![]() |
CLAUDE DIOLOSA BUDDYZM A MEDYCYNA | ![]() |
![]()
wykład publiczny
Tekst publikujemy za zgodą Autora.
Dziękujemy.
www.logonia.org

Tematem dzisiejszego wykładu jest związek pomiędzy Buddyzmem a medycyną. Właściwie to może trochę w szerszym znaczeniu, nie chodzi nam tylko o Buddyzm, ale w ogóle o filozofie wschodu, i nie tylko o medycynę tybetańską, ale o różne rodzaje tradycji medycznych. Jaka jest różnica między medycyną tradycyjną a medycyną naukową? Medycyna tradycyjna ma swój początek w Bogu. Kiedy przyjrzycie się np. historii medycyny tybetańskiej, mówi się że pochodzi ona od Sangdzie Menla tj. od Buddy Medycyny. Kiedy mówimy o medycynie Ajurwedyjskiej mówi się, że ta medycyna, ten głęboki system medyczny, pochodzi od Brahmy. To samo dotyczy medycyny chińskiej. Bierze ona swój początek od cesarza Fu Hi, mówi się o nim, że to nie była zwykła ludzka istota. Jego ciało nie było ludzkie, był to pół człowiek pół wąż. Tybetańczycy określają taką istotę Naga, co oznacza pół człowiek pół wąż. Jeżeli mówimy o Buddzie w tradycji tybetańskiej, o Brahmie w tradycji Hinduskiej, i o tym szczególnym cesarzu nazywanym Fu Hi w tradycji chińskiej to mówimy w tym momencie bardziej o archetypie. To jest wyraz jakiejś przenośni, czegoś co nie jest zrozumiane przez intelekt. Te trzy postacie reprezentują to, że za każdą z tych głębokich tradycji medycznych kryje się Bóg albo to co określamy jako natura umysłu. Kiedy stykamy się z tymi trzema głębokimi tradycjami medycznymi zaraz na początku, kiedy się nimi zajmujemy, pojawia się bardzo ważne pytanie : Czym jest zdrowie? Co oznacza być zdrowym? Jaki jest początek, jakie jest źródło zdrowia? Jeżeli zadamy takie pytanie naukowcowi, on będzie się starał postawić bardzo precyzyjną definicję, ale będzie starał się to uczynić w naukowy sposób. Może powiedzieć : być zdrowym oznacza brak choroby. Albo być zdrowym oznacza być w szczęśliwym nastroju, albo mieć bogate życie i szczęśliwe życie rodzinne. To są różne definicje zdrowia, ale tak naprawdę one nie dotykają dogłębnie tematu. Natomiast jeżeli zadamy to pytanie lekarzowi którejś z tych trzech tradycji medycznych jego odpowiedź będzie nieco inna. Po pierwsze oni powiedzą : to jest stan umysłu, jest to szczególny stan który zawiera w sobie cztery jakości: jakość miłości, jakość współczucia, jakość szczęścia i radości, i całkowitej równości. Co oznacza stan wolny od pamięci i nadziei. Jeżeli będziemy rozmawiać z Buddystą to on opisze te cztery jakości jako leżące w naturze umysłu czyli będące tych czym my naprawdę jesteśmy. Chrześcijanin powiedziałby, że to jest to co nazywamy Królestwem Bożym. W tradycyjnych medycynach definicja zdrowie odnosi się bardziej do stanu realizacji i zrozumienia niż do bogactwa. Postawa, jeśli się porównuje wschodnią i zachodnią filozofię, nieco się różni. W filozofii wschodu nie kładzie się takiego nacisku na to co się nazywa teizm, czyli Bóg który jest oddzielony od nas. Oni mówią o rzeczywistości czy potencjale który obejmuje wszystko i mieści w sobie wszystko w każdym momencie. Te cztery jakości które wcześniej wymieniłem: miłość, równość, radość, współczucie nie są czymś co musimy osiągnąć, co musimy zdobyć ale są czyś co jest w nas pierwotnie obecne. To co mam na myśli, że tych jakości nie da się otrzymać, czy nie da się zdobyć przez pewien wysiłek, oznacza to że należy pozwolić tym jakościom pojawić się poprzez specjalny rodzaj rozróżnienia. Na przykład jeśli przyjrzymy się medycynie chińskiej i jeżeli zaczniemy studiować tę bardzo ważną książkę "Huan Ti Nej Qing". Właściwie w każdej tej wielkiej tradycji medycznej jest jakaś najważniejsza książka. Pierwszy rozdział tej książki zajmuje się właśnie tym bardzo głębokim stanem umysłu. Pierwszy rozdział mówi o tych czterech jakościach. I każda z tych wielkich ksiąg jak np. w tradycji tybetańskiej książka "Tantra medyczna", a w medycynie ajurwedyjskiej "Sam Tara Sam Hita", a w medycynie chińskiej "Huan Ti Nej Qing", zawsze jest napisana w formie dyskusji pomiędzy nauczycielem a uczniem. Pierwszy rozdział zajmuje się tym głębokim stanem realizacji i szczęścia który nazywamy zdrowiem. A więc zdrowie to nic innego niż to czym jesteśmy. Ciało ma taką właściwość że choruje i ulega rozkładowi. Nie ważne co będziemy robić, jaki wysiłek w to włożymy, jak będziemy się starać utrzymać to życie, wcześniej czy później ulegnie rozpadowi. Ale osiągnąć tą głęboką realizację oznacza uświadomić sobie stan bez śmierci. Ponieważ ten potencjał jest nienarodzony i nie może umrzeć. Medycyna więc jest to coś bardzo religijnego.
I. Przyćmienie umysłu.
Nie można oddzielić medycyny od religijnej postawy. Ale wydaje się że coś się wydarzyło, wydaje się że utraciliśmy kontakt z tą głęboką rzeczywistością. To jest to co nazywamy naszą podstawową ignorancją. I to jest to co te tradycyjne systemy nazywają stanem umysłowego przyćmienia. To jest również stan bardzo dużej dwoistości. Ten początkowy oryginalny potencjał, z powodu naszego umysłowego zaćmienia, nie jesteśmy w stanie zrealizować, tak naprawdę zrozumieć, tego że wszystkie rzeczy są ze sobą połączone, związane, są jednością. I to jest początek tego co określamy jako dwoistość. Przestrzeń nie jest już więcej tym co zawiera w sobie wszystko ale zaczyna być odległością między podmiotem i przedmiotem. A umysł zaczyna poszukiwać poczucia bezpieczeństwa i utożsamienia siebie ze swoimi własnymi wytworami. W Biblii jest to wyraźnie objaśnione, w pięciu księgach Mojżesza. Wiele lat temu był piękny ogród który nazywaliśmy Edenem. Adam i Ewa byli tam ze sobą bardzo szczęśliwi. Byli dwojgiem dzieci. W tym kryje się bardzo głęboki symbol, że oni byli jak dwoje dzieci. I byli nadzy. Ale coś się wydarzyło, oni coś zjedli. Mówi się że to było jabłko ale równie dobrze mógłby to być banan. Coś się zdarzyło wewnątrz nich. Oni zaczęli postrzegać siebie, tak że przestrzeń która zawierała w sobie wszystko zaczęła się nagle rozdzielać. Zamiast przestrzeni pojawiła się odległość. Z tego bezczasowego stanu umysłu zaczął wyłaniać się czas.
Przyszedł Bóg i zapytał : Gdzie jesteście? Tutaj jesteśmy. Ale gdzie? Oni się ukrywali. Co się z wami stało? Jesteśmy nadzy.
I wtedy Bóg zapytał : Skąd wiecie że jesteście nadzy? Oni spożyli owoc z drzewa życia i nagle zaczęli czynić różnicę między dobrym i złym, a więc popadli w stan dwoistości. I to jest początek cierpienia. To jest źródło choroby. Choroba nie jest tylko wynikiem zanieczyszczenia środowiska czy złego pożywienia ale jest wynikiem pomieszania w umyśle, stanu umysłu. Mówi się że taki stan przyćmienia umysłu jest wyrazem wilgoci i śluzu. Z powodu tej ignorancji pierwszym narządem który cierpi jest jelito cienkie. I dlatego pierwszym organicznym problemem który mamy jest problem z przewodem pokarmowym. Jelito cienkie to bardzo ważny narząd. To jest narząd, który stanowi połączenie między tym głębokim stanem realizacji, zrozumienia jaki mamy, a światem zewnętrznym. Jeżeli jesteście istota zrealizowaną jak Chrystus albo Budda to z tego stanu jesteście w stanie dostrzec różnice pomiędzy rzeczywistością a iluzją, złudzeniem. Pomiędzy tym kim jesteście i kim nie jesteście. To jest siła jelita cienkiego. Daje wam ona zdolność rozróżniania. To jest bardzo potężny narząd. Jeżeli jelito cienkie jest równoważone macie bardzo ostry umysł. Przychodzi do was pacjent i wypluwa 50 objawów a wy jesteście w stanie natychmiast to rozdzielić i powiedzieć te objawy potrzebuję a tych nie. Jeżeli jesteście istotą zrealizowaną macie ogromną jasność umysłu i jesteście w stanie powiedzieć czym jesteście a kim nie jesteście. Nie łapiecie iluzji. Np. wiecie że nie jesteście tym ciałem. Wiecie że nie jesteście projekcją umysłu. To jest moc jaką macie kiedy jelito cienkie właściwie działa. Ale a powodu tego przyćmienia umysłowego coś się zaczyna dziać w przewodzie pokarmowym. Nagle popadacie w stan umysłowej kleptomanii, chwytacie się osobowości która do was nie należy.
