy do końca, nieustająco, aż niczym nie przykryta prawda objawi nam w bezpośrednim doświadczeniu, naocznie swoją twarz. W tym badaniu adept jogi, człowiek poszukujący istoty życia, nie może ustać. I w tym badaniu pojawia się zrozumienie.

/.../ Zazwyczaj ludzie myślą, pisał Schizofrenik, że społeczeństwo ludzkie jest jednym z najbardziej skomplikowanych zjawisk i że dlatego właśnie jego badanie związane jest z niezwykłymi trudnościami. To błąd. W rzeczywistości, z czystego poznawczego punktu widzenia społeczeństwo jest najlżejszym dla badania zjawiskiem, a prawa społeczne są prymitywne i powszechnie dostępne. Gdyby tak nie było, życie społeczne w ogóle nie byłoby możliwe, gdyż ludzie żyją w społeczeństwie zgodnie z tymi prawami i z konieczności uświadamiają je sobie. Trudności w badaniu społeczeństwa, rozumie się, występują. Lecz też nie posiadają one charakteru akademickiego. Najważniejsze przy rozumieniu społeczeństwa - rozumieć, że jest ono proste w detalach i skomplikowane wskutek nagromadzenia ogromnej ilości ich ; zdecydować się powiedzieć o tym temacie prawdę, przyznać się do banalności swoich myśli, zrzucić wykształcony system przesądów i zręcznie uczynić swoje myśli powszechnie znanymi. Istnieje jedna trudność o charakterze poznawczym, mianowicie - niemożliwość dedukcji ze względu na nadmiar informacji, z powodu obfitości pojęć wyjściowych i przesłanek, z powodu znikomej ilości wywnioskowanych następstw, z powodu braku zapotrzebowania na dedukcje. Wszystko to wpływa na współczesnego uczonego człowieka przygnębiająco, gdyż głowę ma nabitą ideami matematyzacji, formalizacji, modelowania itp. A najbardziej prymitywnymi prawami spośród praw społecznych są właśnie prawa bytowania społecznego.

Gdy mówi się o prawach społecznych , zazwyczaj używa się pojęć takich jak państwo, prawo, moralność, religia, ideologia, i inne instytucje społeczne regulujące postępowanie ludzi i łączące ich w scalone społeczeństwo. Jednak prawa społeczne nie są zależne od wymienionych instytucji i nie dotyczą wzajemnych stosunków oraz ich funkcjonowania. Znajdują się one w zupełnie innym przekroju życia społecznego. Dla nich jest całkowicie obojętne, co łączy ludzi w społeczeństwo. One tak lub inaczej działają, jeżeli już ludzie na dostatecznie długi czas łączą się w dostatecznie duże grupy. Wspomniane wyżej instytucje same żyją zgodnie z prawami społecznymi, a nie na odwrót. Istotą praw społecznych są określone zasady postępowania /działania, postępków/ ludzi wobec siebie nawzajem. Podstawę dla tych zasad tworzy historycznie ukształtowane i stale reprodukowane dążenie ludzi i grup ludzkich do reprodukowania i poprawiania warunków swego istnienia oraz instytucji bytowania społecznego. Przykłady takich zasad : mniej dać i więcej wziąć ; jak najmniej ryzyka i jak najwięcej korzyści ; jak najmniej odpowiedzialności i jak najwięcej zaszczytów ; jak najmniej zależności od innych ; więcej zależności innych od ciebie itd. Prawa społeczne nie są ustalone jawnie jako zasady moralne oraz inne prawa, a to z przyczyn, których nie trudno się domyśleć i o których specjalnie będę mówić dalej. Lecz i bez tego są one ogólnie znane i powszechnie dostępne. Łatwość, z jaką ludzie je odkrywają i przyswajają je sobie, jest wprost zdumiewająca. Tłumaczy się to tym, że są one naturalne, odpowiadają historycznie ukształtowanej naturze człowieka i grup ludzkich. Potrzebne są wyjątkowe warunki, aby ten lub inny człowiek wypracował w sobie zdolność uchylania się spod władzy tych praw i postępowania na przekór im. Potrzebna jest długotrwała krwawa historia, aby w jakimś fragmencie ludzkości wypracowana została zdolność przeciwstawienia się tym prawom w dostatecznie odczuwalnej skali.

