JOHANN SEBASTIAN BACH
horoskop i poezja

 


Aleksander Galicz
Każdemu swoje, albo jedem das seine, albo na obraz i podobieństwo
Bach_foto.jpg (33527 bytes)przekład na jęz. polski ga xx

 

                            I znowu dzień, ta krzątanina cala,
                            a Msza cholerna zasnąć nie dala,
                            w krzyżu łamie, i boli, rwie bok,
                            w domu pranie, przecieka dach.
                            Dzień dobry, Bach - mówi Bóg.
                            Dzień dobry, Boże - mówi Bach.

                            A nad nami od rana, od rana
                            krzyczą wrony, chyba pożar dokoła,
                            głośniki wrzeszczą, piszczą i ryczą:
                            dzień dobry, wstawajcie towarzysze!
                           Jedziemy dosypiając, już wszystko się rusza
                           w pociągach, tramwajach, autobusach.
                           A głośniki się drą, wyrywając wnętrzności,
                           wyrykując budujące, dobre wiadomości.
                           I gdy budzę się słysząc, że wszystko kracze
                           gotów jestem rozwalić głośniki o ziemie
                           w ataku szaleńczej rozpaczy!
                           By usłyszeć to piękno - milczenie.

                           Bach_hor.jpg (96370 bytes)

                           Pod gderanie żony, natrętnej jak mol,
                           trzeba znaleźć przejście od c-dur do h-moll,
                           od pretensji, awantur. Kamerton stuk-stuk,
                           gorycz wzbiera i boli, ciśnie aż strach!
                           No, nie smuć się, Bach! - mówi Bóg.
                           No, już dobrze, Boże! - mówi Bach.

                            Babunia ma wylew, niedomaga mi żona,
                           na to nie starcza, na tamto, no tak,
                           lekarstwa potrzebne, i szpital potrzebny,
                           ale miejsca na razie tam brak.
                           Rozpatrzono podanie w gabinecie zet zet,
                           i zaprasza mnie borsuk szef opezet,
                           - Napisałeś, masz problem, wimy i rozumimy,
                          no, stówę bezzwrotnie ci podrzucimy.

                          I kasjer z uśmieszkiem starego rabusia,
                          po dziesiątce mi stówę odślini,
                          walidolu kupię, pół litra dla duszy,
                          sera kupię i trochę padliny.

                         Już zima, wiatr chłodny zamiata ulice
                         w partyturę koncertu na obój i skrzypce,
                         klawiatura organu to wieczności próg.
                         Wszystko koniec swój ma, potem tylko kostucha!
                         No, nie bluźnij, Bach! - mówi Bóg.
                         A ty dosłuchaj, Boże - mówi Bach - Ty dosłuchaj...

                         A u suki sąsiadki balanga i haj,
                         piszczą dziwki, jebacy rechoczą,
                         ja pół litra odbijam, otwieram swój raj,
                         dam żonie walidolu przed nocą.
                         No pocieszę się raz, poprawię do dna,
                         kiełbaską i serkiem przegryzę,
                         w radio leci audycja, że nasz naród tra-la,
                         przynajmniej się siebie nie wstydzę.
                         Fajkę sobie zapalę - zdobyczna, trofeum.
                         Walnę jeszcze szklaneczkę, no i apogeum!
                         Jęczenie babuli trzeba będzie zostawić,
                         do sąsiadki skoczę - poprawić.

                         On surdut zdejmuje i zrywa perukę,
                         dzieci szepczą: Wrócił nasz stary!
                         Gorzki fiolet na ustach, w oczach ołów i piach,
                         wlecze swoje czterdzieści po najdłuższej z dróg,
                         Dobranoc, Bach - mówi Bóg.
                         Dobranoc, Boże - mówi Bach.
                         Dobranoc...

 

 www.logonia.org