Pierwszą osobowością którą przyjmujecie, pierwszym przywiązaniem które macie jest przywiązanie do ciała. Zamiast utrzymywać ten jasny stan umysłu zaczynacie się chwytać czegoś co tak naprawdę nie jest waszą prawdziwą rzeczywistością. Wszyscy cierpimy na tę kleptomanię. Oczywiście z definicji kleptomania oznacza, że ktoś bierze coś co do niego nie należy. I mówimy: ci ludzie są chorzy. Ale my również znajdujemy się w tym stanie od nieskończonych czasów. Za każdym razem kiedy identyfikujemy się z jakimś swoim procesem umysłowym, który nie ma nic wspólnego z naszą prawdziwą rzeczywistością cierpimy na kleptomanię, ulegamy tej kleptomanii.
Po pierwsze wierzymy, że jesteśmy tym ciałem, następnie wierzymy że jesteśmy tym uczuciem, następnie wierzymy że jesteśmy tym konceptem. To jest naprawdę początek cierpienia. Cokolwiek byśmy zrobili to ciało w końcu się rozpadnie poza tym zmienia się z każdym dniem z każdym rokiem. Choćbyśmy nie wiem jaki nacisk położyli na nasz poziom emocjonalny tak czy inaczej emocje przychodzą i odchodzą. To samo jest na poziomie koncepcji.
Jest jeszcze jeden poziom identyfikacji tej kleptomanii. Chcemy osiągnąć pewien społeczny status, bardzo znaną pozycję, bardzo ważny tytuł. Chcecie powiedzieć: nie wiem kim jestem, ale jestem prawnikiem. Nie wiem kim jestem, ale jestem Niemcem. Ponieważ opierając się na tym swoim zaćmieniu umysłowym usiłujesz sformułować jakąś definicję. To jest rodzaj przylepiania nalepek. Ale za tymi wszystkimi nalepkami kryje się ogromny brak poczucia bezpieczeństwa. Ponieważ czujecie wewnątrz, że ile byście włożyli w to wysiłku to wszystko tak czy tak będzie się poruszało, przekształcało i znikało, rozpuszczało. To jest drugi problem.
II. Lęk.
Po ignorancji jest lęk. Taka głęboka przyczyna lęku wiąże się z tym, że cokolwiek byśmy nie czynili to i tak niczego nie jesteśmy w stanie zatrzymać. Nawet jeżeli jesteście bardzo bystrym lekarzem nie jesteście w stanie przedłużyć swojego życia. Nawet jeżeli jesteście bardzo dobrym ojcem nie wiecie co się stanie z waszymi dziećmi. Nawet jeżeli jesteś bardzo bystry nie wiesz co się będzie działo z twoją przyjaźnią. Oczywiście kiedy jesteś młody mniej więcej do wieku około 30 lat masz ogromny nadmiar energii i siły w ciele. I dlatego tak bardzo się tym nie przejmujesz. Kiedy osiągasz wiek lat 40 czy 50 to zaczynasz odczuwać to przemijanie, tą nietrwałość. Ten lęk wpływa na wasze nerki i układ moczowo-płciowy. Lęk uszkadza naszą seksualną stabilność i wytwarza w ciele to co nazywamy wewnętrznym wiatrem. Lęk jest bardzo silnie zaburzającą emocją. Będzie powodował rozszczepienie na poziomie nerek. Nerki są bardzo ważnym narządem w chińskiej tradycyjnej medycynie. Są związane z konstytucją i siła życiową. Kiedy się boicie wtedy następuje rodzaj rozszczepienia tzn. że YIN i YANG nerek przestają być ze sobą w równowadze. YIN porusza się w dół co oznacza: nietrzymanie moczu, zimne nogi i drżące nogi. YANG nerek porusza się w górę, to jest to co nazywamy wewnętrznym wiatrem i wywołuje palpitacje i wpływa na waszą uważność, świadomość. Zaczynacie odczuwać lekkie zawroty głowy. Wasza pamięć ulega rozszczepieniu. Ten nadmiar ognia atakuje wasz pęcherzyk żółciowy co sprawia, że wasze mięśnie stają się bardzo napięte. Taka jest prawdziwa przyczyna napięcia mięśni. Napięcie mięśni ma swój początek w lęku. Możecie próbować codziennie się rozluźniać, stosować trening autogenny albo ćwiczenia Jogi i powtarzać sobie: rozluźnij się, rozluźnij się. To pomoże, ale tylko na krótką chwilę. Możecie robić swoje chińskie ćwiczenia TAI QI itd. i to pomoże, ale tylko na chwilę. Jak długo będziemy pełni lęku nie pozbędziemy się napięcia mięśni. Za tym fizycznym napięciem mięśni kryje się paranoidalny stan. Im więcej masz napięcia tym więcej masz lęku. A więc lęk powoduje stan rozszczepienia w waszych nerkach i układzie moczowo-płciowym i to powoduje również zaburzenia seksualne, jak również przede wszystkim zaburzenia stabilności umysłu.
III. Namiętność i pożądanie.
Ponieważ z powodu tego lęku pojawi się u was specyficzny rodzaj reakcji, która jest typowa dla nerek, które zaczynają mieć niedobór. Zaczynasz być arogancki. Arogancja to nic innego jak umysłowe wzdęcie. Im mniej masz tym więcej pokazujesz. A więc w jaki sposób będziesz arogancki? To jest druga trucizna tego umysłowego przyćmienia. Pierwszym jest zaburzenie jelita cienkiego, a drugim problemy z nerkami. To oznacza śluz i wewnętrzny wiatr. Ale teraz, aby utrzymać tę iluzję, którą stworzyliśmy przy życiu potrzebujemy jeszcze trzeciego nastawienia. To jest to co określamy jako przywiązanie i pożądanie. Zaczynamy być pełni pasji. Trzeba uczynić rozróżnienie pomiędzy miłością a namiętnością. To są dwie różne linie lotnicze. Jedne linie lotnicze to namiętność, to jeden raz i nigdy więcej, jak linia do Bangladeszu, druga jest trochę bardziej bezpieczna może jak Szwajcarskie lub Lufthansa. Pasja jest stanem niedoboru. Usiłujemy utrzymać ten stan poprzez zachowanie pełne namiętności, pasji. To jest rodzaj samopocieszenia. I oczywiście, ponieważ nie czujesz się bezpieczny ze sobą, w środku, poszukujesz zewnętrznego poczucia bezpieczeństwa. Poszukujesz więcej rzeczy, z którymi możesz się utożsamić. A więc idziesz na zakupy. Zakupy to bardzo ważna rzecz. A więc kiedy czujesz się dobrze ze sobą, kiedy czujesz się samotny i nieszczęśliwy idziesz na zakupy. Nawet jeśli masz dosyć ubrań czy ołówków czy czegoś innego miło jest kupić jeszcze więcej. Albo zaczynasz jeść. Niektóre rodzaje pożywienia mają takie zadanie żeby rozluźnić ducha. A kiedy czujesz, że twoje ego rozpada się na kawałki, ponieważ tak czy tak ego rozpada się w każdej chwili, to wtedy zaczynasz palić. Ponieważ palenie powoduje taki wewnętrzny rodzaj zaciskania, a więc po dwóch trzech papierosach czujesz, że ty jesteś tutaj. I pijemy filiżankę kawy i wtedy mamy stan euforii, i zaczynamy mówić coś miłego, chcę cię poślubić itd. To pełne namiętności nastawienie jest wyrazem niedoboru. Bardzo niewielu ludzi jest w stanie być ze sobą sam na sam. To co mam na myśli to być sam na sam ze swoim ja. Bardzo niewielu ludzi jest w stanie żyć polegając się na tych czterech jakościach, które omówiłem na początku: miłość, współczucie, szczęście i równość. A więc zaczynamy coś chwytać. Zacząłem najpierw mówić o chwytaniu rzeczy materialnych takich jak jedzenie, ubranie itd., ale jest jeszcze inny poziom chwytania. Zaczynamy zjadać naszego partnera. Zaczynamy być wampirem emocjonalnym. Mówimy, że to jest miłość. Ale to nie jest miłość, to jest tylko rozrywka. Potrzebujemy uwagi, potrzebujemy czułości. I mówimy : Ja ciebie kocham, ale tak naprawdę, za tym kryje się poświęć mi trochę uwagi. Powiedz mi jak bardzo ważny jestem dla ciebie, ale również dla siebie. Bardzo ważne jest zrozumienie tego nastawienia. W związkach my bardzo często poszukujemy poczucia bezpieczeństwa. To nie jest dzielenie się, to jest zabieranie. A w momencie kiedy zaczynamy widzieć różnicę pomiędzy chwytaniem a miłością to wtedy pojawia się wielkie szczęście. Bo to są dwie całkowicie różne rzeczy. Dlaczego poszukujemy partnera? Czy naprawdę po to żeby się czymś dzielić? Żeby brać udział w czymś naprawdę wielkim? Być w tej androgynicznej kombinacji ekspresji prawdy, czy też dlatego, że tak naprawdę nie jesteśmy w stanie być szczęśliwi sami ze sobą. Twoje nieszczęście plus moje nieszczęście stworzy razem duże nieszczęście. Poszukujemy kogoś i mu mówimy : Kocham cię, ale tak naprawdę kryje się za tym: daj mi, daj mi, daj mi. W momencie, kiedy tego nie otrzymujemy, to wtedy pojawia się przeciwieństwo, a co jest przeciwieństwem pasji - namiętności, przeciwieństwem jej jest agresja. Jeżeli to jest naprawdę miłość to nie ma agresji. Jeżeli to jest pasja, namiętność to za tym jest czysta agresja. Wtedy gdy twój partner nie chce z tobą spać, bo może on albo ona jest zmęczony, i nagle coś się dzieje w twoim umyśle, i zaczynasz być agresywny. Ta reakcja nie jest niczym innym jak reakcją małego dziecka, kiedy rodzice odmówili mu kupienia loda. To jest ten sam poziom reagowania. On czuje się nieszczęśliwy. Ponieważ on potrzebuje tej uwagi po to żeby mieć relatywne uczucie że jest całością. Namiętność i to pytanie negatywnie wpływa na serce, tworzy to co określamy wewnętrznym, toksycznym gorącem. To toksyczne gorąco będzie wpływało na krążenie krwi. Będzie oddziaływało negatywnie na stabilność umysłu. Jeżeli masz dużo toksycznego gorąca w ciele to wtedy strumień twoich myśli będzie coraz bardziej przyspieszał.