Społecznych zasad postępowania ludzie się uczą. Czynią to dzięki własnemu doświadczeniu, przyglądając się innym, w procesie wychowywania ich przez innych ludzi, dzięki wykształceniu, eksperymentom itp. Zasady te aż same się narzucają. Ludzie mają wystarczająco dużo rozsądku, aby odkryć je dla siebie a społeczeństwo ofiarowuje ludziom gigantyczne możliwości treningu. W większości wypadków ludzie nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że przechodzą systematyczną praktykę dla wypełniania roli indywiduów społecznych, gdy wykonują zwyczajne z ich punktu widzenia czynności. I nie mogą tego uniknąć, gdyż nie nauczeni zasad społecznych nie mogą być zdolni do życia.

Chociaż prawa społeczne zgodne są z naturą człowieka i grup ludzkich /są naturalne/, ludzie wolą o nich milczeć lub nawet je ukrywać /podobnie chowają brudną bieliznę i zamykają się w toalecie dla załatwienia naturalnych potrzeb/. Dlaczego ? Właśnie dlatego, że postęp społeczny w znacznym dokonywał się jako proces wynajdowania środków ograniczających i regulujących działanie praw społecznych. Moralność, prawo, sztuka, religia, prasa, publiczna jawność życia, opinia publiczna itp. Były wynajdywane przez ludzi w znacznym stopniu /nie całkowitym oczywiście/ jako środki takiego rodzaju. /.../ [Aleksander Zinowiew, z książki Przepastne wyżyny, wyd.L?Age d?Home, 1976r.

Stwierdzam, że bezpieczna przystań i wygoda nie istnieją. Możecie jedynie stworzyć sztuczne schrony drogą intelektualną. Ponieważ czyniliście to od pokoleń, zatraciliście twórczą inteligencję. Poddaliście się więzom autorytetu, okaleczyły was wierzenia, fałszywe tradycje i zwyczaje. Serca wasze są twarde i oschłe i dlatego popieracie najrozmaitsze systemy myślowe, pełne okrucieństwa, prowadzące do wyzysku. I dlatego sprzyjacie nacjonalizmowi, a brak wam uczuć braterskich. Rozprawiacie o braterstwie, lecz słowa wasze będą pozbawione wszelkiego znaczenia, dopóki serca wasze nie będą wolne od rozróżnień klasowych. Wy, którzy tak głęboko wierzycie w te sprawy, co w nie wnosicie, czymże sami jesteście? Puste muszle, dźwięczące słowami. Słowa tylko i jedynie słowa. Podtrzymujecie fałszywe instytucje i zasilacie fałszywe pojęcia, a zatraciliście wszelkie poczucie piękna i zdolność kochania. [J.Krisznamurti Trzecia pogadanka w Adyarze, 31 grudnia 1933r.]

 

V. 32. Współcześnie propagowane i uprawiane systemy /metody/, oparte na technikach jogi klasycznej - prowadzą do szybkich efektów i są czasami bardzo spektakularne. Ich stroną ujemną jest fakt, iż nie prowadzą do całkowitej przemiany natury człowieka. Praktykujący te metody uzyskują pożądane efekty, częstokroć ze szkodą dla zdrowia psychicznego. Człowiek cywilizowany domaga się przede wszystkim efektów zewnętrznych, w jego postępowaniu, także i w praktyce pożytecznych metod jogi, ujawnia się ta sama pazerność i pośpiech. Dogłębna zmiana całej natury, przemiana człowieka może dokonać się tylko całościowo, gdy adept uwzględnia wszystkie aspekty życia i jego wgląd przenika wszelkie zjawiska i uwarunkowania.