A więc to chwytanie i namiętność atakuje serce i krążenie w ten sposób, że pojawiają się dwa objawy :
| po pierwsze, będziesz myślał bez przerwy dniem i nocą, są tacy ludzie, którzy cały czas myślą, to nie są myśli, to jest obsesja, a to jest różnica. Oni cały dzień myślą, myślą idąc do łóżka, myślą przez całą noc i budzą się z myślami. To jest stan umysłowej obsesji. Oczywiście nie ma nic złego w myśleniu. Kiedy wykonujesz swoją pracę jako lekarz musisz myśleć. Kiedy zastanawiasz się nad czymś ważnym, też musisz myśleć. Ale pomiędzy tymi dwoma czynnościami powinieneś mieć chwilę przerwy, po to żeby móc docenić całość. Miałem na ten temat bardzo długą dyskusję w Chinach. Pewien, bardzo dobry lekarz powiedział mi : Ja myślę cały czas, nie jest możliwe, żebym przestał myśleć. Powiedziałem jej : Tak, to jest możliwe. Kiedy mówię, że można przestać, to nie jest to żadna teoria, tylko coś czego doświadczyłem praktycznie, umysł może nagle przestać, powiedzieć Stop. Możecie przyglądać się, nie odwołując się do niczego. Po prostu patrzycie, przyglądacie się. Nie odwołujecie się do przeszłości i nie patrzycie co może do was przyjść w przyszłości. I w tej bardzo starej chińskiej książce "Huan Ti Nej Qing" dokładnie było zdanie mówiące na ten temat, o tym obsesyjnym myśleniu. Mistrz powiedział uczniowi: w dzisiejszych czasach ludzie cały czas myślą. A książka była napisana 2000 lat przed Chrystusem. A więc wydaje się, że jest to ludzki problem. Ten mistrz powiedział: ludzie, te pomieszane istoty, cały czas myślą, ich umysł nigdy nie odpoczywa. | |
| drugim objawem, jakiego możecie się z tego powodu nabawić, jest bezsenność. Ilość ludzi cierpiących na bezsenność będzie wzrastała. Teraz jest to bardzo powszechnie spotykana choroba. Czym jest bezsenność? Bezsenność oznacza że wasz sen nie jest głęboki. A dlaczego nie jesteś w stanie głęboko spać? Bo twój umysł jest pobudzony. Sen jest czymś bardzo ważnym, czymś bardzo cennym, to jest naturalny lek, który został nam dany przez Boga. Wiele proroctw i wizji zdarzyło się w Biblii w czasie snu. Jakub zasypiał opierając się na kamieniu i miał wtedy tę wizję drabiny. |
Ponieważ sen dzieli się na trzy fazy:
| pierwsza faza jest związana z twoimi przeżyciami w ciągu dnia, z frustracją i napięciem, | |
| druga faza snu jest bardzo ważna, jest to bardzo głęboki stan, w którym łączymy się na nowo ze swoją prawdziwą istotą. Można powiedzieć, że jest droga z powrotem do Boga, do tej naszej prawdziwej rzeczywistości. Sen to jest coś boskiego. To nie jest sposób relaksacji. To jest prawdziwa regeneracja w naszym prawdziwym potencjale. To jest takie całkowite przekształcenie naszej postaci. W greckiej tradycji leczenie odbywało się podczas procesów sennych. To jest to, co oznacza życzenie: wyśpij się zdrowo, ale w sensie, że ten sen da ci zdrowie. Za snem kryje się bardzo głęboka informacja. Sen odświeża twoje ciało, usuwa całą toksyczność tego obsesyjnego nastawienia, kształtuje na nowo całą energię, odbudowuje całkowicie strukturę twojego ciała energetycznego, ponieważ powracasz do swojego źródła. Kiedy wstajesz rano, czujesz się całkowicie zregenerowany. Z powodu nastawienia pełnego namiętności, żeby ciągle coś chwytać, ten sen jest zaburzony. Tracimy możliwość całkowitego zregenerowania naszego organizmu. | |
| ostatnia, trzecia część snu jest związana z wizjami. Jest związana ze stanem wizjonerstwa. Z tym, co będzie miało miejsce w przyszłości, musimy być bardzo uważni w stosunku do snu, który mieliśmy przed obudzeniem. To jest trzeci problem, który się zdarza. |
Trzy rzeczy: serce, układ krążenia zostają dotknięte, a trzeci objaw to toksyczność, która rozprzestrzenia się po całym ciele. Po to, aby utrzymać tę iluzję ego, to potrzebne są trzy rzeczy: przyćmienie umysłu, lęk i namiętności, pożądanie. Gdy zbudowałeś już budynek, to musisz go teraz chronić. Zaczynają się karmiczne problemy. Jak długo jesteś przerażony i pełen ignorancji, ale zajmujesz się samym sobą, to pożądanie jest granicą, gdyż gdy jesteś pełen namiętności, pasji, to możesz również zrobić coś dobrego, możesz dać trochę uwagi, trochę czułości.
IV. Agresja.
Teraz pojawia się czwarta jakość. Po to, żeby bronić tej całej struktury, stajesz się agresywny. W filozofii wschodu agresja jest uważana za bardzo niebezpieczną truciznę umysłową. Ponieważ agresja najpierw zaćmiewa jasność umysłu i nasila stan dwoistości. Jeżeli jesteś pełen agresji, nie jesteś w stanie dostrzec łańcucha przyczynowo-skutkowego który doprowadził do tej sytuacji. Nawet nie jesteś zainteresowany, żeby to wiedzieć. Ktoś może przyjść do ciebie i powiedzieć : Słuchaj, on się zachowuje w ten sposób, dlatego że jego dzieciństwo było bardzo trudne, a później jako dziecko był bardzo chory, potem rodzice go bili. Wiele rzeczy się wydarzyło w tym liniowym związku przyczyny i skutku, ale gdy wpadasz w gniew, już nie jesteś w stanie tego dostrzegać. Dlatego mówi się, że agresja nasila dwoistość. Zwiększa ją. Wzmacnia twoje przywiązanie ego. I przeciwstawia się tym czterem jakością : miłości, współczuciu, szczęścia i równości. Oznacza to, że mówisz i zachowujesz działając przeciwnie do swojego ja. W filozofii wschodu traktuje się agresję jako bardzo silną truciznę dla umysłu. Dlatego mistrzowie mówią : Nie pozwól sobie być agresywnym, spróbuj zrozumieć, dlaczego on albo ona zachowują się w ten sposób, spróbuj zwiększyć swoją tolerancję, swoją cierpliwość. W filozofii wschodu używa się specjalnych metod, żeby przeciwdziałać tej bardzo silnej truciźnie. Agresja nasila dwoistość, niszczy nagromadzenie zasług. A nagromadzenie zasług jest bardzo ważne kiedy, chcemy zrealizować Królestwo Boże. Jezus ujął to w ten sposób: za nim pójdziesz do świątyni złożyć ofiarę, idź do sąsiada i przeproś go i wtedy twoja ofiara będzie przyjęta. To jest bardzo ważna nauka. Najpierw musimy naprawić swoje błędy, musimy się pojednać, musimy odtworzyć to nagromadzenie zasług i wtedy mamy dostęp do mądrości. Nie możemy się zachowywać jak barbarzyńca rankiem i oczekiwać, że wieczorem będziemy szczęśliwie medytować. Coś tutaj się nie zgadza. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o nienawiść i agresję, takie intensywne zmaganie się ze swoim partnerem, to wieczorem nie będziemy w stanie właściwie się modlić. Lepiej jest przerwać modlitwę i pójść do swojego partnera i powiedzieć: przedyskutujmy to, albo powiedzieć: przepraszam, albo powiedzieć: zachowałem się w niewłaściwy sposób. Lepiej przerwać modlitwę i natychmiast tę sprawę załatwić. Nie powinniśmy zbyt długo zwlekać z omówieniem problemu, ponieważ wtedy gromadzimy w sobie to napięcie. Oczywiście, nie należy być nadmiernie pobudzonym, kiedy wyrażamy swoje uczucia, ale bardzo ważne jest, aby bardzo szybko postawić sprawę jasno. Konsekwencje nienawiści i gniewu wpływają na wątrobę i pęcherzyk żółciowy i tworzą w wątrobie i pęcherzyku żółciowym nadmierny zastój energii i nadmiar ognia. Ludzie wybuchowi mają skłonność do nadciśnienia, skłonność do bólów głowy, skłonność do udaru, skłonność do posiadania gorzkiego smaku w ustach rano, skłonność do zaczerwienionych oczu. Będzie występowało wiele objawów, które są bezpośrednio związane w wątrobą i pęcherzykiem żółciowym. Zwłaszcza ból po bocznych stronach głowy. Te cztery negatywne emocje będą zaburzały krążenie energii w wątrobie i pęcherzyku żółciowym.