33. Adept jogi integralnej, pracując nad opanowaniem oddechu i obserwując powiązanie oddechu /tchnień żywotnych/ z umysłem i pracą, procesem myślenia winien zwrócić uwagę na fakt, iż oddech nacechowany jest rytmem. W naturze występuje wyraźna rytmizacja, ujawniając się w procesach zjawiskowych. Rytm dnia i nocy, pracy i odpoczynku, wdechu i wydechu, aktywności i pasywności, pobudzenia i zmęczenia itd., itp. - oto pole obserwacyjne dla adepta. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na rytmy biologiczne występujące w organizmie praktykującego, wyróżnić wyraźnie rytmizację procesów biologicznych, psychicznych i mentalnych. Następnie, wnikając we własne rytmy i odkrywając ich fazy, należy obserwować powiązanie tych rytmów z powszechnymi rytmami natury /pory roku, dzień-noc, praca-odpoczynek, itd./, z rytmami kosmicznymi /w sensie astrologicznym/. Odkrywanie własnych rytmów i ich powiązania z rytmami powszechnymi staje się dla adepta wskazówką dla treningu psychofizycznego, dla odkrywania uwarunkowania własnych procesów twórczych. Wykorzystywanie fali aktywności, umiejętne poddanie się /naddanie się/ fali pasywności pozwala zachować zdrowie psychiczne i fizyczne, wzmóc aktywność twórczą.

34. Adept jogi integralnej nie poszukuje samej przyjemności, chociaż doznanie pozytywne są częstokroć jego udziałem. Nie unika on za wszelką cenę przykrości, chociaż w naturalny sposób stara się zgłębić jej przyczynę. Nie jest obojętny, gdyż jego pasją jest twórczy stosunek do życia, odkrywanie ekstazy życia. Wszystko co żyje, cały świat i on sam są nieustającą rytmiczną pulsacją rzeczywistości. Zwrócenie uwagi na tę pulsację, na jej rytm, odkrywanie rytmów powszechnych, szczegółowych i osobistych, uważna obserwacja siebie w powiązaniu ze zjawiskami świata pozwala adeptowi przeniknąć w tajniki życia. Światło zrozumienia pojawia się dzięki takiej praktyce.

35. Obserwując pulsację rzeczywistości wszystkich planach - fizycznym, psychicznym i duchowym - adept dochodzi do zrozumienia /wglądu bezpośredniego/ czym jest energia.

Nim jednak zajmiemy się energią i jej przejawami, które w jodze zwane są gunami /guny/, nadal badamy zasadę nie-krzywdzenia. Nie przypadkiem, badając zasadę nie-krzywdzenia, zwracamy uwagę na rytmy, guny i bezpragnieniowość /vairagya/. Tylko zrozumienie natury rzeczy może objawić istotną treść nie-krzywdzenia /ahimsy/.

36. Bezpragnieniowość /vairagya/ jest w praktyce jogi klasycznej metodą nie-krzywdzenia. Bezpragnieniowość oznacza nie-przywiązywanie się do substancji zjawiska, nie-utożsamianie się z działającym i skutkiem jego działania. Obserwacja powinna być ukierunkowana na wnikanie /wgląd/ w zjawisko. Takie wnikanie jest niemożliwe, gdy człowiek działa z głębin swojego ja /ego/, bowiem wówczas działa z nadzieją na korzyść i oczekuje rezultatu swojego działania. Nawyk takiego działania jest tak silnie zakorzeniony, iż wydaje się niemożliwym działać i powodować skutki bez pragnienia. Dlatego bez-pragnieniowość uważa się za obojętność i mylnie przypisuje się adeptowi, iż jest obojętny wobec świata i cierpienia. Takie podejście wynika z nawyku rozpatrywania zjawisk dualnie, czyli albo-albo: więc albo pragnienie, albo obojętność. Zadaniem adepta jest natomiast przekroczyć dualny sposób patrzenia na zjawisko. Rozpoznać istotną przyczynę zjawiska, przyczynę cierpienia można tylko wtedy, gdy umysł jest cichy, uważny. Wszelka uważność jest zaś niemożliwa, gdy umysł brzęczy pragnieniem. Ten szum, to brzęczenie musi ucichnąć, jeśli adept naprawdę ma zobaczyć zjawisko w jego nagiej, niczym nie pokrytej postaci. Pomocnym jest w tym celu naturalny sposób życia.