V. Zazdrość.
Teraz piąta emocja. Bardzo subtelna to zazdrość. Nie tylko jesteś nieszczęśliwy, kiedy walczysz, żeby zachować tę iluzję, ale jeszcze dodatkowo nie jesteś w stanie być szczęśliwy, gdy ktoś inny jest szczęśliwy. Taka jest definicja zazdrości. Nie jesteś w stanie być szczęśliwy, gdy ktoś inny jest szczęśliwy. Zazdrość jest to szczególnego rodzaju emocja, która tworzy w ciele to, co nazywamy wilgotnym gorącem. Ponieważ bycie zazdrosnym oznacza po pierwsze mieć takie pełne obsesji nastawienie, ale mamy wtedy ostry umysł. Ludzie zazdrośni potrafią się świetnie skupić, oni naprawdę potrafią się dobrze skoncentrować. Mają bardzo ostry zmysł obserwacji. I to prowadzi do wyprodukowania w ciele tego, co nazywamy wilgocią, ponieważ ten ostry umysł prowadzi do zablokowania w przewodzie pokarmowym. To jest fizjologiczną przyczyną wilgoci i śluzu, i ponieważ to nastawienie jest takie pełne pilności, prowadzi do wytworzenia dużej ilości gorąca. To jest tak jak bicie młotkiem zawsze w ten sam gwóźdź. Dlatego mówimy, że zazdrość jest kombinacją wilgoci i gorąca. Fizjologiczne konsekwencje wcale nie są przyjemne. To jest bardzo trudna do leczenia choroba, ponieważ będzie ona atakowała waszą wątrobę, i będzie atakowała strumień waszej krwi, atakowała waszą skórę, atakowała wasze narządy płciowe. Będziecie mieć różnego rodzaju, wilgotne, o nieprzyjemnym zapachu, wydzieliny. Objawy będą podobne do opryszczki albo do zapalenia wątroby, szczególny rodzaj wysypek skórnych, przypominające trądzik, z dużą ilością ropy i wydzieliny. Mamy objawy dużego pomieszania, ponieważ wilgoć i gorąco, które znajdują się w przewodzie pokarmowym, ale także w całym ciele, będzie odwracać swój bieg i atakować centralny układ nerwowy. Będziecie się zachowywać w szalony sposób. Maniakalne zachowanie jest bardzo blisko związane z wilgocią i gorącem. Będziecie mieli bardzo dziwne impulsy w ciele i umyśle. Kiedy spojrzycie w oczy takiemu pacjentowi pomyślicie: ojej dzisiaj to jest katastrofa. Zazdrość to jest taka długotrwała choroba. Zresztą, żeby być zazdrosnym cały czas to potrzeba bardzo dużo wytrwałości. Codziennie przyglądasz się, co też ten twój sąsiad robi, wstajesz o 3 rano żeby go podglądać, o 4 przyglądasz się jego drzwiom wejściowym. Z zazdrością połączona jest wytrwałość, że codziennie powtarza się ten sam film. Za tym uczuciem kryje się wielka moc. Trzeba ją właściwie przekształcić w pełne współczucia nastawienie.
VI. Duma.
I wreszcie ostatnia zaburzająca emocja, ona jest jak korona, macie zaćmienie umysłowe, jesteście w stanie paranoi, jesteście pełni namiętności, agresywni, zazdrośni, a teraz jeszcze dla ukoronowanie tego jesteście z tego dumni. Jestem dumny z tego całego pomieszania. Czy to nie jest piękne? To jest naprawdę jak korona. Duma w chrześcijańskiej tradycji jest uważana za najważniejszą zaburzającą emocję. W buddyzmie jest to bardziej nienawiść i agresja, a w chrześcijaństwie bardziej duma. To prawda, duma jest bardzo szczególną trucizną, ponieważ będzie to ostatnia emocja, którą będzie trzeba zwalczyć. Poprzez medytacje, nagromadzenie zasług i mądrość jesteśmy w stanie się pozbyć wszystkich pozostałych emocji. Robiąc to, rozwinie się pewną jasność umysłu oraz pewną moc. Można również rozwinąć pewne magiczne właściwości, to następuje kiedy zaczynamy postrzegać wszystko jako sen wtedy jesteśmy w stanie robić bardzo szczególne rzeczy. I wtedy pojawia się duma. Patrzy na ciebie uczeń, a ty w takim stanie jesteś już Guru. Uczeń patrzy na ciebie i mówi : O, mój Guru, ty jesteś takim pięknym Guru, twoje lotosowe stopy pachną jak różane, itd. I nagle ty jako Guru reagujesz jak żaba. Wiecie, jaki jest problem żaby? Żaba nie może palić, ponieważ kiedy żaba pali wtedy wybucha. Ponieważ żaba potrafi zrobić tylko wdech a nie jest w stanie zrobić wydechu. I wtedy ty jako Guru patrzysz na tych niezliczonych uczniów u twych lotosowych stóp i mówisz : To jest coś bardzo szczególnego, ja muszę być naprawdę, rzeczywiście wspaniały. Coś szczególnego może się wydarzyć, kiedy oni patrzą na mnie w ten sposób. Duma. I wtedy mamy do czynienia z drabiną Jakuba, ale w odwrotnym kierunku, w dół. Kiedy patrzycie do Biblii, i patrzycie na kuszenie Chrystusa, trzy kuszenia, wszystkie trzy są oparte na dumie. Dostałem książkę od jednego z moich studentów nowe tłumaczenie Ewangelii, i oczywiście tłumacz myślał, że jednego kuszenia tu Chrystusowi zabrakło, a więc wymyślił czwarte, i wyobraźcie sobie jakie, piękna kobieta. Seksualne kuszenie. Nie. Nie dla takiego mistrza, nie na takim poziomie. Duma. Trzy kuszenia wystarczy. Diabeł powiedział : Jeżeli jesteś synem Boga, to zrób to, skocz, zmień ten kamień w chleb. Dam ci całą moc. 40 dni na pustyni, to jest symboliczne znaczenie. To jest symbol śmierci. Symbol śmierci ego. Tak jak Żydzi spędzili 40 lat na pustyni. To jest również symbol. Symbol transformacji. Chrystus przekształcił, pokonał dumę. W tym momencie osiągnął najwyższy poziom. Duma jest to taka bardzo zwodnicza emocja, która atakuje wielu ludzi, którzy są na mistycznej ścieżce. Zaczynasz myśleć : O, moja medytacja była dzisiaj bardzo dobra. Dzisiaj osiągnąłem bardzo głęboką jasność umysłu. Tak, z każdym dniem staje się coraz lepszy. Zaczynasz kłaść nalepki, definicje. I wtedy zaczynasz patrzeć na swoich przyjaciół, oczywiście patrząc z góry, i zaczynasz używać szczególnych określeń. Nie jesteś tak daleko jak ja. Nie masz mojego głębokiego zrozumienia świętych pism. Ale przyjdzie taki czas, może. To jest duma. Duma kreuje w organizmie sklerotyczny stan umysłu. To bezpośrednio atakuje wasz centralny układ nerwowy. Fizjologicznie tworzy to, co nazywamy bardzo gęstym śluzem, ponieważ stajecie się sztywni. Wznosicie się ponad innych i patrzycie na nich z góry, rozszczepiacie, bierzecie sobie tę część mocy i mówicie : To jest moje. I to jest ostatnia emocja.
Od umysłowego przyćmienia dostajecie wilgoci. Od lęku pojawia się u was wewnętrzny wiatr. Od pożądania tworzy się gorąco. Od agresji tworzy się ogień. Od zazdrości pojawia się w was wilgoć i gorąco, a od dumy gęsty śluz. Taka jest struktura ego oparta na stanie całkowitego braku poczucia bezpieczeństwa. I to jest, przyjaciele, początek choroby. Choroba nie ma nic wspólnego z jedzeniem, albo wpływami bioklimatycznymi, ale jest to w znacznie większym stopniu stan umysłu. Tak więc na nowo musimy odkryć naszą prawdziwą naturę, prawdziwy początek. To jest bardzo ważne. Kiedy odkryjemy na nowo tę prawdziwą siłę i błogosławieństwo, które mamy wewnątrz, to są najlepsze antybiotyki. Wtedy to przyćmienie umysłu przekształci się w mądrość taką jak przestrzeń. Nagle otworzą nam się oczy i zobaczymy tę białą siłę, która zawiera w sobie wszystko. Lęk przekształca się w stan całkowicie wolny od lęku, ponieważ nikt nie może być zraniony, ty jesteś wszystkim. Przywiązanie i pożądanie zamienia się w stan doskonałego rozróżnienia. Wasz umysł staje się niezwykle wyostrzony, mówimy: umysł jak miecz. Już nie jesteście do niczego przywiązani, wasz intelekt jest bardzo jasny. Agresja przekształca się we współczucie, pełne tolerancji i pilności. Agresja przekształca się w stan głębokiego zrozumienia. Te rozbite kawałki lustra umysłu zlepiają się na nowo i zaczynamy rozumieć przyczyny i skutki. Jesteśmy wolni od wszelkiego osądu. Nie możecie osądzać, ponieważ rozumiecie. Zazdrość przekształca się w aktywne współczucie dla wszystkich żywych istot i w zdolność wykorzystania wszystkich środków, jakimi dysponujemy, po to żeby przynieść ulgę w cierpieniu wszystkim ludzkim istotom. Ta moc, siła, której używałeś wcześniej, żeby ograniczyć wolność swoich sąsiadów i przyjaciół zostaje przekształcona teraz po to, żeby dawać wolność, żeby dawać ogromne możliwości. Duma przekształca się w stan całkowitej równości. Ta równość wszystkiego oznacza, że jesteś w stanie zobaczyć Królestwo Boże we wszystkim, co cię otacza. Jesteś w stanie widzieć ekspresję tego piękna we wszystkim, od małego zwierzątka do największego zwierzęcia. Dostrzeżecie w każdym z nich to samo tchnienie życia. Będzie to oznaczało że pomyślicie dwa razy, zanim zerwiecie kwiat. Pomyślicie dwa razy, zanim zabijecie jakieś zwierze. Tak naprawdę to nie będziecie w stanie tego zrobić, ponieważ zobaczycie to samo tchnienie życia, tę samą miłość w tym. To nazywamy odkryciem na nowo tej mądrości, którą już posiadamy. I to jest to, co nazywamy zdrowiem. Nic więcej.
Po przerwie podam taką medytacje na przekształcenie tej umysłowej i psychicznej trucizny w mądrość.
MEDYTACJA NA PIĘĆ ŚWIATEŁ
Obserwujemy nasz wdech i wydech.
Patrzymy na to, co zdarza się w naszym umyśle bez rozróżniania. Bez chwytania czegokolwiek i bez odpychania.