Sri Yukteswar Giri w dziele Kaivalya darshana /Wiedza o Wyzwoleniu/ wydanym przez Selfrealization Fellowship, Los Angeles, 1963 r. pisze: Żeby zrozumieć, czym jest naturalne życie, należy je odróżnić od nienaturalnego. Życie zależy od 1/wyboru pożywienia, 2/wyboru mieszkania, 3/wyboru towarzystwa. Niższe zwierzęta mogą sobie same stworzyć naturalne życie przy pomocy instynktu czujek umieszczonych przed organami zmysłów: wzroku, słuchu, dotyku, węchu, smaku. Na ogół jednak u ludzi organy te są na tyle zdegenerowane przez nienaturalne życie od samego dzieciństwa, że w bardzo małym stopniu można polegać na ich ocenie. Żeby więc zrozumieć, jakie są nasze naturalne potrzeby, musimy polegać na obserwacji, na doświadczeniu i na rozumie. Jakim jest naturalne pożywienie człowieka? Żeby wybrać nasze naturalne pożywienie musimy przede wszystkim zbadać ukształtowanie tych organów, które są pomocne przy trawieniu i pożywianiu się, a więc zębów i przewodu pokarmowego, następnie organy zmysłów, prowadzące zwierzęta do ich paszy oraz pożywienie młodzieży.

Badanie uzębienia: badając uzębienie możemy stwierdzić, że u zwierząt mięsożernych siekacze są mało rozwinięte, ale kły są zadziwiająco długie, ostre i spiczaste, lecz końce nie trafiają na siebie a układają się ściśle koło siebie, żeby móc oddzielić włókna mięśni. U zwierząt roślinożernych siekacze są silnie rozwinięte, a kły są nierozwinięte, aczkolwiek czasami wytwarza się z nich broń, jak np. u słoni, a zęby trzonowe mają u góry szerokie powierzchnie i tylko z boku są emaliowane. U zwierząt owocożernych prawie wszystkie zęby są tej samej długości, kły nieco wystają, stożkowe i tępe /nie przeznaczone do uchwycenia zdobyczy, ale do wykazania siły/. Zęby trzonowe mają szerokie powierzchnie i mają u góry emaliowane wgłębienia, uniemożliwiające niepotrzebne ruchy boczne, nie są jednak ostre, aby służyć do żucia mięsa. U zwierząt wszystkożernych, np. u niedźwiedzi, siekacze są podobne do siekaczy trawożernych, kły mają podobne, jak mięsożerne, a zęby trzonowe mają szerokie a równocześnie ostre powierzchnie i mogą służyć w dwojaki sposób.

Badając kształt uzębienia człowieka widzimy, że nie jest ono podobne ani do mięsożernych, ani do trawożernych, ani do wszystkożernych. Zęby człowieka są natomiast ściśle podobne do zębów zwierząt owocożernych. Wynika z tego logiczny wniosek, że człowiek jest zwierzęciem owocożernym, czyli jedzącym owoce.

Badanie przewodu pokarmowego: badając przewód pokarmowy widzimy, że jelita zwierząt mięsożernych są 3 do 5 razy dłuższe od długości ich ciała, licząc od pyska do odbytnicy. Ich żołądek jest prawie kulisty. Jelita trawożernych są 20 do 28 razy dłuższe od ich ciała, a ich żołądek jest bardziej wydłużony i ma budowę złożoną. Natomiast jelita zwierząt owocożernych są 10 do 12 razy dłuższe od ich ciała. Ich żołądek jest nieco szerszy od mięsożernych i posiada przedłużenie w dwunastnicy, służącej za drugi żołądek.

Takie właśnie ukształtowanie znajdujemy u istot ludzkich. Anatomia co prawda uczy, że ludzkie jelita są 3 do 5 razy dłuższe od ciała ludzkiego, ale zachodzi tu pomyłka, gdyż mierzyć należy od ust do odbytnicy, a nie od czubka głowy do stóp. Z tego znowu wynika, że człowiek jest, według wszelkiego prawdopodobieństwa, zwierzęciem owocożernym.