Staramy się zawrzeć wszystko w tym momencie, co dotyczy przeszłości i przyszłości.
A teraz przed nami pojawia się ta Boska postać, do której czujemy największe przywiązanie. Jeżeli jesteśmy Buddystą, pojawia się przed nami postać Buddy. A jeżeli jesteś Chrześcijaninem, wizualizujemy przed sobą postać Chrystusa. W obu tych przypadkach ważne jest, aby widzieć w tych postaciach wyraz prawdy, ostatecznej prawdy. Ich ciało jest przezroczyste i promieniujące.
I odczuwamy to ogromne pole energii i błogosławieństwa. Staramy się zwizualizować tę postać tak wyraźnie, jak tylko to jest możliwe.
Wyrażamy naszą wdzięczność tymi słowami : Ty jesteś wyrazem ostatecznej rzeczywistości. Daj nam swoje błogosławieństwo. Daj nam swoją inspirację. Tak, abyśmy byli w stanie właściwie pomóc wszystkim żywym istotom. Tak, abyśmy byli w sanie zrealizować prawdziwą naturę naszego umysłu.
Po modlitwie tymi słowami, ta boska postać przed nami promieniuje jeszcze większym światłem. A teraz z czoła tej postaci promieniuje białe światło, wpływa do naszego czoła, i całkowicie wypełnia nasze ciało. Poprzez błogosławieństwo tego białego światła, wszystkie negatywne skutki, które były wynikiem kształtu, zostają oczyszczone. Nasze ciało staje się cennym instrumentem do pomocy i ochrony. I poprzez błogosławieństwo białego światła pierwotna ignorancja i przyćmienie naszego umysłu zostają oczyszczone. I odkrywamy na nowo to, co nazywamy mądrością przestrzeni.
Jednocześnie z białym światłem słyszymy wibrację : OOOMMMM.
A teraz z gardła boskiej postaci przed nami promieniuje czerwone światło i wpływa do naszego gardła. Oczyszcza naszą mowę. Daje nam możliwość i umiejętność mówienia tego co naprawdę pomaga. Wchłaniamy czerwone światło, i czujemy jak ono oczyszcza i przetwarza nasz ośrodek mowy. Poprzez błogosławieństwo czerwonego światła odzyskujemy mądrość rozróżniania rzeczywistości od iluzji, rzeczywistej od względnej prawdy.
Błogosławieństwo czerwonego światła oczyszcza nas od pożądań i od przywiązania. Wszystkie namiętności i wszystkie uzależnienia zostają oczyszczone.
I jednocześnie z czerwonym światłem słyszymy wibrację : AAAAHHHH.
A teraz z serca tej boskiej postaci przed nami promieniuje błękitne światło do naszego serca. Oczyszcza nasz umysł, oczyszcza nienawiść i agresję. Czujemy, jak silny strumień błękitnego światła wchodzi do naszego serca i całkowicie wypełnia naszą klatkę piersiową.
Poprzez błogosławieństwo błękitnego światła możemy odzyskać na nowo mądrość jak zwierciadło. Mądrość, która pomoże nam doświadczyć przyczyn i skutków, które kryją się poza zachowaniem.
Poprzez błogosławieństwo błękitnego światła stajemy się coraz bardziej cierpliwi, pilni i tolerancyjni.
Nadmierne myślenie i obsesyjne nastawienie zostają oczyszczone. I jednocześnie z tym światłem słyszymy wibrację : HUNG.
Czasami widzimy więcej światła, a czasami słyszymy wibrację. Jest dobrze tak, jak jest. Nie usiłujemy uchwycić tego światła, a tylko je wchłonąć. I rozluźniamy się.
A teraz z pępka tej boskiej postaci przed nami promieniuje złote światło, złociste światło które wpływa do naszego pępka. Poprzez błogosławieństwo tego złocistego światła duma zostaje oczyszczona. Jesteśmy w stanie dostrzegać wszystko jako równe w swoim potencjale. Znika rozróżnianie, ocena, za pomocą słów, zachowania znika. I dzięki błogosławieństwu tego złocistego światła jesteśmy w stanie dostrzegać piękno i bogactwo stworzenia. Jesteśmy w stanie zobaczyć ducha miłości i współczucia, który kryje się za wszelkim stworzeniem.
Jednocześnie ze złotym światłem słyszymy wibrację : SSSSOOOO.
A teraz z tajemnego miejsca tej boskiej postaci przed nami, pod pępkiem, promieniuje zielone światło do naszego sekretnego miejsca. Poprzez błogosławieństwo zielonego światła lęk i zazdrość znikają. Uczucie braku poczucia bezpieczeństwa zostaje oczyszczone.
I to odczucie że musimy kontrolować ludzi wokół nas, i że jesteśmy nieszczęśliwi, kiedy oni są szczęśliwi, znika.
Przez błogosławieństwo zielonego światła pojawia się mądrość, która jest w stanie uczynić wszystko. Otrzymujemy ogromną moc. Tę mądrość, która pozwoli nam zastosować wszystkie nasze zdolności, umiejętności i środki, aby uwalniać żywe istoty od cierpienia.
Ten ośrodek jest bezpośrednio związany z dobroczynnymi skutkami dla wszystkich żywych istot.
Jednocześnie z zielonym światłem słyszymy wibrację : HHHHAAAA
A teraz wszystkie pięć świateł zlewa się razem, białe światło oczyszcza ignorancję, czerwone oczyszcza przywiązanie, pożądanie, błękitne oczyszcza agresje, żółte oczyszcza dumę, zielone oczyszcza lęk i zazdrość.
Jednocześnie z pięcioma światłami słyszymy pięć rodzajów wibracji
OM - w naszej głowie
AH - w naszym gardle
HUNG - w naszym sercu
SO - w naszym brzuchu
HA - w naszym tajemnym miejscu
Bardzo wyraźnie widzimy promieniującą boską postać przed nami. A teraz, aby pozbyć się wszelkiego dwoistego spojrzenia, i żeby osiągnąć ten stan prawdziwej rzeczywistości, boska postać przed nami rozpuszcza się w światło. I wszystkie te przepiękne, tęczowe światła stapiają się z nami.
Pozostajemy w tym stanie bez różnicowania, w tym stanie całkowitego zjednoczenia z boską postacią, którą najbardziej kochamy. Prawda wewnątrz i na zewnątrz stała się jednością.
Pozostaje przez chwilę w tym stanie, który jest poza słowami.
A teraz wokół nas znowu pojawia się świat, ale teraz wyposażony w te cztery jakości: miłości, współczucia, stanu szczęścia i radości, i stanu całkowitej równości.
Teraz dzielimy się zasługami tej medytacji, naszego dzisiejszego spotkania ze wszystkimi żywymi istotami. Życząc im, żeby były wolne od cierpienia i przyczyn cierpienia, aby zrealizowały szczęście i przyczynę szczęścia. Aby zrealizowały prawdziwą przyczynę szczęścia, jaką jest zrozumienie własnego umysłu.
A teraz łagodnie budzimy się z tego stanu pełnej radości i spokoju. Staramy się spojrzeć oczami tej boskiej istoty, słyszeć to, co ona słyszy. I jesteśmy teraz uwieńczeni tymi pięcioma mądrościami, wolni od wszystkich negatywnych emocji.
Komentarz do medytacji na 5 świateł.
Chciałbym dzisiaj omówić medytację, którą wykonałem w dniu wczorajszym. Szczególnie chciałbym pomówić o transformacji, jaka następuje, kiedy wchłaniacie światło. Ta medytacja "Pięciu świateł" nie jest moim wytworem, ale jest to linia przekazu, która ma kilka tysięcy lat. Ten rodzaj medytacji może być zastosowany do każdej boskiej postaci, do której chcecie to zrobić. Pamiętajcie, przed każdą medytacją mówię, że każdy musi sam zdecydować, o której boskiej istocie będzie medytował, ponieważ nie ma sensu medytować o boskiej istocie, z którą nie czujemy żadnego związku. Wiem, że w Polsce macie bardzo głębokie przywiązanie do Chrystusa, więc powinniście o nim medytować. Tak czy tak słyszałem, że obaj: Budda i Chrystus mieli dobrą zabawę. Kiedy stosujecie ten typ medytacji musicie być świadomi, że :
| po pierwsze, pracujecie nad ośrodkami energetycznymi, które noszą nazwę czakramów, co oznacza koło. Jest wiele książek na ten temat, ale nie można nauczyć się medytacji na czakramy z książek, to musi być bezpośredni przekaz od żyjącego członka danej linii przekazu. Kolory, które występują w medytacji, to jest owoc bardzo głębokiego doświadczenia. Kiedy będziecie doświadczali wibracji, wtedy zobaczycie, że każda z tych wibracji wpływa na konkretny ośrodek. Jest system oparty na siedmiu czakramach, ale w tybetańskiej tradycji jest 5 czakramów (2 górne i dwie dolne są uważane za jedną). | |
| po drugie, bardzo ważne jest przygotowanie do medytacji, przyjęcie odpowiedniego nastawienia. Nader ważne jest rozważenie 4 nieograniczonych jakości, jakie mają oświecone istoty. To jest taka medytacja w sensie rozważania, kiedy rozmyśla się nad czterema ważnymi sprawami. Rozmyślacie nad sensem miłości, współczucia, radości, równości. To jest bardzo dobry początek medytacji. Po to, żeby zwiększyć siłę naszej medytacji, zwiększyć jej moc i naszą pilność, trzeba medytować nad czterema myślami. To jest szczególny trening umysłu. |
Najpierw rozmyślamy nad tą wielką szansą, która nam została teraz dana. Mamy cenne ludzkie ciało i mamy wszystkie możliwości do medytacji. To są bardzo głębokie myśli, myśli pełne wdzięczności. Jesteście wdzięczni, że urodziliście się w miejscu i czasie, gdzie możecie praktykować i że macie możliwości zastosowania tego. Jesteście wdzięczni swojej matce, która dała wam ciało, ojcu, który dał wam poczucie bezpieczeństwa poprzez swoją pracę. A więc pierwsze myśli, to są myśli pełne wdzięczności, to jest myśl: dziękuję.