Badanie organów zmysłów: badając naturalną tendencję organów zmysłów, prowadzącą do wyboru właściwego pożywienia, którą wszystkie zwierzęta się kierują szukając paszy, widzimy u zwierząt mięsożernych w chwili zobaczenia zdobyczy taką radość, że ich oczy zaczynają świecić. Chwytają zwierzynę i chciwie wylizują tryskającą krew. Zwierzę trawożerne nie tknie natomiast swego pożywienia, jeśli jest ono trochę zroszone krwią. Jego zmysły powonienia i wzroku zaprowadzają je do wyboru trawy i innych ziół, które kosztują z widoczną przyjemnością. Podobnie dzieje się ze zwierzętami owocożernymi, których zmysły zawsze zaprowadzają je do owoców drzew i na polach.

U ludzi wszelkich ras widzimy, że ich zmysły węchu, słuchu itp. nigdy ich nie prowadzą do rzezi zwierząt. Przeciwnie, nie znoszą nawet widoku takiej rzezi. Rzeźnie są zazwyczaj usuwane za miasto.

Wydawane są często zarządzenia, zakazujące przewozu mięsa w otwartych wozach. Czy można nazwać mięso naturalnym pożywieniem człowieka, jeżeli zarówno oczy, jak i nos są temu przeciwne, chyba, że się je oszukuje przyprawą korzenną, solą, cukrem itp.?

Z drugiej strony jak bardzo się rozkoszujemy zapachem owoców, których sam widok działa pobudzająco na nasze zmysły. Trzeba tu też zaznaczyć, że różne ziarna i korzenie posiadają bardzo przyjemny zapach i smak, aczkolwiek słaby w stanie nie przyrządzonym. Możemy wnosić, że przeznaczeniem człowieka jest stać się zwierzęciem owocożernym.

Badanie pożywienia młodzieży: badając pożywienie młodzieży widzimy, że mleko jest bezsprzecznie właściwym pożywieniem niemowląt. Jeżeli matka nie będzie się odżywiała w dostatecznej mierze owocami, ziarnem i jarzynami, jako pokarmem naturalnym, wtedy nie będzie miała dostatecznej ilości pokarmu w piersiach.

Przyczyny chorób: z tych wszystkich badań wynika, że tylko różnorodne owoce, ziarna i korzenie oraz jako napój mleko i czysta woda, trzymana na wolnym powietrzu, są stanowczo najlepszym, naturalnym pożywieniem dla ludzi. Pożywienie to jest dostosowane do potrzeb organizmu i używane w miarę możności działania organów trawiennych, dobrze przeżute i zmieszane ze śliną jest zawsze bardzo łatwo przyswajalne. Inne środki żywności są dla człowieka nienaturalne, nie są dostosowane do organizmu i dlatego są ciałem obcym. Wchodząc do żołądka, nie są asymilowane we właściwy sposób. Zmieszane z krwią, gromadzą się w organach wydzielających i innych, do nich nie dostosowanych. Jeżeli nie mogą znaleźć drogi wyjścia, osadzają się w zagłębieniach tkanki siłą przyciągania. Przez swoją fermentację powodują choroby fizyczne i umysłowe. W końcu doprowadzają do przedwczesnej śmierci.

Rozwój dzieci: doświadczenie uczy, że ta naturalna dieta jarska jest prawie bez wyjątku doskonale dostosowana do rozwoju dziecka, zarówno fizycznego jak i umysłowego. Ich umysł, zrozumienie, wola, najważniejsze zdolności, charakter i ogólne usposobienie są właściwie rozwinięte.

Wiemy, że nadzwyczajne środki, jak nadmierne poszczenie, biczowanie i zamykanie się w klasztorach stosowane dla zabijania popędu płciowego rzadko kiedy doprowadzają do pożądanego wyniku. Doświadczenie uczy również, że człowiek może łatwo opanować ten popęd przez naturalne odżywianie się dietą nie-podniecającą. Dieta taka zapewnia również taki naturalny spokój umysłu, który psychologia uważa za najbardziej przydatny do aktywności umysłowej, dla jasnego zrozumienia i krytycznego sposobu myślenia.