Następnie rozmyślacie nad nietrwałością. Rozmyślanie nad nietrwałością prowadzi nas do głębokiego zrozumienia, że niczego nie potrafimy zatrzymać. Nawet jeżeli włożymy wiele wysiłku w to, żeby utrzymać to ciało w zdrowiu, to zawsze coś się wydarzy. Kiedy przyjrzycie się swoim dzieciom i rodzinie, dojdziecie do wniosku, że jedyną rzeczą, która jest trwała jest nietrwałość. Kiedy będziecie rozmyślać nad nietrwałością, zrozumiecie głębokie przyczyny, podłoże lęku. I jeszcze jedna rzecz, jaką zrozumiecie to, że możecie umrzeć w każdej chwili, w każdej chwili możecie opuścić to ciało. Dlatego nie jest rozsądne stwierdzenie, że ja będę medytować, kiedy będę miał 60 czy 70 lat, wtedy kiedy będę miał więcej czasu. Ponieważ możemy umrzeć w każdej chwili, decydujemy się praktykować już tu i teraz. A więc medytując o śmierci zwiększamy swoją pilność. Nie jest to pilność wynikająca ze stanu paniki. Jest to bardziej stan głębokiego zrozumienia.
Trzecim jest rozmyślanie nad przyczyną i skutkiem. Rozmyślacie nad przyczyną i skutkiem. Chodzi o to, żeby zrozumieć, że wszystko, co jest wytworem naszego ciała, umysłu i mowy będzie miało swoje konsekwencje. To jest w Biblii określone jako gniew, zemsta Boga. To jest to, co określamy karmą. Jeżeli naprawdę rozumiesz prawo przyczyny i skutku, to rozumiejąc je jesteś w stanie zwiększyć nagromadzenie zasług. Powinniśmy się zachowywać tak właściwie jak to tylko możliwe w odniesieniu do ciała, umysłu i mowy. Zrobienie czegoś dobrego na poziomie fizycznym nie jest takie trudne. Powiedzenie czegoś miłego jest już trudniejsze a myślenie czegoś dobrego jest jeszcze trudniejsze. Największym problemem ludzkości jest to, że używa swojego ośrodka mowy do złych celów. A więc usiłujemy utrzymać właściwe nastawienie naszego ciała umysłu i mowy.
Czwartym jest medytacja nad cierpieniem, albo używając innego określenia, medytacja nad ludzką frustracją. Zastanawiamy się nad tym, jaka jest przyczyna tego, że ludzkie istoty są tak sfrustrowane i nieszczęśliwe.
- po pierwsze, są nieszczęśliwe, bo nie dostają tego, czego pragną
- po drugie dlatego, że tracą to, co mają.
To są zewnętrzne przyczyny cierpienia, ale są także głębsze przyczyny cierpienia, to jest głębokie niezrozumienie swojej prawdziwej natury. Cały czas bez ustanku chwytamy iluzję. Medytując nad tym ostatnim punktem zwiększa się współczucie. Współczujące nastawienie do wszystkich czujących istot i stan równości. Zaczynamy rozumieć, że nasi przyjaciele, wszystkie czujące istoty, chcą tego samego co my, chcą być szczęśliwe. Kiedy medytujecie nad przyczyną i skutkiem, wtedy uwalniacie się od wszelkiego osądu. Wtedy rozumiecie, że to że ktoś zachowuje się w określony sposób, ma swoje głębokie przyczyny.
W tradycji joginów medytuje się nad tymi czterema myślami przez cztery miesiące - to jest różne w różnych liniach przekazu 4 dni, 4 tygodnie, 4 miesiące. Wtedy dopiero zaczynacie medytację. To jest to, co nazywamy medytacją rozważającą.
Zaczynamy medytację od adoracji, od uwielbienia. W tradycji joginów nazywamy "przyjęciem schronienia". Tak jak te słowa mówią, szukamy ochrony dlatego, jesteście chrzczeni. Poprzez chrzest przyjmujecie schronienie. Poprzez chrzest macie błogosławieństwo i ochronę Ducha Świętego jak również apostołów i wszystkich świętych, którzy byli w tej linii przekazu. Przyjęcie schronienia oznacza odbudowę związku, połączenia z daną linią przekazu. Są ludzie, którzy są zbyt dumni, oni mówią "ja tego nie potrzebuję", ale to nie jest prawda. Jeżeli chcesz się nauczyć pisać, potrzebujesz nauczyciela. Wszystko, co robimy, nauczyliśmy się od kogoś, od matki, ojca, nauczyciela. To samo odnosi się do odkrycia naszego prawdziwego potencjału, tu również potrzebujemy nauczyciela. Realizujemy to bardzo prosto, wizualizujemy przed sobą boską istotę, z którą czujemy związek, która jest twórcą linii przekazu. W tradycji joginów nazywamy to drzewem schronienia. W tradycji chrześcijańskiej jest dokładnie to samo (widziałem ikony na których jest drzewo winorośli i jest Chrystus, który siedzi pomiędzy gałęziami i jest 12 gałęzi, a na każdej gałęzi jest apostoł). Dlatego kiedy patrzycie na tradycję joginów, macie dokładnie to samo. Jest drzewo z mistrzem albo boską osobą w centrum, są gałęzie z różnymi boskimi postaciami, a więc to jest naprawdę schronienie. 12 apostołów to nic innego jak 12 różnych aspektów natury Chrystusa. To drzewo nazywamy wspólnotą praktykujących. Czyli po pierwsze wizualizujemy przed sobą drzewo linii przekazu i wtedy przyjmujemy schronienie w tym, co nazywamy świadomością Buddy lub Chrystusa. Przyjmujemy schronienie dlatego, że go szukamy, dlatego że go potrzebujemy. Jest to prawdziwe schronienie, taka ostateczna jakość. Nic nie może nas tak w pełni i tak doskonale ochronić.
Następnie przyjmujecie schronienie w głębokich naukach Chrystusa lub Buddy. Kiedy Chrystus lub Budda coś mówi, to każde słowo ma bardzo głębokie znaczenie. Przyjmujemy schronienie we wszystkich dostępnych naukach, które są zawarte w ewangelii. Ale wcześniej musimy poświęcić pewien czas na studiowanie ewangelii, bo kiedy się przyjmuje schronienie w tym, czego się nie zna i czego się nie rozumie to nie ma żadnego znaczenia. A więc przyjmujemy schronienie w tych cennych słowach, w słowach przekazu, a następnie przyjmujemy schronienie we wspólnocie praktykujących.
Są dwa typy wspólnot:
| wspólnota praktykujących, którzy są wolni od cierpienia, ponieważ zrealizowali swoją prawdziwą naturę. |
| wspólnota praktykujących takich jak my, którzy szukają realizacji i wolności. |
Szukamy takiej wspólnoty, która byłaby na wysokim poziomie rozwoju, takiej jak w przypadku joginów albo wspólnoty 12 apostołów w przypadku chrześcijan. Jeżeli zrobiliście to z wiarą i oddaniem, to wtedy wszystko przed wami rozpuszcza się w światło i te wszystkie jakości stapiają się z tobą. To jest bardzo ważny moment. To jest moment, w którym otrzymujemy moc i pozbywamy się, jesteśmy wolni od wszelkich dwoistych poglądów. W tym momencie zdajecie sobie sprawę, że macie potencjał Chrystusa albo, że macie możliwość zrealizowania tego potencjału. Poprzez jego realizację będziecie mogli używać słów takich jakich On używał. Kiedy to zrealizujecie staniecie się członkiem wspólnoty istot oświeconych i będziecie mogli wtedy pomagać innym.
Po przyjęciu schronienia, zanim zaczniecie medytację najpierw przez chwilę musicie uspokoić swój umysł, dajcie mu odpocząć. To dzieje się spontanicznie, kiedy stapiacie się z tym drzewem schronienia. My mówimy, że pozostawiamy umysł w jego naturalnym stanie. To jest stan określany jako stan samooczyszczenia. W tym momencie nie rozróżniasz i nie oceniasz, ale głęboko uspokajasz się i rozluźniasz. Wtedy przed sobą na niebie zaczynasz budować wizualizację. Boska istota, w stosunku do której masz największą czułość, oddanie i wiarę zaczyna się, przed tobą, krystalizować. Używam tego słowa świadomie - krystalizacja. Poprzez ten ruch, który jest swego rodzaju zaciśnięciem, skurczeniem zaczynasz naprawdę czuć, że ta istota jest przed tobą (jeżeli medytujecie nad Chrystusem, to poleciłbym wam posłużyć się obrazem Chrystusa z promieniami wychodzącymi z serca). Patrzycie na tę postać i wyrażacie swoje głębokie życzenie poprzez modlitwę, wyrażacie je w np. w następujący sposób.
Nie chciałbym wam narzucać wyrażeń, nie chciałbym wam sztywno niczego ustalać. Chodzi jednak o to, że potrzebna jest pewna struktura budowania wizualizacji taka, jaka była stosowana przez joginów.
Prosimy o inicjację. Prosimy o błogosławieństwo. Prosimy o nie z dwóch powodów:
| chcecie zrealizować ten nie narodzony potencjał, który macie (a więc wyraz tego wielkiego potencjału), | |
| dzięki niemu otrzymujecie możliwość pomocy czującym istotom. |
To nie jest tak, że powiecie "Daj mi" a ja nic z tym nie zrobię, tylko składacie obietnicę. "Proszę, pomóż mi zrealizować ten potencjał i wtedy ja obiecuje, że użyje go po to, żeby pomagać wszystkim żyjącym istotom, aby uwolnić je od cierpienia". Wolno nam prosić. Naszym obowiązkiem jest prosić. Chrystus, podobnie jak Budda, wiele razy o tym wspominał. Ale uważajcie, o co prosicie. Należy być bardzo uważnym, jeżeli chodzi o prośby, bo jeżeli prosicie o cierpienie, dostaniecie cierpienie. Jeżeli powiecie "Ja chciałbym przyjąć na siebie cierpienie" - to dostaniecie to. Pozostaje tylko pytanie, czy będziecie w stanie to znieść. Czy wasz umysł nagle się nie zbuntuje. A więc w momencie, kiedy formujecie prośbę, uważajcie, co zawarliście w niej. Modlitwy mają moc. Im bardziej jesteście rozluźnieni, tym bardziej potężne będą wasze modlitwy. Dlatego, kiedy święta osoba mówi: "modlę się za ciebie", w momencie, kiedy ona to mówi, już rzeczy się dzieją. Po tym jak wyraziliście swoje głębokie oddanie poprzez to zaczynacie wchłaniać światło, zaczynacie od góry. Jest tego przyczyna, ponieważ jeżeli chcecie obudzić w sobie błogosławieństwo, obudzić swą moc, to najpierw musicie sprawdzić, czy komin jest czysty.
Najpierw wchłaniacie białe światło z czoła. To jest specjalny przekaz, ponieważ to światło oczyszcza waszą pierwotną ignorancję i przyćmienie umysłu. Kiedy wyobrażacie sobie, że to białe światło wpływa do waszego ciała, to musicie poczuć, wyobrazić sobie, jak przepływa przez całe wasze ciało, przez wszystkie kanały. Ono oczyszcza ciało, a więc wszystkie negatywne skutki, jakie nagromadziliśmy poprzez swoje postępowanie tej inkarnacji, zostają oczyszczone. To jest tak, jak byśmy otrzymywali błogosławieństwo i Boska osoba powiedziała "Teraz jesteś oczyszczony". Mówię, żeby ją wchłaniać, żeby nie starać się uchwycić jej, czy ściągnąć w siebie, ale wchłaniać tak, jak promienie słońca na plaży, przyjmować w siebie. Poprzez to przekształca się nasza ignorancja, nasze przytępienie umysłu i nasze widzenie staje się nagle bardzo szerokie, obejmujące bardzo wiele. Bo kiedy żyjemy w ignorancji, to znika przynależne nam głębokie i spontaniczne zrozumienie. A więc z jednej strony mamy naszą podstawową ignorancję, a z drugiej strony natychmiast pojawia się kompensacja tego, pojawia się intelekt. Intelekt mówi "ja nie wiem, kim jestem, ale mogę to wszystko wyjaśnić i mogę to zrobić. A więc to jest przekształcenie, które następuje pod wpływem białego światła, odkrywamy na nowo naszą naturalną inteligencję. Kiedy absorbujecie to białe światło, możecie czuć pewne wibracje w głowie, wibrację: OOOOOmmmmm. Czasami, kiedy medytujecie, trudno jest jednocześnie widzieć i słyszeć. A więc wchłaniacie, przyjmujecie białe światło i słyszycie wibrację OOOOmmmm. Czasami możecie widzieć światło, czasami koncentrujecie się na wibracji, dobrze jest tak, jak jest. Kiedy medytujecie nad tym białym światłem, wasze ciało będzie się stawało silniejsze, wasz umysł będzie się stawał coraz bardziej wyostrzony. Bardzo trudno jest wyrazić w słowach tę nie narodzoną inteligencję. Są osoby, które nigdy nie były w szkole, nie przeszły tego systemu edukacyjnego, a są bardzo inteligentne. Są też ludzie, którzy przeszli przez całe wykształcenie i są po prostu głupi. Popatrzcie na dziecko, u wielu dzieci jest ta naturalna, spontaniczna inteligencja, która nie jest niczym innym jak tą subtelną uważnością, świadomością.
Następnie wchłaniacie czerwone światło i widzicie jak to czerwone światło wychodzi z gardła boskiej postaci przed wami i wchodzi do waszego gardła. Kolor jest taki, jak kolor rubinu. Kiedy wchłaniacie to czerwone światło, to ono oczyszcza wasz ośrodek mowy i to jest to, czego naprawdę potrzebujemy w naszym społeczeństwie, ponieważ ten ośrodek mowy bywa często błędnie używany. I wtedy natychmiast pojawia się zdolność używania ośrodka mowy w taki sposób, jaki jest właściwy, żeby przekazywać przekaz. Wszyscy apostołowie i osoby naprawdę błogosławione miały bardzo silny ośrodek mowy, tę zdolność, umiejętność powiedzenia właściwej rzeczy we właściwym czasie. Jest to zdolność spontanicznego nauczania, albo np. zaśpiewanie mistycznej pieśni. Ponieważ im bardziej jesteś zrealizowany, tym bardziej śpiewasz. Wiele mistycznych pieśni jest wyrazem dobrze rozwiniętego ośrodka mowy. Popatrzcie na piosenkę "O bracie słońcu i siostrze księżycu", spójrzcie na pieśń "św. Jana od Krzyża", to były po prostu pieśni, piosenki, ponieważ nie widzicie innego sposobu wyrażenia tej ostatecznej prawdy jak tylko przez śpiewanie. A więc łączycie coś bardzo inteligentnego z radością. Czerwone światło oczyszcza, wasza mowa staje się bardzo potężna, staje się Słowem Bożym. Jednocześnie z tym czerwonym światłem słyszycie wibrację - AAAAAhhhhhhh. To jest taka sekretna litera dla mowy. Czasami mówimy o Boskim języku albo o Boskim alfabecie, a przyczyna tego jest bardzo prosta, to nic innego, jak skrzyżowanie kanałów. Wtedy, kiedy macie dobrze rozwinięte subtelne widzenie, możecie postrzegać ciała energetyczne, wtedy będziecie widzieli kanały energetyczne i zobaczycie, że one na swych przebiegach krzyżują się i tam powstaje litera, która jest źródłem tej wibracji. Tak narodził się sanskryt i hebrajski, dlatego nazywamy je językami Boga, ponieważ wy tym jesteście, jesteście bogami, jedynymi bogami, którzy śpiewają. A więc wizualizujecie czerwone światło i czujecie wibrację AAAAAhhhhh. Rozwija się w was szczególny rodzaj mądrości, mądrość rozróżniania, ale to jest pozytywny rodzaj rozróżniania. Taki rodzaj rozróżniania jaki my teraz posiadamy, jest raczej na zasadzie: ja lubię, ja nie lubię. Ta prawdziwa mądrość rozróżniania oznacza, że jesteś w stanie odróżnić rzeczywistość od iluzji. Tę cechę posiadają istoty oświecone, ponieważ jeżeli ta zdolność rozróżniania nie byłaby obecna, oznaczałoby to, że nic nie ma znaczenia. Ale tak nie jest, oświecone istoty zdecydowanie mają tę zdolność rozróżniania i potrafią powiedzieć "przykro mi, ale to, co robisz, nie jest dobre, jeżeli tak dalej będziesz się zachowywać, to wpadniesz w duże kłopoty". Poprzez błogosławieństwo czerwonego światła rozwija się mądrość rozróżniania, która uwalnia nas od pasji, namiętności i uzależnienia, bo gdy ktoś jest uzależniony, to nie jest w stanie właściwie rozróżniać. Nawet jeżeli twoi przyjaciele mówią ci "Nie rób tego, to jest niebezpieczne", ty dalej to robisz. A więc odkrywacie na nowo prawdziwe, głębokie zrozumienie i wasz umysł jest jak miecz.
Następnie wchłaniacie błękitne światło. To jest przekaz z serca mistrza do serca ucznia. To jest bardzo szczęśliwy moment, światło jest błękitne i wchodzi bezpośrednio do waszego serca i wypełnia tę okolicę błękitnym światłem. To błękitne światło oczyszcza nastawienia, jakie mamy, takie uczucia jak agresja i nienawiść, które są bardzo trującymi emocjami. Poprzez błogosławieństwo błękitnego światła można zdobyć na nowo, odzyskać specjalny rodzaj mądrości "mądrość jak zwierciadło". Oznacza to, że uzyskujemy bardzo głębokie zrozumienie przyczyny i skutku, zaczynamy naprawdę rozumieć, dlaczego ktoś zachowuje się w ten sposób, czy działa w ten sposób. To zwierciadło umysłu jest ponownie w jednym kawałku i dlatego widzimy związek pomiędzy przyczyną i skutkiem. Na bazie tego głębokiego zrozumienia rozwijają się takie cechy, jak :
| cierpliwość (bo on będzie się musiał zmienić, to jest tylko kwestia czasu). | |
| tolerancja (bo wiemy, dlaczego on zachowuje się w ten sposób, bo jest to wynikiem jakiś złych doświadczeń, które on przeszedł, dlatego nie ma potrzeby denerwowania się na niego w tym momencie). | |
| współczucie (bo wiemy, że jego zachowanie nie odzwierciedla tego kim on naprawdę jest, a więc mamy dla niego nawet jeszcze więcej miłości). |
Uzyskując tę moc nabywamy te wszystkie subtelne cechy ujęte w wyrażeniu "umysł jak zwierciadło". Ponieważ kolor błękitny jest odświeżający, to oznacza, że ten kolor zdecydowanie odświeża to toksyczne gorąco, które nagromadziło się w naszym sercu z powodu gniewu i nienawiści. Jednocześnie z tym błękitnym światłem czujemy i słyszymy wibrację, jak dzwon w naszym sercu: HUNG. Wchłaniacie światło, czujecie wibrację i jednocześnie czujecie jak rozwijają się te pozytywne cechy.