Pożądliwość seksualna: Trzeba tu jeszcze kilka słów dodać na temat naturalnego instynktu rozrodczego, będącego - poza instynktem samozachowawczym - najsilniejszym bodźcem w ciele zwierzęcia. Pożądliwość seksualna posiada, jak wszelkie inne pragnienia, stan normalny oraz stan anormalny, czyli chorobowy. Ten ostatni jest jedynie skutkiem nagromadzonego obcego ciała, powstałego przez nienaturalne życie, o którym była poprzednio mowa. W tej pożądliwości seksualnej każdy posiada dokładny termometr, wskazujący stan jego zdrowia. Ta pożądliwość wychodzi poza swój stan naturalny przez ingerencję obcego ciała nagromadzonego w organizmie. Ucisk obcego ciała wywierany jest na aparat seksualny i ujawnia się najpierw przez wzmożony popęd płciowy, a następnie przez zmniejszenie się potencji. Popęd płciowy w stanie normalnym zostawia człowieka wolnym od niepokojących pożądliwości i tylko bardzo rzadko wywołuje w organizmie pożądanie wyładowania. Tu znowu doświadczenie uczy, że to pożądanie, jak wszelkie inne pragnienia, jest zawsze normalne u osobników, wiodących naturalny sposób życia.

Korzeń drzewa życia: organ seksualny /połączenie ważnych końców nerwowych, przeważnie nerwów sympatycznych kręgosłupa, które są głównymi nerwami brzucha; są one w stanie ożywić cały organizm/ jest w pewnym sensie korzeniem drzewa życia. Człowiek dobrze wdrożony we właściwe używanie seksu, może utrzymać swe ciało i umysł w dobrym zdrowiu i może również prowadzić przyjemne życie. Nie uczy się praktycznie wiedzy o zdrowiu seksualnym, bo publiczność uważa ten przedmiot za nieczysty i nieskromny.

Człowiek w ten sposób zaślepiony, zakrywa naturę welonem, gdyż wydaje mu się nieczystą, a zapomina przy tym, że natura jest zawsze czysta, a wszystko, co jest nieczyste i niewłaściwe leży w myślach człowieka, a nie w samej naturze. Wobec tego staje się jasnym, że człowiek, nie znający prawdy o niebezpieczeństwach związanych z niewłaściwym używaniem siły seksualnej, a popychany do złych uczynków przez nerwowe podniety pochodzące z nienaturalnego życia, cierpi z powodu przykrych chorób w życiu, w końcu zaś pada ofiarą przedwczesnej śmierci.

Mieszkanie człowieka: odczuwając przykrość przy wchodzeniu do zatłoczonej izby po tym, jak oddychaliśmy świeżym powietrzem na szczycie górskim, lub na wolnym polu, czy w ogrodzie, zrozumiemy łatwo, że atmosfera miasta, czy jakiegokolwiek innego zatłoczonego miejsca nie jest odpowiednia do zamieszkania. Świeże powietrze szczytu górskiego czy ogrodu, lub suche miejsce pod drzewami z widokiem na szeroką przestrzeń i z dobrym przewiewem świeżego powietrza jest właściwym miejscem do zamieszkania dla człowieka, stosownie do wymogów jego natury.

Towarzystwo w jakim powinniśmy się obracać: wreszcie chodzi o towarzystwo, wśród którego żyjemy. Jeżeli posłuchamy wskazówek naszego sumienia i będziemy się kierowali naturalnymi skłonnościami dojdziemy do tego, że wolimy tych ludzi, których magnetyzm działa na nas harmonijnie, którzy ochładzają nasz organizm, którzy wewnętrznie wzmacniają naszą witalność, rozwijają naszą naturalną miłość i którzy w ten sposób wyzwalają nas samych z naszych cierpień i promieniują na nas spokojem. Jednym słowem, powinniśmy znajdować się w towarzystwie Sat, czyli Zbawcy i powinniśmy unikać towarzystwa Asat. [Sri Yukteswar Giri Kaivalya darshana /Wiedza o Wyzwoleniu/ Selfrealization Fellowship, Los Angeles, 1963 r.]

 

 

www.logonia.org