Następnym krokiem jest inicjacja pępka. W niektórych tradycjach uczą tylko o pierwszych trzech ośrodkach. Z pępka boskiej postaci wypływa złociste światło, które wpływa bezpośrednio do waszego pępka. To jest tak jak słońce, energia naprawdę żółta i ciepła. To złote światło rozprzestrzenia się po waszym przewodzie pokarmowym i wypełnia wasz brzuch. Ono przekształca takie zaburzające emocje jak duma. Duma jest nadmiarem ignorancji, mówimy że ktoś, kto jest dumny wkracza w ignorancję (wchodzi w kałużę ignorancji, jakby miał obie nogi zanurzone w wilgoci i śluzie). Duma jest szczególnym rodzajem zachowania, to jest tak, jakby oddzielić część tego potencjału, zabrać go i powiedzieć "to jest moje". A więc jest to rodzaj przylepiania nalepek. Rozwija się taka szczególna mądrość odczuwania równości. Odczuwamy, że wszystkie stworzenia i wszystko to co zostało stworzone jest jednością. Porzucamy wtedy wszelkiego rodzaju rozróżnianie, mówienie takie jak: on jest lepszy niż... , ja jestem lepszy niż... To nie odnosi się tylko do poziomu ludzi, to odnosi się do wszelkiego poziomu, do tego wszystkiego, co zostało stworzone. Czujemy, że za każdą częścią stworzenia kryje się ten sam duch, to samo światło i miłość. Jednocześnie kiedy wchłaniamy to złote światło, to dostrzegamy, że wszystko wokół nas i my sami zmieniamy się i to wszystko staje się naprawdę piękne. Patrzymy wokół siebie i mówimy: to naprawdę raj. To jest szczególny rodzaj błogosławieństwa, widzicie w tej chwili bogactwo stworzenia. Eden jest tutaj i teraz. Dlatego mistycy, nawet jeżeli bardzo cierpieli, to wtedy śpiewali pieśni, oni chwalili piękno stworzenia, ponieważ oni znajdowali się na tym najwyższym poziomie. Wszystko staje się jak klejnot, postrzegacie nie tylko powierzchnię ale postrzegacie także te głębokie jakości, cechy we wszystkim. Patrzycie na motyla i widzicie w nim Boga, patrzycie na psa i widzicie w nim Boga. Nagle widzicie i czujecie, że wszyscy jesteśmy tym samym mamy wszyscy to samo źródło, to jest prawdziwe braterstwo, wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami w tej prawdziwej rzeczywistości. To jest transformacja dumy. Słyszymy wibrację : SSSSSooooo.
Potem z tajemnego miejsca tej postaci przed nami, 4 palce poniżej pępka, wychodzi zielone światło, które wpływa do naszego tajemnego miejsca. Wyobrażamy sobie to zielone światło wpływające do naszego tajemnego miejsca. To zielone światło przekształca dwie emocje:
| lęk, który jest związany z wewnętrznym wiatrem (dlatego, kiedy jesteś w strachu zaczynasz się trząść) | |
| zazdrość |
Przekształcenie zazdrości jest możliwe tylko gdy posiadamy mądrość, która jest w stanie wszystko osiągnąć. Oznacza to, że przez to błogosławieństwo jesteśmy w stanie używać wszelkiego rodzaju środki i zastosować wszystko, co jest nam dostępne, żeby pomagać czującym istotom. Mówimy, że ta mądrość jest czymś bardzo aktywnym, ona jest nakierowana na czujące istoty. To jest aktywny wyraz tej głębokiej rzeczywistości, a ponieważ mówimy o czymś bardzo praktycznym, to jest po prostu decyzja, którą podejmuje, że tak długo, jak istoty będą cierpiały, to ty będziesz się odradzał na nowo. To, że chcę wciąż przyjmować nowe inkarnacje tak długo, jak długo istoty będą cierpiały, żebym za każdym razem mógł być lekarzem i mógł je uwalniać od fizycznego i umysłowego cierpienia. To nie jest tylko decyzja chwilowa, że w tej chwili uczę się, żeby pomagać żyjącym istotom. To jest coś poza tym, to jest decyzja, że ja tu wrócę. Jest to wyraz bardzo głębokiego współczucia. Nie jest możliwe osiągnięcie Królestwa Bożego bez takiej postawy. Obiecujemy że wrócimy po to, żeby pomóc. Jezus robił to samo. Dlatego on wiele razy inkarnował. Wierzę, że on przyjmował inkarnację wiele razy, może w św. Franciszku, może w o. PIO. Są różne ekspresje jego aktywności, on musi wracać. To jest bardzo potężna inicjacja, którą otrzymujecie za pomocą tego zielonego światła. Zielone światło oznacza, że ja nie tylko myślę o cierpieniu, ale ja wstaję i zaczynam coś z tym robić, a więc bardzo współczujące i aktywne nastawienie. Wibracja : HHHHaaaaa. Ta wibracja jest bezpośrednio związana z tym dolnym ośrodkiem.
Potem jesteśmy w stanie pełnej uważności wchłaniając na raz wszystkie 5 świateł. W tym stanie teraz możecie mówić swoje modlitwy. W tej tradycji mówi się krótkie modlitwy tak jak mantry, powtarza się je wielokrotnie. I wy też możecie to robić. Po tym, jak mówicie swoją modlitwę jeden raz, czy wiele razy, ponieważ otrzymaliście inicjację i macie w sobie to
światło (to może zabrać 1, 2, 3 h, to nie ma znaczenia).
Potem postać przed wami rozpuszcza się, rozpływa się w światło i promienie tego światła wchodzą do szczytu głowy i przechodzą przez wszystkie wasze ośrodki i stapiają się ze wszystkimi centrami energii. Tak jak DUCH ŚWIĘTY wchodzi w was i wchłaniacie to światło. Nazywamy to chwilą, stanem naturalnej, pierwotnej mądrości. To jest bardzo ważny moment, bo to jest moment, w którym odkrywasz na nowo, kim naprawdę jesteś. Jest to moment, który nie da się ująć w słowa, jest poza słowami. Nie ma na co patrzeć, czego wizualizować, nie ma także modlitw. Jest to taka chwila odpoczynku, jest to taka głęboka cisza. Im dłużej praktykujecie, tym bardziej doceniacie ten moment głębokiej identyfikacji i pozostajecie w tym właśnie momencie przez minutę, dwie, trzy, im dłużej medytujecie, tym dłużej pozostajecie w tym stanie. To jest poza możliwością wyrażenia w ujęciu jakimkolwiek intelektualnymi wyrażeniami. To jest to, co nazywamy zmartwychwstaniem. Rodzicie się na nowo, tak jak w dyskusji między Jezusem a Nikodemem. Rodzisz się na nowo, ale rodzisz się na nowo w Duchu. Z powodu modlitw i swoich życzeń inkarnujesz na nowo. Musisz się obudzić z tego stanu szczęścia i dlatego używamy zwrotu, że świat krystalizuje na nowo wokół nas, a ponieważ ty jesteś źródłem wszystkiego, zaczynasz bawić się swoją własną grą, jak sztuką teatralną i widzisz wszystko jako ekspresję samego siebie. Twoje oczy i wszystkie narządy zmysłów zmieniają się, patrzysz oczami Buddy (Chrystusa), słyszysz jego uszami, mówisz jego ustami. Oznacza to, że jeżeli medytacja została przeprowadzona prawidłowo, to po medytacji jesteś istotą zrealizowaną, ale czasami tak się nie dzieje, oznacza to, że musimy sobie wyobrazić, że jesteśmy istotą zrealizowaną. A więc staramy się mieć bardzo czyste nastawienie i z tym nastawieniem dzielimy się zasługami naszej medytacji z wszystkimi czującymi istotami życząc im, żeby były wolne od cierpienia i od przyczyn cierpienia, żeby zrealizowały szczęście i prawdziwe przyczyny szczęścia jaką jest realizacja tych najbardziej wewnętrznych jakości, cech. Poprzez tę medytację można uzyskać bardzo głębokie zrozumienie świętych pism i wtedy coś zaczyna się dziać. Np. przed przyjęciem schronienia czytamy jakiś rozdział i nie jesteśmy w stanie go zrozumieć, po przyjęciu schronienia czytamy go ponownie i nagle jak błysk mamy jego zrozumienie, coś spontanicznego się wydarzyło. Kiedy św. Jan pisał Ewangelię, on był w tym stanie. Czyli jeżeli uzyskamy choć odrobinę tego stanu, w jakim on był pisząc Ewangelię, to będziemy w stanie zrozumieć to, co on miał na myśli pisząc. Dlatego to, co powiedział Chrystus: "Błogosławieni ludzie o prostym umyśle, ponieważ oni są w stanie zrozumieć znacznie więcej niż mędrcy".
Claude Diolosa
Claude Diolosa jest lekarzem Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, nauczycielem buddyzmu tybetańskiego tradycji Kagyu, wcześniej nauczycielem sztuk wojennych Dalekiego Wschodu. Jest Francuzem, przez wiele lat prowadził praktykę lekarską w Niemczech, obecnie znowu mieszka i pracuje we Francji. Wykłada Tradycyjną Medycynę Chińską w formie kilkuletnich kursów podyplomowych dla lekarzy w Niemczech, Austrii, Francji, Polsce, Czechosłowacji. Jego głęboka wiedza i niezwykły talent w przekazywaniu tej trudnej, skomplikowanej sztuki, przyniósł mu szacunek i wielką popularność również w środowiskach innych niż medyczne. Teksty nagrane w trakcie jego wykładów z lat 1985 - 1992 były wielokrotnie powielane i rozprowadzane oficjalnie i nieoficjalnie w Polsce, chociaż nigdy nie uzyskały autoryzacji. Zgodnie z zasadami sztuki medycznej, sam nadal kształci się, głównie przebywając w Chinach, w Chen Du, znanym ośrodku kształcenia lekarzy, gdzie Tradycyjna Medycyna Chińska [TCM] jest wykładana w językach zachodnich. Claude Diolosa będąc jednocześnie lekarzem, filozofem, poszukiwaczem prawd uniwersalnych, nauczycielem życia w harmonii między ciałem i duszą. Jest uosobieniem pięknej postaci lekarza tak rzadko dziś już spotykanego, a tak bardzo potrzebnego w naszych czasach.
Krzysztof Romanowski